Co warto wiedzieć jadąc do Chin – porady praktyczne

Co warto wiedzieć jadąc do Chin

Planując podróż do wielkiego i całkowicie odmiennego kulturowo kraju, jakim są Chiny, nie raz zadasz sobie pytanie, co warto wiedzieć jadąc do Chin? Ja też się nad tym zastanawiałam, a zebrane z internetu informacje, często okazywały się sprzeczne. Dlatego właśnie, postanowiłam napisać Wam w kilku punkach moje najważniejsze uwagi, które wg mnie ułatwią Wam tą podróż.

Chiny to kraj ciekawy, intrygujący i bardzo zróżnicowany. Podróżowanie po Chinach znacznie różni się od dotychczas znanego mi podróżowania po Europie, Ameryce, a nawet po Azji. Jest tu natłok pędzących i obijających się o siebie ludzi. Nikt nie mówi po angielsku, ale za to często krzyczą do Ciebie coś po chińsku. Do tego wszystkie napisy prezentują najróżniejsze krzaczki. Na początku przeżywa się szok i woła o pomoc, ale potem wszystko się jakoś układa i nawet ten nieszczęsny chiński zaczyna brzmieć po ludzku.

zwiedzanie Xian Chiny

Krótkie podsumowanie najważniejszych rzeczy, które warto wiedzieć jadąc do Chin

POCIĄGI W CHINACH

Pociągi, to temat rzeka. Wszystkie podróżnicze wpisy na temat Chin, zawierają obszerne info, jakie rodzaje wagonów można spotkać w Chinach. Usystematyzujmy to sobie, zacznijmy więc od początku. Stacje kolejowe są tu olbrzymie. Z osobnego miejsca odjeżdżają pociągi, gdzie indziej przyjeżdżają, a jeszcze w innym punkcie kupujemy bilety.

Po przyjściu na dworzec szukamy strzałki do pawilonu z kasami (tu opis po angielsku i obrazek). Gdy przyjdziemy do owego miejsca, już nie jest tak łatwo i dostajemy małego oczopląsu, gdyż ukazuje nam się tablica z odjazdami pociągów, ale w języku chińskim. Na szczęście, cyfry w tym kraju są arabskie, czyli tak jak u nas. Hurra, chociaż coś na plus. Sprawdzamy w internecie (najlepiej wcześniej w domu, bo na stacjach wifi słabiutkie) jakim pociągiem chcemy jechać. Potrzebujemy nr pociągu i godzinę odjazdu. Jak już to mamy, lokalizujemy pociąg na wielkiej, świetlnej tablicy. Zobaczmy, czy są w nim wolne miejsca i w jakich przedziałach. Następnie podchodzimy to którejkolwiek kasy, ale takiej, gdzie stoi dużo ludzi i przy okienku pokazujemy Pani na telefonie lub na kartce nazwę miejscowości do której chcemy dojechać, najlepiej od razu z numerem pociągu. Obowiązkowo pokazujemy też paszport. Sprawa załatwiona. Pamiętajcie, że na wielu stacjach płatność tylko gotówką.

Co warto wiedzieć jadąc do Chin

Idziemy na dworzec

Posiadanie biletu to już duża część sukcesu. Teraz znajdujemy bramki na dworzec. No właśnie, potrzebujemy bramki, bo bramki to tutaj codzienność. Na pierwszych pokazujemy nasz bilet i paszport. Na drugich, oddajemy bagaż do przeskanowania i dajemy się obmacać specjalnym urządzeniem. Jeżeli mamy na wierzchu wodę, możemy być proszeni o jej spróbowanie (tak samo jest w metrze). Idziemy dalej, odszukujemy tablicę z numerem kolejnej bramki, przez którą będziemy musieli wyjść. Tym razem już na peron. Te bramki, otwierają się dopiero przed odjazdem naszego pociągu. Ustawia się przy nich tłum ludzi i wszyscy usilnie chcą być pierwszymi. Nie wiem tylko dlaczego, bo każdy i tak już ma przydzielone miejsce. Bilet przepuszczamy przez bramkę, po jej otwarciu idziemy na peron i czekamy na pociąg. Na bilecie jest nr wagonu, który bez problemu odnajdziemy i numer siedzenia.

Brzmi to wszystko skomplikowanie, ale zapewniam, że takie nie jest i świetnie funkcjonuje. Warto natomiast mieć mały zapas czasowy, żeby na spokojnie przez to wszystko przebrnąć. I pamiętajcie, żeby nie wyrzucać biletu, bo często nie wyjdziecie bez niego z dworca.

Rodzaje pociągów w Chinach

W zależności gdzie się wybieramy, nie każdy rodzaj transportu będzie dostępny.

