Jak podróżować, o stylu podróży część pierwsza

Jak podróżować

Jak podróżować, czyli część pierwsza rozważań o podróżowaniu

Świat się zmienia, podróżują wszyscy, a dalekie wojaże już dawno przestały być czymś nadzwyczajnym. W dobie internetu, gdzie z każdego portalu społecznościowego atakują nas przeróżni blogerzy chwaląc się gdzie to oni nie byli, my też chcemy przeżyć to, o czym oni nam opowiadają. Zobaczyć miasta Majów w Meksyku i światła nocnego Nowego Yorku. Zjeść nasi goreng w Malezji lub poodpoczywać w hamaku, gdzieś na cudownej plaży, oczywiście pod jeszcze cudowniejszą palmą. A na dodatek oni wszyscy są tacy ładni, tacy uśmiechnięci, a każde ich zdjęcie oglądane w sieci wygląda tak idealnie.

Słyszymy też od znajomych, że byli tu i tam. Rok temu wykupili wycieczkę objazdową po Francji, a w tym roku jadą na Cypr. Wypożyczą tam samochód i będą zwiedzać na własną rękę. Inni koledzy opowiadają o tygodniowej wędrówce po Karpatach lub o samochodowym tripie po Islandii. I może nie wszyscy, ale większa część z Was zazdrości im wojaży i obiecuje sobie, że też tam kiedyś pojedzie. Wypije sok kokosowy ze skorupki (obowiązkowo na rajskiej plaży, w słomkowym kapeluszu, bo przecież wszyscy maja taką fotkę), odwiedzi jedną ze spektakularnych, wielkich jaskini lub zrobi jeszcze coś innego o czym się nasłuchało i skąd naoglądało się cudownych zdjęć w sieci.

Czy zawsze jest tak kolorowo?

W tym momencie pewnie niektórych rozczaruję, bo sok z kokosa nieposłodzony wcale nie jest taki dobry. Dlatego w większości miejsc sprzedawany jest z cukrem, a to przecież już mało zdrowie. W jaskiniach natomiast, po prostu jest zimno i jeśli wybierzesz się na taką atrakcję w piękny słoneczny dzień w krótkich spodenkach i bez żadnego swetra w plecaku, to zamiast podziwiać stalaktyty, stalagmity i inne skalne wzorki, to najzwyczajniej zmarzniesz i będziesz myśleć tylko o wyjściu z powrotem na słońce. Dlatego powiem Ci coś, czego pewnie nigdy nie słyszałeś – podróżowania też trzeba się nauczyć.

Jak podróżować, Tatry

Nauka podróżowania, czyli jak podróżować.

Ja zaczynałam powoli. Z natury wstydliwa i nauczona, że ludzie z zasady są źli, co zdecydowanie teraz dementuję, nie posiadająca też nadmiaru gotówki, od początku dozowałam sobie podróżnicze doznania. Najpierw szwendałam się po Polsce, nigdy nie odpuszczałam żadnej atrakcji w okolicy mojego chwilowego pobytu. Jeśli tylko gdzieś można było dojść na piechotę, to nawet jeśli miałoby mi to zająć pół dnia i miałabym wrócić o piątej nad ranem, a o szóstej trzeba już było wstawać, to uważałam, że warto. Przecież oprócz odrobiny wysiłku nic mnie to nie kosztuj, a drugiej takiej okazji pewnie nie będzie. Zawsze zakładam, że w tak zwaną okolicę szybko nie wrócę. Nie dlatego, że coś mi się nie spodobało, bo często podoba mi się i to bardzo, ale dlatego, że na świecie jest masę miejsc, gdzie mnie jeszcze nie było. Właśnie tam pojadę najpierw.

Jak podróżować, Berlin

Następny etap mojej edukacji podróżniczej to autobusy lub autostop po okolicznej Europie. Wtedy jednak, wszystko było bardziej spontaniczne i mniej zaplanowane. Ważne było żeby gdzieś dojechać, pobyć i oczywiście dobrze się bawić w czasie samej podróży. Wtedy i tak nie miałam kasy na muzea, ale miałam za to więcej czasu, więc zawsze się coś usłyszało, że dzisiaj tu jest bezpłatny wstęp, albo tam darmowy tur po mieście i tak jakoś się to kręciło.

