Brazylia – praktyczne porady, czyli co musisz wiedzieć przed wyjazdem

Brazylia - praktyczne porady

Brazylia – praktyczne porady, czyli co musisz wiedzieć przed wyjazdem do Brazylii

1. BEZPIECZEŃSTWO

Bezpieczeństwo, to temat numer jeden w Brazylii. Nie ważne gdzie byłam, w Polsce czy za granicą, to jak wspomniałam, że jadę do Brazylii, wszyscy kazali mi uważać i najlepiej nie wychodzić z hotelu, bo przecież wszędzie jest niebezpiecznie. Do tego jaką bym relację w internecie nie przeczytała, tam też wszyscy przestraszeni. A jak jest naprawdę?

W moich wpisach o brazylijskich miastach, zawsze o kwestiach bezpieczeństwa wspominałam, bo była to rzecz dla mnie istotna. Jednak nikogo nigdy nie chciałam przestraszyć, a jedynie poinformować, jak ja to czuję. I tak po pierwsze, to nie wierzcie w to co słyszycie naokoło. Na ogół są to powtarzane informacje, przekazywane od osób, które nigdy w Brazylii nie były. Po drugie, to co słyszycie od miejscowych, także podzielcie przez dwa. Brazylia to kolejny kraj w który odnotowałam, że miejscowi o turystów boją się jak o księżniczki, które pierwszy raz same wyszły na miasto. Innymi słowy, lubią przesadzać. Czyli nie dajmy się zastraszyć. W wielu miejscach przekonałam się, że niebezpieczny odcinek, o którym czytałam lub słyszałam, okazał się zwykłym chodnikiem, zatłoczonym przez ludzi spieszących się do pracy.

Brazylia - praktyczne porady

Ale …

Zachowajmy zdrowy rozsądek, bo okraść nas mogą dosłownie wszędzie na świecie, wiec nie ma co się chwalić drogim sprzętem i lepiej wszystko robić dyskretnie. Pamiętajmy, że w kraju, w którym panuje duże rozwarstwienie społeczne i bieda jest ogromna, za drogi sprzęt może uchodzić nawet komórka, która wg nas jest stara i nic nie warta. Dlatego radzę myśleć. I ponieważ napad rabunkowy w Brazylii często odbywa się z bronią w ręku, to myśleć radzę podwójnie.

Ważne też, żeby się zbytnio nie rozluźniać jak trafimy do miejscowości, która przypomina nam europejski kurort. Na przykład podam mój ostatni pobyt w małej miejscowości o nazwie Laguna. Tam, spokojnie w środku nocy przemierzałam małomiasteczkowe ulice. Bo przecież tu tak bezpiecznie i nic nigdy się nie wydarzyło. Jednak dzień później okazało się, że niedaleko kogoś zastrzelono. Potem w środku dnia zwiedzałam centrum, 15 minut później, z bronią w ręku, obrabowano czterech znajomych. Więc jeszcze raz powtórzę, nie wierzcie miejscowym. Ani tym mówiącym o strasznych napadach, ani tym mówiącym o dużym bezpieczeństwie.

2. JĘZYK ANGIELSKI

Niestety, tu po angielsku się nie dogadamy. Niezależnie, czy duże miasto, czy mała miejscowość, to ani na dworcach autobusowych, ani w sklepach, ani także w muzeach i innych obiektach turystycznych, po angielsku nie ma co próbować. Jednak w sytuacji kryzysowej warto pozaczepiać ludzi na ulicy. Mi się na ogół udawało wypatrzeć kogoś, kto z angielskim miał coś wspólnego, wiec tragedii nie ma. Do tego Brazylijczycy należą raczej do ludzi miłych, uprzejmych i chętnie nam pomogą. Raz np. ja mówiłam do pani po hiszpańsku, a ona odpowiadała mi po portugalsku i jakoś udało mi się kupić dobry bilet na autobus. Inny razem zadziałało pismo obrazkowe, więc jak ktoś chce, to da radę.

Plan na zwiedzanie Salvadoru w dwa dni

3. ELEKTRYCZNY PRYSZNIC

I to wcale nie jest żadna metafora. Przestrzegano mnie, żeby przed noclegiem upewnić się, że jest ciepła woda pod prysznicem, jednak nikt nie powiedział mi, skąd ta ciepła woda się bierze. A no właśnie, podgrzewana jest elektrycznie, a cały skomplikowany mechanizm tej operacji mieści się tuż nad prysznicem. Na początku było to dla mnie przerażające. Tym bardziej, że czasami słychać było iskrzenie kabelków, a przecież tuż obok leci woda i to wprost na mnie. No ale cóż, co kraj to obyczaj.

