Jak Polaków widzą inni

Jak Polaków widzą inni

Jak Polaków widzą inni

Ostrzegam, że w tym temacie nic miłego nie napiszę, gdyż w tym jak Polaków postrzegają inne narody, za wiele dobrego nie ma. Zacznijmy od tego, że na innych kontynentach o takim kraju jak Polska niewielu słyszało. Owszem trafi się czasem ktoś, kto wie kim był Karol Wojtyła, albo zna nazwisko Lewandowski, jednak na tym koniec.

Podróżuję po Ameryce Południowej mniej więcej od pół roku. Jeżdżąc autostopem i używając portalu Couchsurfing poznałam setki, jak nie tysiące osób. Dla znacznej większości z nich byłam pierwszą napotkaną w życiu Polką. Niewielu wiedziało gdzie i po co leży Polska. Większość, jak usłyszała, że w Europie od razu miała przed oczami Euro i wyobrażała sobie, że mój portfel właśnie tymi banknotami wypełniony jest po brzegi. Drugi absurd, jaki dość często słyszałam dotyczył języka jakim posługujemy się w Polsce. Wiele osób myślało, że jest nim język angielski, część uważała, że niemiecki, a po uświadomieni ich, że jednak jest to język polski jednogłośnie twierdzili, że przecież jest on do niemieckiego podobny lub, że nie różni się niczym od rosyjskiego. Byli także tacy, co jakimś cudem wiedzieli w jakim języku mówi się w Polsce. Ba… znali nawet dwa polskie słowa. Wiecie jakie? Oczywiście KurwaNa zdrowie. Tak moi drodzy, z tego właśnie słynie Polska.

Absurdów ciąg dalszy

Na swojej drodze spotkałam ludzi prostych, jak i tych dobrze wykształconych. Jednak zarówno od jednych jak i od drugich usłyszałam wiele absurdów. Nigdy nie zapomnę rozmowy z pewnym architektem. Całkiem inteligenty i rozmowa też była na dość wysokim poziomie. Niestety tylko do momentu, gdy stwierdził, że w Polsce to przecież nadal jest komunizm. Gdy próbowałam uświadomić go, że to nieprawda, po prostu mnie wyśmiał.
Drugi przykład absurdu usłyszałam od pana, który niby interesuje się piłką nożną. Zapytał mnie jak to u nas jest z tą dyscypliną, bo słyszał niedawno, że jest konflikt w Syrii a przecież Polska to leży niedaleko tego kraju. Trochę mnie zamurowało i nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć.

Czy to jeszcze Europa?

Poznałam też sporo młodych, wykształconych osób, którzy za sobą mają już przynajmniej jedną lub dwie wycieczki do Europy. Niestety wypowiadając słowo Europa, maja na myśli Hiszpanię, Francję, Włochy, czy Holandię. Wielu krążyło nawet po Niemczech i oczywiście było w czeskiej Pradze lecz, że Polska to tuż obok, to jakoś nie wiedzieli, nie mówiąc już o tym, że do głowy im nie przyszło żeby do nas zawitać, bo przecież nie ma tam nic ciekawego.

Na pocieszenie spotkałam, też garstkę takich osób, które jakimś cudem z bliżej niewyjaśnionych przyczyn Polskę odwiedzili i mieli o niej bardzo dobre zdanie. Zachwycali się naszymi krajobrazami, miastami, jedzeniem i oczywiście niskimi cenami.

Turyści z Europy

Na mojej drodze spotkałam też wielu turystów. W większości Francuzów i Niemców. Ci na szczęście, gdzie Polska leży wiedzieli, lecz jakoś tak im po drodze nie było, żeby do nas zawitać. Często też w ich obecności nie czułam się dobrze. Widziałam ogromną ekonomiczną przepaść jaka dzieli nasze kraje. Jak patrzą na mnie ze zdziwienie, że jakim cudem Polka się tu znalazła, przecież Polaków na takie podróże nie stać. Oczywiście trochę tu generalizuję, bo spotkałam też miłych i niewywyższających się Niemców i Francuzów, jednak byli oni w mniejszości.

My, ludzie ze wschodu

Jednym z moich gospodarzy w Argentynie, był właśnie pewien Francuz. Niezwykle miły i uczynny chłopak. Spędziliśmy razem dwa bardzo udane dni i złego słowa na jego temat nie mogę powiedzieć. Jednak podczas rozmowy ze swoją mamą, wspominając że gości Polkę, ona nie była tym faktem zachwycona. Ostrzegła go żeby uważał, bo ludzie ze wschodu są jacyś dziwni. Jego francuski kolega rzekł to samo, bo przecież ludzie ze wschodu są niebezpieczni, więc musi być szczególnie ostrożny. No właśnie tak widzi nas tamten zakątek Europy. Zawsze myślałam, ze Polska leży w centrum Europy a tu dowiedziałam, że się jestem człowiekiem ze wschodu.

Bo najłatwiej jest generalizować

I tak moi drodzy mimo, iż poznaję niesamowitych ludzi, a wśród lokalnej społeczności jestem bardzo dobrze i miło traktowana, to jednak fakt, że jestem z Polski nie przysparza mi wielu powodów do dumy. Nasza waluta, nawet tu niewiele jest warta, a o pięknie naszych krajobrazów nikt nie słyszał. Założę się też, że inni Europejczycy, za dobrze o Polakach się nie wypowiadają. Bo wiecie jak to jest, my o Rosjanach, jako o narodzie też się za dobrze nie wypowiadamy. Nawet jak znamy jakiegoś i jest on naszym dobrym kolegą, to myślimy owszem ty jesteś fajny, ale to wyjątek, bo przecież twój naród to to i tamto. I tak też ja się tu czasem czuję, gdy trafi mi się jakieś europejskie towarzystwo i gdy mówią mi, że ty to przecież jesteś taka fajna, normalna, jak inni w Europie, ale co to się w tym twoim kraju dzieje, to już inna, nieeuropejska historia.

Wiem, że pewnie większość się z moimi odczuciami nie zgodzi. Po przecież znacie wielu obcokrajowców. Jednak czy większość z tych obcokrajowców to nie rodzina, znajomi rodziny, obsługa turystyczna czy koledzy z pracy? I tak pozwolę sobie zauważyć, że podczas takiej podroży, którą aktualnie odbywam, w ciągu tygodnia poznaję więcej osób, niż ci wszystkowiedzący w ciągu pięciu lat. Dlatego nieśmiało stwierdzę, że mam troszkę szerszy punt widzenia. Masz jednak prawo się ze mną nie zgodzić i dalej wierzyć, że mieszkasz w cudownym i powszechnie szanowanym kraju.

kwiecień 2018

Jeśli masz ochotę na inne moje podróżnicze przemyślenia kliknij tutaj. Gwarantuję, że warto.