Potem za namową znajomych skusiłam się na zorganizowaną wycieczkę. Cena była atrakcyjna, bo wycieczka kosztowała tyle co sam bilet i to w średniej promocji. Mimo to, była to moja pierwsza i ostatnia tego typu przygoda, zdecydowanie powiedziałam, że nigdy więcej już tego nie zrobię. Przewodnik zamiast do atrakcji oprowadzał nas wokół nich. Noclegi poza centrum, więc nawet nie było okazji poszwendać się wieczorem uliczkami starego miasta i poczuć ich klimat. Dowiedziałam się, że nie jest to mój styl zwiedzania i może właśnie o to w tej wycieczce chodziło.

Samemu fajnie jest

Na następny cel obrałam zwiedzanie Hiszpanii, jednak tym razem sytuacja była zupełnie inna. Nie dość, że musiałam sobie wszystko po kolei sama zaplanować, to jeszcze jechałam tam zupełnie sama, co na tamtą chwilę strasznie mnie przerażało. Wiedziała, że jestem ogarnięta i wszystko, co do każdej sekundy mam przemyślane. Podrukowane mapki, posprawdzane hostele i zrobionych wiele innych rzeczy, które teraz albo robię automatycznie, albo w ogóle je pomijam. Jednak było to dla mnie mocne wyjście poza strefę mojego komfortu. Przecież nawet jak coś się wydarzy, to nie zadzwonię do nikogo z kraju wypłakać mu się w słuchawkę bo przecież połączenia są drogie. No a jak moje płatności za hostel nie przejdą, a karta za granicą nie będzie działać to co ja biedna zrobię? Takie i inne absurdalne pytania nasuwały mi się nagminnie.

Jak podróżować, Walencja

Na dodatek nikt z moich ówczesnych znajomych nie mógł tego pojąć, jak to jedziesz sama? Ale naprawdę sama? Nie będzie ci smutno? Co będziesz tam robić SAMA? Zarówno oni, jak i ja nie wiedzieliśmy wtedy, że właśnie podczas takich samotnych podróży, poznaje się najwięcej ciekawych ludzi i często tworzy znajomości na całe życie. Tylko, że ja właśnie wtedy się tego dowiedziałam, a oni nigdy nie próbując, do końca życia się o tym nie przekonają. Nie nudziłam się też ani przez moment i było to zdecydowanie jedno z fajniejszych doświadczeń w moim życiu, przede wszystkim dlatego, że pokonałam lęk i mimo lamentującej rodziny, że przecież jak to samotna dziewczyna za granicą, potrafiłam się przemóc i pojechać tam na dwa tygodnie.

Tanie latanie

Dalej zaczęła się dla mnie era tanich lotów, dowiedziałam się czym jest city break i zaczęłam zwiedzać wielkie miasta. Tu doszkoliłam moje umiejętności planowania. Każdy wyjazd przewidziany był tak, żeby jak najtańszym kosztem zobaczyć wszystko, co zobaczyć trzeba. W minimum czasu upychałam wszystko, co w danym mieście najważniejsze, także z lokalną polecaną knajpą, ale polecaną tylko przez miejscowych. Szerokim łukiem omijałam turystyczną gastronomię. Na tych wyjazdach zobaczyłam dużo więcej niż przeciętny turysta w takim samym czasie. Moje umiejętności logistyczne sięgnęły zenitu, a nogi po każdym powrocie bolały przez przynajmniej dwa dni, ale tych przezwiedzanych kilometrów zdecydowanie nikt mi nie odbierze.

