Moja podróż do Ameryki Południowej

Podróż do Ameryki Południowej

Podróż do Ameryki Południowej

Myślałam, że mam jeszcze czas, że zdążę o wszystkim napisać. Przecież wyjeżdżam dopiero w listopadzie, tyle miesięcy jeszcze zostało i tyle rzeczy i chwil jeszcze przeleci. Tak właśnie myślałam w czerwcu, gdy patrzyłam na zakupiony bilet do Rio de Janeiro. Było to pięć miesięcy temu.

Wiedziałam już, że to się naprawdę wydarzy. Moja wymarzona, roczna podróż stanie się faktem. Wiedziałam, ale wciąż nie dowierzałam i może dlatego niechętnie dzieliłam się tym szczęściem ze światem.

Rzucić wszystko

Rzucić wszystko i jechać w nieznaną mi Amerykę Południową chciałam od dawna, jednak to właśnie teraz splot różnych zdarzeń zadecydował za mnie. No, może nie do końca on sam, bo przecież pomysł był mój, ale chwila stała się po prostu odpowiednią. Bo jak nie teraz to kiedy? Lepszego momentu na pewno nie będzie.

Podróż do Ameryki Południowej

Zaczęłam planować, myśleć i wyobrażać sobie tysiące różnych sytuacji. Moja fantazja przekroczyła wszelkie normy, a ja próbowałam ogarniać bieżące sprawy, które jak na złość zaczęły się sypać jedna po drugiej. Może dzięki temu konsekwencje mojej decyzji, a raczej najróżniejsze czarne scenariusze codziennie aplikowane mi przez znajomych, zeszły na dalszy plan. Nawet nie wiecie ile razy słyszałam, że jak to sama, w tamte strony? Przecież w najlepszym razie to mnie tylko zabiją. Pocieszeniem przy tych rozmowach był fakt, że to wszystko mówiły osoby, które granic Europy nigdy nie przekroczyły.

Pewnie, że jakiś tam strach jest, to naturalne. Jednak stało się (prawie), za tydzień będę już na innym kontynencie i zacznę moją wymarzoną podróż … pierwszą z listy podróży wymarzonych. Trochę ich się tam uzbierało, ale to już inna historia. Następna.

Konkrety

Reasumując, czyli co i jak, gdzie, po co i za ile. Bo to ile mnie to będzie kosztować, to druga kwestia jaka nurtuje moich rozmówców. Nie uściślają jednak swojego pytania, bo zapominają dodać czy ich scenariusz zakłada, że zostanę zamordowana po miesiącu podróży czy po pół roku, a to przecież w kwestii planowania wydatków bardzo ważna sprawa 🙂 No dobra, tyle czarnego humoru na dziś.

Planowana trasa

Zaczynam w Brazylii, kończę w Wenezueli. Po drodze planuję odwiedzić prawie wszystkie kraje Ameryki Południowej (Urugwaj, Paragwaj, Argentyna, Chile, Boliwia, Peru, Ekwador, Kolumbia). Jak dobrze pójdzie to może uda się zahaczyć także Gujany i Surinam. Jak pójdzie źle to wrócę z płaczem do domu wcześniej, ale takiej opcji w ogóle nie dopuszczam.

Podróż do Ameryki Południowej

Plan mam trochę bardziej szczegółowo dopracowany, ale niech to będzie dla Was niespodzianka. Wszystkiego na pewno się dowiecie. Wiem, że w każdym kraju chcę odwiedzić stolicę, pobyć trochę na wsi i zapoznać się z codziennym życiem jego mieszkańców oraz zobaczyć krajobrazy, które do tej pory znałam tylko ze zdjęć.

Niestety wiem też, co ze względów finansowych będę musiała odpuścić. Nie zabiorę Was na wyspy Wielkanocne, a szkoda. Cały czas jednak liczę na cud, a nóż jakoś to się uda. W tym celu, czyli żeby cud się miał szansę wydarzyć, założyłam konto na portalu Patronite.pl. Jak macie wolne 5 zł i chcecie ze mną zwiedzić te wyspy, to śmiało je dorzućcie. W zamian moja dozgonna wdzięczność, konkretna relacja i oczywiście wymienię Wasze nazwisko na blogu. I to wszystko tylko za piątaka, prawda, że tanio?

Noclegi

Tu krótko i zwięźle. Dwa portale: Couchsurfing i Workaway, czyli jak spać za darmo. Jeśli nie wiecie o co w tym chodzi, nie martwcie się. O obu stronach planuję zrobić wyczerpujący odcinek na vlogu.

Jedzenie

Tu powtórzę hasło Workaway, czyli bezpłatnie i najbardziej lokalnie jak się da, ale to tylko czasami. Na początku podróży mam kraje raczej drogie, więc tak jak w Europie najtaniej będzie w supermarketach. Potem zaczyna się raj ulicznych straganów i taniego jedzenia. Oj będzie smacznie. Jeśli słyszeliście o jakiejś lokalnej potrawie, która mogła mi umknąć, piszcie. Znajdę ją i na waszych oczach spróbuję, nawet jeśli to będzie największe obrzydlistwo świata … a przynajmniej spróbuję ją spróbować.

Podróż do Ameryki Południowej

Moje relacje

O tym, że prowadzę blog to już wiecie. Inaczej by Was tu nie było. Fanpage na fb i Instagram, to także miejsca, gdzie jestem aktywna. Czasem bardziej, a czasem mniej, ale jestem. Z tą podróżą przyjdzie dla mnie nowość jaką jest YouTube.

Tak, właśnie założyłam tam profil. Tzn. profil był od dawna, ale nic się na nim nie działo, więc czas najwyższy żeby dziać się zaczęło. Ponieważ w tych sprawach jestem zielona, a przed kamerą czuję się jeszcze nie do końca sprawnie, proszę o wyrozumiałość i obiecuję, że będzie lepiej.

W kwestii filmowej spotkało mnie także niesamowite szczęście, bo nie jestem z tym tematem sama. Tu z pomocą przybywa mi firma FruFilm.pl, która zgodziła się z moich przedkamerowych wywodów stworzyć coś, co będzie można nazwać filmem a YouTub przyjmie to z otwartymi ramionami. Zachęcam do zapoznania się z ich twórczością, bo są to naprawdę dobrzy fachowcy, tworzący niesamowite rzeczy. Pierwszy owoc naszej współpracy ukaże się pewnie pod koniec listopada, już nie mogę się doczekać.

Podróż do Ameryki Południowej

Plan vs Rzeczywistość

Tak to sobie właśnie wymyśliłam. Oczywiście zdradziłam wam tylko małą cześć z tego co przez te ostatnie pół roku uszczegóławiałam. Plan jest ambitny, bogaty i myślę, że niektóre treści będą dla was wielkim zaskoczeniem. Myślę, że mnie też niejedno zaskoczy i zaskoczeni będziemy razem. Jak zwykle czas wszystko zweryfikuje. Jedno jest pewnie – to będzie udany rok. Takiego też Wam życzę.

październik 2017

Już niedługo pierwsze wpisy na temat Ameryki Południowej. Tymczasem zapraszam do zapoznania się z innymi miejscami, które niedawno odwiedziłam klik.