  • Na niektórych trasach są tylko pociągi High Speed, które są szybkie (maksymalna prędkość to około 300 km/h) i wygodne, ale też drogie. Wagon jest bez przedziałów, a fotele usytuowane są jak w autobusie, tzn. w dwóch kolumnach, jedna ma trzy siedzenia, druga dwa. Fotele ładnie się rozkładają, jest dużo miejsca na nogi i dostępne są także gniazdka elektryczne. Jak w każdym chińskim pociągu, tu także mamy dostępny wrzątek, z którego Chińczycy często korzystają zalewając swoje chińskie zupki.

Co warto wiedzieć jadąc do Chin

  • pociągi zwykłe są znacznie wolniejsze i częściej się zatrzymują. Tu do wyboru mamy parę klas:
    • Najdroższa, którą nie jechałam, to soft sleepery, czyli podobno bardzo wygodne wagony sypialnie.
    • Średnia klasa to Hard sleepery, czyli coś, co w Chinach trzeba koniecznie przeżyć. Jest to najbardziej popularny środek transportu w tym kraju, dlatego w okolicach świąt, ciężko dostać na nie bilety. Jeśli się to Wam jednak nie uda, nie martwcie się, bo taki bilet można dokupić w pociągu. Czyli kupujemy zwykły bilet na hard sit lub bez miejscówki, wsiadamy do pociągu i łapiemy konduktora, a jest ich tu całkiem sporo. Na migi pokazujemy, że chcemy spać. Jak z pierwszym napotkanym się nie dogadamy, pytamy kolejnego. Powinno się w końcu udać. On nas gdzieś zaprowadzi i każe czekać. Po godzince zaprowadzi nas na nasze miejsce do leżenia w przedziale konduktorskim, czyli dodatkowo, przez całą podróż mamy względną ciszę. Tak przynajmniej było w moim przypadku (i to dwa razy). Wagon z miejscami hard sleep podzielony jest na otwarte boxy, a w każdym z nich znajduje się 6 miejsc leżących (trzy po jednej i trzy po drugiej stronie). Na wyższe wdrapujemy się po wąskiej drabince. Miejsca też do szerokich nie należą i są dość krótkie. Ważne jednak, że leżymy pod ciepłą kołderką. Wieczorem gaśnie światło i wszyscy w około kończą mlaskanie i zaczynają chrapać.

Co warto wiedzieć jadąc do Chin

  • Najtańszą opcją przejazdu jest przedział z miejscami hard sit. Tu wagon jest otwarty i ma dwie kolumny siedzeń (po trzy i po dwa), siedzenia zwrócone są do siebie i przedzielone małym stolikiem. Siedzenia są wąskie i się nie rozkładają, generalnie średnio wygodne. Jednak udało mi się spędzić na takowym 20 godzin i nie było aż tak źle. Może nie wyspałam się za bardzo, ale dość długo drzemałam, a współtowarzysze mocno mi nie przeszkadzali. W wagonach tych, non stop leci jakaś muzyka lub ktoś mówi coś przez megafon. Stacje są dość wyraźnie zapowiadane, więc łatwo się zorientować, czy to już nasza. Co chwilę przez środek wagonu, przebiega jakaś pani sprzedająca, ciepłe lub zimne przekąski. Wrzątek także bezpłatnie dostępny.

Chińczycy są głośni i trzeba mieć tego świadomość. Ktoś coś tam sobie podśpiewuje, ktoś wstanie żeby potupać, reszta się śmieje, a czasami ktoś brzydko charczy. Większość jednak śpi i chrapie. Ponieważ na ogół, byłam jedyną białą w całym pociągu, pan konduktor czuł się w obowiązku, żeby poinformować mnie, o której mam wysiać. Jeszcze upewniał się, że na pewno do wyjścia się szykuję. Całkiem to miłe z jego strony.

RUCH ULICZNY W CHINACH

Pamiętajmy o hierarchii na chińskich ulicach, czyli że największy ma zawsze pierwszeństwo. Chińczycy jeżdżą jak szaleni, przecinają sobie drogę, trąbią, a pomiędzy tym wszystkim przejeżdżają motorynki i przechodzą piesi. Chaos totalny. Jedyne szczęście, że ruch jest prawostronny, czyli tak jak u nas, więc chociaż wiadomo, teoretycznie, w którą stronę patrzeć. Po jakimś czasie przywykłam do tego i nauczyłam się przechodzić tak jak Chińczycy, czyli środkiem. Czasami trzeba chwilę postać między samochodami, ale generalnie można to ogarnąć. Pamiętajcie tylko, że nawet jak Wam się wydaje, że ktoś zwalnia, to są to tylko pozory, bo na pewno żadne auto nie ustąpi Wam pierwszeństwa, więc jeżeli nie jesteście pewni, że zdążycie przejść – nie przechodźcie.