Wyjazdy wspinaczkowe

W międzyczasie weekendowych, miejskich wypadów pojawiały się dłuższe wyjazdy wspinaczkowe, gdzieś w Europę z grupą wspinających się znajomych. Dwa tygodnie spędzone w fajnym miejscu, czasem blisko dużych miast, czasem na rajskiej wyspie (oczywiście wyjazd w piątek po pracy, powrót w poniedziałek przed pracą, tak żeby nie stracić żadnego cennego dnia z urlopu). Schemat prosty – dwa dni zwiedzanie, jeden dzień restu i tak w kółko. Wiele razy jednak rest przeznaczony był na zwiedzanie i często, nie wiedziałam po czym jestem bardziej zmęczona, czy po całym dniu w skałach, czy po dziesięciu godzinach chodzenia po mieście i muzeach. Zdecydowanie nie były to wyjazdy sportowe, nastawione na wynik. A raczej takie, żeby poznać nowe miejsca, zobaczyć jak najwięcej świata, zarówno tego miejskiego do zwiedzania, jak i tego naturalnego i spędzić miło czas w przepięknych okolicznościach przyrody. Wszystkie wspominam bardzo miło. Taki trochę biwak połączony z city breakiem.

Jak podróżować, wspinanie w Hiszpanii

A może tak na inny kontynent?

Nastał jednak czas na zmianę kontynentu, bo przecież ile można jeździć tylko po Europie. Tu jednak, jak już wydaję dużo kasy na bilet lotniczy, to wypada jechać na trochę dłużej, czyli minimum trzy i pół tygodnia. Niesyty przy takich wyjazdach urlop szybko się kończy, a jeszcze tyle świata do zobaczenia. W taki niecały miesiąc gdzieś tam, starłam się zawsze upchnąć jak najwięcej, no i obowiązkowo trzeba się też powspinać, a niestety na dojechanie w niektórych miejscach na świecie w taki wspinaczkowy sektor, potrzeba trochę czasu. I tak zawsze pozostawał ogromny niedosyt, bo przecież gdybyśmy mieli trochę więcej czasu, to zobaczylibyśmy jeszcze to i to, no i może wygospodarowalibyśmy dzień żeby się w końcu polenić.

Jak podróżować, Azja

Była Ameryka, Azja i Afryka, za każdym razem niesamowita przygoda, wspaniały wyjazd, który zawsze będę pamiętać, ale jednak nigdy nie rozumiałam, czemu mam tak mało czasu, a dokładniej ujmując, to czemu mam tak mało urlopu?

Czas podróżować więcej

Ostatnio w sieci pojawia się wiele nagłówków pt. Zrób sobie roczną przerwę, albo Czemu rok w podróży przyniesie ci same korzyści, lub Pojechali na miesiąc, zostali na rok i wiele innych. Niektórzy w taką podróż wyruszają bez żadnego przygotowania, nie mają też żadnych zobowiązań, więc nie mają się czym przejmować. Inni tak sobie ułożyli życie, że świetnie na takich podróżach zarabiają i może nie jest łatwo, ale potrafią z tego wyżyć. U mnie sytuacja nie jest taka klarowna, masa spraw, których zakończyć się nie da, czyli pozostawione zobowiązania o których cały czas muszę myśleć. Dlatego właśnie, bardzo długo do tej decyzji dojrzewałam. Boję się jak cholera, ale wiem, że jak nie wyjadę na niepośpieszną, długą podróż, do mojej wymarzonej Ameryki Południowej, to do końca życia będę tego żałować i zastanawiać się, co by było gdyby.

Jak podróżować, Azja

Wiem, że moja edukacja podróżnicza jest na wysokim poziomie, więc racjonalnie sobie tłumaczę, że przecież bez problemu sobie poradzę. Jednak czy moja życiowa wiedza też jest na tyle rozwinięta, żeby poradzić sobie z powrotem potem do szarej codzienności? I to jest właśnie to, czego się najbardziej obawiam. Jednak, jak to mówią nie wiadomo, czy jutro nie potrąci nas samochód, więc może pora przestać się zamęczać gdybaniem i po raz kolejny wyjść ze swojej strefy komfortu? Taki właśnie mam plan, a co z tego wyjdzie, to zobaczymy, teraz jednak, pora zastanowić się jak ma dokładnie wyglądać to moje podróżowanie .