4. NIE UFAJ NAWIGACJI

Nawet najlepsza nawigacja, mająca najlepsze zamiary, może nas zawieść. Nie dlatego, że wybierze dłuższą lub trudniejszą drogę, bo to na ogół każda nawigacja oblicza dobrze. Jednak w Brazylii są miejsca, przez które przejeżdżać byśmy nie chcieli. A to głównie ze względu na favele i inne niebezpieczne dzielnice. Dlatego jeżeli prowadzisz auto, to czasem lepiej zapytać kogoś o drogę, niż na ślepo zaufać nawigacji.

5. NIE BIERZ PRZEWODNIKA

Tak jak pisałam w relacji z Chapada Diamantina, wszyscy nawet na mały spacer poza asfaltową drogą doradzają Ci wzięcie przewodnika. Na początku myślałam, że może rzeczywiście szlaki tu są trudne i inaczej nie da rady, jednak przekonałam się, że nic z tych rzeczy. Brazylijczycy z zasady są narodem leniwym i nie lubią ani się przemęczać, ani za dużo chodzić. Dlatego, jak już muszą przejść kawałek, wolą przy tym nie myśleć i nawet na prostej płaskiej drodze zdać się na osobę, która będzie myśleć za nich. I właśnie dlatego, wszędzie możemy znaleźć zorganizowane wycieczki. Tak samo było w Pedra Furada, gdzie prosta płaska ścieżka, prowadziła prosto do celu. Jednak na pomysł pójścia nią bez przewodnika wszyscy byli oburzeniu.

Brazylia - praktyczne porady

6. AUTOBUSY w BRAZYLII

W brazylijskich autobusach spędziłam prawie cztery doby. Pomiędzy miastami, które odwiedziłam było naprawdę sporo kilometrów. W niektórych wypadkach była szansa na znalezienie samolotu w podobnej cenie, jednak po pierwsze musiałabym dodatkowo zapłacić za bagaż nadawany, a po drugie taki bilet trzeba zakupić dużo wcześniej. Moje plany były jednak zawsze na tyle elastyczne, że dokładną datę ciężko było mi wyznaczyć, dlatego pozostałam przy autobusach i nie żałuję. Z trzech długodystansowych przejazdów (ponad 20 godzin), tylko na jednej trasie było w autobusie wifi. Na tej samej trasie dostałam też kocyk do przykrycia, co daje naprawdę duży komfort jazdy. Jak w wielu ciepłych krajach, także tu klimatyzacja szaleje na maksa. Zawsze miałam ze sobą ciepłe ciuchy, jednak nie zawsze, żeby nie budzić się z zimna, to wystarczało. W każdym autobusie oczywiście znajduje się toaleta. Siedzenia są bardzo wygodne i całkiem ładnie się rozkładają, mi spało się na nich bardzo dobrze.

Szczęśliwi czasu nie liczą

Należy się przyzwyczaić do brazylijskich opóźnień. Nikt tu się tym nie przejmuje, bo to taki standard. U mnie największe opóźnienie to prawie 5 godzin, jednak bardziej zdziwiły mnie te godzinne opóźniania autobusów, których całkowita trasa to tylko godzina. Szybko się do tego przyzwyczaiłam. Autobusy pomimo opóźnień, bardzo często się zatrzymują. Pełno jest krótkich przystanków, jednak są także te długie, półgodzinne na każdy ważniejszy posiłek. Z istotnych rzeczy dodam tylko, że nie zawsze kierowcy głośno i wyraźnie mówią nazwę miejscowości do jakiej dojeżdżamy, więc trzeba być czujnym. Także fakt, że poprosimy kierowcę żeby powiedział nam gdzie mamy wysiąść lub wysadził nas w konkretnym miejscu, nie gwarantuje sukcesu. Kierowcy o takich sprawach na ogół zapominają.

Brazylia - praktyczne porady

7. JEDZENIE w BRAZYLII

O jedzeniu trochę już pisała. Generalnie szału nie ma, ale nie jest źle. Podstawa obiadowa to ryż z fasolą. Bez tego nie ma lunchu ani kolacji. Do tego można dołożyć mięso, warzywa i kolejną obowiązkową rzecz, czyli farofę. Jest to typowy dodatek do wszystkiego. Cokolwiek będziemy jeść, obowiązkowo maczamy to w farofie. Dla mnie smakuje to jak bułka tarta, czyli nie smakuje w ogóle, ale Brazylijczycy nie wyobrażają sobie bez tego żadnego posiłku.

Na brazylijskich ulicach królują SalgadosPastelas. Różne smakołyki, którymi możemy się zapchać i nacieszyć zmysły. Na ogół smażone na głębokim tłuszczu bułkowate przekąski. Z nadzieniem lub bez. W większości mięsnym, chociaż jak się postaramy to dostaniemy też z serem. Cena niska, więc warto spróbować różnych rodzajów.