zwiedzanie Xian Chiny wieża

JEDZENIE W CHINACH

Prawdą jest, że jedzenia jest tu pełno i na przestrzeni całego terytorium Chin trochę się od siebie różni. Jedzenie na ulicy jest tanie i można się najeść do syta zarówno kupując całe dania, jak i przekąski na patyku. Problemem jest to, że wszystkie opisy są w języku chińskim, często brak przy nich cen, nie mówiąc już o obrazkach. Więc po pierwsze, nie wiemy co wybrać, a po drugie nie wiemy ile nas to będzie kosztować. Z wyborem radziłam sobie w ten sposób, że na stoiskach po prosty pokazywałam palcem. Jeżeli chciałam jakieś danie, przechadzałam się po knajpie i pokazywałam, że chcę to co ten pan, działało.

Co do cen, to dużo naczytałam się, że Chińczycy oszukują i wiadomo, że turystę skasują więcej. Nie mam pewności czy tak nie było, jednak wydaje mi się, że nie. Starałam się stawać w kolejce za miejscowym i patrzyłam ile on płaci. Moja kwota zawsze była podobna do jego, więc myślę, że nie jest tak źle z tymi Chińczykami, a internauci i w tym wypadku trochę mijają się z prawdą.

Podróżnicza wtopa, na podstawie Chengde

Co spróbować w Chinach

Nie powiem Wam nazw, bo ich nie znam, a nawet jakbym znała to nie wiedziałabym jak je zapisać. Jedyne co mogę doradzić, to próbujcie wszystkiego co wpadnie Wam w oko. Jedzenie na straganach jest tanie, więc nawet jeśli boicie, że coś Wam nie zasmakuje, to i tak spróbujcie, w najgorszym wypadku oddacie to bezdomnym psom. Patrzcie też co jedzą miejscowi i proście o to samo, oni przecież wiedzą co dobre. Inaczej rzecz ma się w sklepach. Stoiska typu 7eleven są wszędzie. Dostaniecie tam napoje, słodkie bułki i chińskie przekąski. I tu uwaga, bo te przekąski na ogół są strasznie ostre i dosyć tłuste, więc jak nie jesteście fanami takich przysmaków, to spokojnie możecie je sobie odpuścić.

LICZBY W CHINACH

Pomimo, skomplikowanego chińskiego pisma, liczby mają tutaj arabskie. Często ułatwia to nam porozumiewanie się, gdyż pani na stoisku, po prostu pokazuje nam na swoim smartfonie, liczbę jaką mamy zapłacić. Jednak nie każda pani ma smartfona i wtedy pokazuje nam kwotę na palcach. Tego właśnie musicie się nauczyć. Jadąc do Chin, musicie znać liczby od 1 do 10 pokazywane za pomocą dłoni, nie jest to trudne, więc łatwo je zapamiętacie. Bez problemu znajdziecie obrazkowe przykłady tych liczb w sieci, żeby nie powielać, szybko tylko opiszę, jak te palce układać. Od jeden do pięć jest łatwo, czyli tak jak u nas. Sześć to mały palec z kciukiem, siedem to połączone opuszkami palec środkowy, wskazujący i kciuk, osiem to tak jakbyśmy chcieli kogoś zastrzelić, dziewięć to dziwnie wygięty palec wskazujący z kciukiem, a żeby pokazać dziesięć wystarczy skrzyżować dwa palce wskazujące. Proste, prawda?

Co warto wiedzieć jadąc do Chin

CENY W CHINACH

Chińskie ceny są bardzo zróżnicowane. Są rzeczy, które będą dla nas bardzo tanie, jak i takie których cena zwali nas z nóg. Z tanich rzeczy najważniejsze to jedzenie. Na ulicy najemy się za naprawdę śmieszne pieniądze, a do tego smacznie. Tanie jest również podróżowanie. Tanie pociągi dowiozą nas praktycznie wszędzie w różnych standardach do wyboru. Drogie natomiast są wstępy do wszystkich atrakcji turystycznych. Sumy, jakie żądają od nas za zobaczenie byle jakiej atrakcji są wygórowane, natomiast, przy światowej sławy obiektach, wstępy zwalają z nóg. Musicie być na to przygotowani.

kwiecień 2017

 

Jedziesz do Chin? Zobacz co dokładnie warto tam zwiedzić i jak zaplanować zwiedzanie poszczególnych miast. ATRAKCJE TURYSTYCZNE CHIN

  • Bardzo szczegółowy poradnik! Na pewno jeżeli ktoś planuje podróż bardzo pomoże:)

  • Wielopokoleniowo 3

    Póki co do Chin się nie wybieram. Chociaż, kto wie, może kiedyś… 😉

  • Ciekawie jest z tymi pokazywanymi liczbami, w życiu bym nie pomyślała, że można inaczej niż jest w Polsce!