CDN …

luty 2017

A już dzisiaj zapraszam do poczytania moich wcześniejszych podróżniczych przemyśleń. Wszystkie je znajdziesz tutaj.

  • Może się czegoś naucze z tego wipsu 🙂

    • Nie wiem czy się czegoś nauczysz, ale na pewno ten wpis zmusi Cię do własnych przemyśleń na temat podróżowania i na tym mi najbardziej zależy 🙂

  • Zazdroszczę Ci tych wszystkich podróży

  • A ja tak przy okazji mam małą refleksję związaną z podróżowaniem, a zwłaszcza powrotami do kraju 😉 Człowiek był tam gdzieś, widział cuda na kiju i chciałby to wszystko opowiedzieć znajomym po powrocie… a oni zawsze mają te same pytania w stylu: „A gdzie robiłeś siku?”… albo: „Czy miałeś biegunkę po tym…?”… i tak dalej… Ręce opadają 🙂 Pozdrawiam. Kawał dobrego tekstu do czytania!

    • Dzięki 🙂 doskonale wiem o czym mówisz. U mnie najczęstsze pytanie, to czy się nie bałam i ile to wszystko mnie kosztowało 😉 Nawet mam w przygotowaniu tekst pt. Najczęstsze pytania zadawane podróżnikom, większą z nich nie ma nic wspólnego z tym co w tych podróżach jest najważniejsze 🙂 pozdrawiam

  • Czytając ten tekst czułam się, jakbym czytała o sobie samej (no może z wyjątkiem wyjazdu na stopa, na który się nigdy nie odważyłam). Ludziom wydaje się, że podróże są łatwe, proste i przyjemne. Nie zdają sobie sprawy z tego, że planowanie i organizacja wyjazdu tak, żeby to miało ręce i nogi wcale do prostych nie należy. A z ilu rzeczy trzeba niekiedy zrezygnować na rzecz podróży wie tylko ten, kto się na nią zdecydował.
    Podróżowania trzeba się na uczyć – święte słowa!

    • Planowanie i organizacja zajmują mnóstwo czasu z czego rzeczywiście niewiele osób zdaje sobie sprawę. Ładnie to ujęłaś, że o tym wszystkim, wie tylko ten, kto się na tą podróż zdecydował 🙂

  • Jak zawsze – mega wartościowo. Chciałbym podróżować, ale wstyd się przyznać – jeszcze nigdy nie byłem za granicą. Ale myślę, że w końcu to zrealizuję. Moim celem numer 1 jest Barcelona i tam chce być.

    • na podróżowanie nigdy nie jest za późno 🙂 fajnie, że masz cel, trzymam kciuki za jego realizację 😉 co prawda o Barcelonie na blogu wpisu nie ma, ale byłam tam parę razy, więc w razie pytań pisz 🙂

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Twoje podróżowanie to jest podróżowanie level master ! 🙂 Ja na przykład nie lubię jeździć gdzieś dalej sama, bez męża – bo czuję się wtedy zagubiona i odnoszę wrażenie, że nawet najdrobniejsze problemy mnie przerastają. Czuję się niepewnie i zwyczajnie się boję – bo miewałam czasami różne dziwne epizody, które tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że kobieta podróżująca samotnie jest łatwym kąskiem dla wszelkiej maści freak’ów.

    • Fakt, że jak się podróżuje samotnie, poznaje się więcej osób i część z nich może być różnymi, jak to napisałaś freak’ami. Ale co w tym złego? Ty sama decydujesz czy z daną osobą chcesz spędzić więcej czasu, czy nie.

  • Bebe Talent

    NIgdy nie podróżowałam sama. Chyba brakowało mi odwagi. No i zawsze chciałam mieć wspólne wrażenia z bliskimi mi osobami.