Tapioca to placek z mąki o tej samej nazwie. Znajdziemy ją w wielu miejscach w Brazylii. Podawana w sposób wykwinty lub na słodko. Ja zdecydowanie preferuję ten pierwszy i miałam duże szczęście, bo jadłam tylko tą robioną własnoręcznie w domu.

Brazylia - praktyczne porady

Acai to kolejna rzecz, bez której Brazylijczycy żyć nie potrafią. Mrożone owoce acai słodzone guaraną, które jemy z najróżniejszymi dodatkami, na ogół słodkimi.

Ostatnia, rzecz o jakiej wspomnieć warto to restauracje, w których płacisz raz i jesz to, na co masz ochotę. Takie miejsce warto odwiedzić, przede wszystkim po to, żeby zobaczyć co na brazylijskich stołach króluje. Nawet, jak nie jesteście głodni, to idźcie tam po prostu żeby się rozejrzeć. Podobno można też znaleźć bary alkoholowe działające na tej samej zasadzie. Mi się to nie udało, pewnie dlatego, że nie szukałam, bo o ich istnieniu dowiedziałam się będąc już w Urugwaju.

grudzień 2017

 

Chcesz wiedzieć więcej na temat Brazylii? Zapraszam do odwiedzenia razem ze mną, wspaniałych miejsc, które udało mi się tam zwiedzić – Brazylia.

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    O kurczę, sama już nie wiem , co mnie bardziej wystraszało – czy te informacje o napadach i zabójstwach, czy ten elektryczny prysznic. Mimo Twojego zalecenia, by dzielić wszystkie informacje na pół – i tak pewnie miałabym niezłego pietra przed takim wjazdem. Z jednej strony takie rzeczy mogą wydarzyć się wszędzie – a z drugiej jednak strach przed nieznanym robi swoje i ja osobiście nigdy nie czuję się do końca pewnie na obcym gruncie.

  • Chyba w żadnym kraju nie można ufać nawigacji 🙂 Wiele razy w Polsce nadzialem się na trasy, które prowadziły przez las 🙂 Natomiast w Brazylii mogą to być niebezpieczne dzielnice.

  • Niebezpieczeństwa czyhają wszędzie, oczywiście trzeba zachować ostrożność i uwagę, ale też nie dać się złapać w taką niepokojącą sieć zastraszania, inaczej zwiedzanie świata nie cieszyłoby tak bardzo. 🙂

  • Hej Aga! Ciekawy wpis i przydatne rady. Czytając przypominaliśmy sobie nasze wyjazdy do Ameryki Południowej… ehh… tęsknimy za tamtymi rejonami. Pozdrawiamy

    • Dzięki 🙂 oj ja po powrocie też na pewno będę tęsknić, bo póki co w Ameryce Południowej jestem totalnie zakochana 🙂 pozdrawiam

      • Skoro to miłość, to obyś jaka najdłużej nie musiała wracać 🙂

  • Angelika Fronia

    Jak tam pięknie 😍 wiele przydatnych rad

  • Aga Agar

    Zazdroszczę Ci tych wojaży, trzymaj się!

  • Elektryczny prysznic mnie zdecydowanie przeraził 😀 nie lubię też spóźniania się więc byłoby mi na prawdę ciężko siedzieć spokojnie

    • oj, ja spóźniania się tez bardzo nie lubię, ale po którymś z kolei razie przestałam się tym przejmować, a im dalej zagłębiam się w Amerykę Południową, tym bardziej mi to przestało przeszkadzać. po prostu to zaakceptowałam i zawsze biorę poprawkę na spóźnienia

  • Bea Miko

    zarąbisty tekst, najbardziej podobają mi się porady ludzi, którzy nigdy tam nie byli haha. Za to ja chciałabym kiedyś bardzo 🙂

    • Dzięki 🙂 Jak bardzo chcesz, to na pewno kiedyś pojedziesz, trzymam kciuki 🙂

  • Do Brazylii póki co mnie nie ciągnie – gdybym zmieniła zdanie, wykorzystam Twoje porady! 🙂

  • Fajny tekst. Szkoda że nie da się tam pogadać po angielsku. A jak z kasą – jak oceniasz, na jaką kwotę trzeba się szykować żeby z przelotem wybrać się tam na 3 tygodnie?

    • Dzięki 🙂 z kasą to zależy, na jakim poziomie chcesz żyć. ja korzystam z Couchsurfingu, dlatego za noclegi nie płacę. jedzeniem też mnie wszyscy zawsze częstują, nawet gdy już totalnie nie mam miejsca w żołądku, taka kultura 😀 Generalnie na miejscu ceny trochę wyższe niż w Polsce, więc nie jest źle .

  • Magdalena Majchrzak

    artykuł na pewno przyda się przed wyjazdem : )