  • Klinika Zdrowego Jedzenia

    Byłam w Chinach i najbardziej pamiętam – upał, brak FB i problem z płatnościami w $ 😉 Fajny przewodnik na kolejny wyjazd.

    • Upału niestety nie doświadczyłam, a brak fb rzeczywiście doskwiera i z ominięciem tego problemu jest coraz trudniej :/

  • Sporo przydatnych informacji.

  • Hard sleepery brzmią jak przygoda!

    • Ogólnie całą podróż od zakupu biletu do opuszczenia pociągu nazwałabym wielką przygodą 🙂 czymś co obowiązkowo trzeba zrobić w Chinach 😉

  • Pobyt w Chinach był wielkim wyzwaniem, znaczące różnice w kulturze i rytmach codzienności, i to nawet w samym kraju. Wiele przed wyjazdem czytałam, dlatego wiele rzeczy nie było mi obce. 🙂

  • Dzięki! Super porady! Na pewno tu wrócę jak będę planowała podróż (mam nadzieję, że już niedługo!)

  • Też mam zamiar w niedalekiej przyszłości popełnić post o chińskich pociągach – ten temat zasługuje na odrębną notkę, zdecydowanie! 😉 Co do chińskich cen.. hmm… szczerze mówiąc dla mnie było tam zwyczajnie… drogo. OK, nie mówię tutaj o żarciu, ale już pociągi? Pociąg najniższej klasy kosztuje +/- tyle, co w Polsce, zatem nie jest to jakaś azjatycka taniocha. Zresztą, mając na względzie fakt, że nieco się wloką – zaczynasz inwestować w szybsze przejazdy (przy założeniu, że chcesz trochę zobaczyć a czas masz ograniczony) a za nie już płaci się jak za zboże.. 😉

    • Najdroższy bilet jaki nabyłam to z Chengdu do Xian kosztował około 130 zł, był to wagon sypialny (hard sleep) i wydaje mi się, że jak na prawie 800 km (samochodem, bo pociągiem troszkę więcej) nie była to wysoka cena. Wiadomo na siedzeniach taniej a w szybkich pociągach drożej. A dzięki temu, że pociąg się wlecze jeździłam w nocy i oszczędzałam na noclegach 🙂 W noclegach nie mam dużego rozeznania, bo w większości korzystałam z CS, ale tam gdzie zdarzyło mi się spać w hostelu, cena była raczej niższa niż u nas. No a jedzenie wiadomo taniocha, ale na wstępach to już można zbankrutować 🙂

      • Wiele zależy chyba jednak od punktu odniesienia. W Indiach za takie odcinki płaciłam jakieś 15 zyla 🙂

        • To fakt, punk odniesienia jest istotny 🙂 Jak porównamy te koszty z Indiami to może wyjść drogo, natomiast jak z Japonią to będzie, jak za darmo 😉 Ja na ogół staram się odnosić do polskich standardów, bo tak chyba najłatwiej czytelnikowi wyobrazić sobie realia danego kraju.

  • Super rady, chętnie bym się ogólnie wybrała w jakieś zupełnie egzotyczne dla Polaków miejsce typu właśnie Chiny, Japonia albo tamte okolice 🙂

  • Słyszałam wcześniej od znajomej, że dworce i pociągi w Chinach to prawdziwy sajgon 🙂

  • bardzo przydatny post, dzięki 🙂

  • To teraz nic, tylko kupić bilet do Chin 😀

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Takie informacje z pierwszej ręki są zawsze najbardziej przydatne – i w żadnym przewodniku nie piszą o tego typu szczegółach 🙂

  • kuchniabellissima

    Bardzo przydatne i formacje dla wszystkich planujących podróż! 😊

  • Azja akurat nie jest tą częścią świata, do której mnie ciągnie – chociaż wszystkie informacje mogłyby się okazać przydatne! 🙂

  • Do Chin jakoś mnie nie ciągie, ale kto wie może jeszcze będę chciała tam zawitać. Wtedy Twój wpis na pewnno się przyda.

  • Tam mnie jeszcze nie było, ale wszystko przede mną. Jak już będę planować podróż to Twój artykuł zabiorę ze sobą. 🙂

  • Edyta Jabłońska

    Do Chin się nie wybieram, ale z miłą chęcią przeczytałam Twój opis 🙂

  • Oglądam Wertonikę Truszczynską i bardzo często zaskakują mnie realia życia w Chinach, faktycznie ciężko bez znajomości języka choć z tego co mówi nie jest tak źle. Co do cen to słyszałam że turyste kasują drożej bo uważają że jak go stać na przyjazd i pobyt to bogacz – słyszałam że potrafią otwarcie chińczykowi mniej a przyjezdnemu więcej za to samo. Myślę że różnie to bywwa