  • To ja chyba jestem w dużej mierze wciąż jak początkująca Ty 😉 A sama bym się chyba nigdy nie odważyła podróżować 😉

  • Ja pojechałam na rok a zostałam na dwa i to zupełnie sama! 🙂 No może niezupełnie, bo z czasem poznałam mnóstwo przychylnych mi ludzi.

  • Jestem zdania jak Ty, jeśli można gdzieś dojśc na piechotę, to warto wstać nawet o 5 rano 🙂
    Jednak nie nadaje się do samotnych podróży!

  • Podziwiam samotne wyprawy, jestem pod wrażeniem niezaplanowanych, spontanicznych wyjazdów. Podziwiam, ale wiem, że to nie dla mnie. Dla mnie podróż to projekt, ale bez oczekiwań, z otwartą głową na nowości i niespodzianki. Natomiast zdecydowanie wolę nawet skromny wyjazd w Polsce, ale spędzony w miłym towarzystwie i tak jak lubię, niż wyprawę na koniec świata, ale palcem po mapie 🙂

  • O stylach podróżowania można napisać książkę, i to niejedną! Swego czasu uważałam, że jest tylko jeden jedyny i słuszny sposób podróżowania, ale im więcej się nauczyłam, zobaczyłam i poznałam innych, tym bardziej z większym uporem twierdzę, że każdy podrózuje na swój sposób… i każdy z nich jest dobry. Złe są tylko pewne zachowania, które należy piętnować. Świat byłby piękniejszy, gdyby każdy świadomie przygotowywał się do podróży, zachowywał się etycznie, z poszanowaniem innych kultur i osób. Niestety, to nierealne… Pozostaje tylko edukacja z nadzieją, że chociaż kilka osób coś zmieni w swoim zachowaniu w podróży.

    • To niestety smutna prawda, że pomijając wszelakie style, to po prostu są ludzie, którzy podróżować nie powinni, bo najzwyczajniej w świecie nie potrafią się zachować i to niezależnie czy wyjeżdżają do sąsiedniego miasta, czy innego kraju. Smutne, ale niestety prawdziwe.

  • A próbowałaś coachsurfing? Cały czas zastanawiam się czy warto z niego korzystać. Ja boję się autostopu, może niepotrzebnie ale jednak. Poza tym teraz sama nie jestem więc nikt 5 ludzi na pokład nie weźmie 😀 Ale mam za sobą samotne zwiedzanie Londynu i było cudownie: tam gdzie chce, kiedy chcę i ile chcę!

    • Oczywiście, że próbowałam 🙂 polecam zarówno w Europie, jak i poza nią. Świetne doświadczenie i masa pozytywnych ludzi 😉

  • Holly Lu

    Bardzo trafne spostrzeżenia, do których też długo dochodziłam. Trzymam kciuki za Twoja decyzję i Ci kibicuje.

  • Uwielbiam podróżować i każde wolne podróże na to przeznaczam. Planowanie kolejnych wyjazdów tak, aby wyszło jak najtaniej i najlepiej potrafi być bardzo męczące i trudne, ale przynosi też sporo satysfakcji. Właśnie wróciłem z dłuższego wyjazdu na Ukrainę, gdzie pojechałem trochę w ciemno i rozwiązywałem problemy komunikacyjne czy noclegowe na bieżąco. Czasami łapałem się za głowę z myślą, że wszystko się posypało, ale rozwiązanie zawsze istnieje. Dobrze, że gdzieniegdzie miałem rezerwacje, bo pojechanie zupełnie w ciemno wymagałoby dużych zapasów gotówki i nerwów. Podróż ta dużo mnie nauczyła i jestem już gotów na więcej. Planuję podróż do RPA, będzie ona jednak bardzo ułożona bo lecę do kolegi 🙂 On się wszystkim zajmie haha A w międzyczasie chciałbym pojechać na Erasmusa (dwutygodniowego) w dowolne miejsce w Europie i okolicach. Taka forma zwiedzania świata musi być ekscytująca, szczególnie że koszty zwraca Unia i poznaje się ludzi z całego kontynentu.