Czy nie boisz się tam jechać?

Czy nie boisz się tam jechać

A Ty nie boisz się tam jechać? …czyli jak wielkie oczy ma strach

Jest wiele pytań, które delikatnie mówiąc, lekko drażnią podróżujące osoby. Jedno z nich, najczęściej słyszane, brzmi: Nie boisz się tam jechać? Pytanie to, ma oczywiście różne formy, szczególnie dobitna, wyrażana jest wtedy, kiedy rozmówca dowiaduje się, że jadę gdzieś sama, wtedy rozmowa nabiera wydźwięk dramaturgii, a kończy się wielokrotnie powtarzaną frazą uważaj na siebie i paroma innymi poradami, które z ust osób nie mających pojęcia o podróżowaniu brzmią dosyć zabawnie.

No więc jak to naprawdę jest? Boję się czy nie?

Jako, że w pewnych w kwestiach jestem, wbrew opinii niektórych, całkiem normalną osobą, to odpowiedź może być tylko jedna – oczywiście, że się boję. Zdaje sobie sprawę z zagrożeń panujących na świecie i że wszystko może się zdarzyć, jednak czy to jest wystarczający powód żeby siedzieć w domu i nigdzie nie jechać?

Oczywiście, że nie.

Prawda jest taka, że większość rzeczy, która może mi się przytrafić w podróży, może też zdarzyć się tutaj. Wypadki komunikacyjne, kradzieże, porwania, czy pobicia, są wszechobecne i ciągle widzę na Facebook’u, że ktoś, gdzieś wyszedł z domu i nie wrócił, a rodzina prosi o pomoc itd. Dlatego właśnie, osoby zadające pytanie czy się nie boję, powinny bać się też chodzić do pracy, czy jechać na wakacje nad polskie morze, a przecież tak nie jest.

Boimy się tego czego nie znamy

Jedni strach ten odczuwają mocniej, inni mniej, a jeszcze u innych, właśnie u podróżników, przeradza on się w ekscytacje towarzyszącą poznawaniu nowych rzeczy. Każdy zdrowy psychicznie człowiek czuje niepokój, kiedy musi wyjść ze swojej strefy komfortu. Dla jednych ta strefa kończy się poza granicami ich miasta, dla innych poza Europą, a u niektórych pojawia się dopiero, kiedy muszą przekroczyć granicę buszu z jadowitymi gadami. Jednak gdzie by ta granica naszej strefy nie była, to każdy ją ma, a moim zdaniem tylko dzięki jej przekraczaniu możemy się rozwijać.

Johannesburg Pani Podróżnik

Zawsze jak jadę w nowe miejsce, pojawia się niepewność

Bo przecież jest cała masa rzeczy które mogą pójść nie tak. Można się zgubić, wsiąść do niewłaściwego autobusu, bagaż nie doleci lub ktoś ukradnie nam portfel, wyliczać można by tu bez liku, ale po co? Wyznaję zasadę, że im lepsze przygotowanie przed wyprawą, tym mniej niemiłych niespodzianek może nas spotkać, ale nie jesteśmy wstanie wyeliminować wszystkiego, bo jak w każdej dziedzinie życia, niektóre sprawy zależą po prostu od szczęścia, a na to czy będziemy je mieć, nie mamy wpływu.

Niedługo jadę do Chin, nic szczególnego, podobno bardzo bezpieczny kraj, jednak wszyscy niepodróżujący znajomi pytają, jak to tak, bez biura podróży? Kiedy się nad tym zastanawiałam, to uświadomiłam sobie, że przed tą podróżą lęku nie czuję, jak już bym miała czuć jakiś lęk to przed następnym wyjazdem weekendowym do Brukseli. Jednak nikt ze znajomych nie zada mi pytania o strach przed podróżą do Belgi, bo przecież to całkiem niedaleko, no i taki cywilizowany kraj, jednak w świetle ostatnich wydarzeń, to jaką ja mam pewność że żaden terrorysta mnie tam nie rozjedzie? W Warszawie się nie boje, bo podejrzewam, że panowie terroryści (i panie, żeby nie ujmować płci pięknej) nawet nie wiedzą gdzie jest Polska, ale znana europejska stolica, to już zupełnie co innego. No cóż, po postu trzeba się bardziej rozglądać.

Podsumowując

I tak kończąc te marne rozważania, proszę Cię drogi czytelniku żebyś następnym razem przed zadaniem tego pytana zastanowił się dwa razy. Po pierwsze jak gdzieś jadę to jadę, decyzja została już podjęta, więc jak się boję to twoje pytanie tylko ten strach spotęguję, więc nie rób mi tego, chyba, że chcesz żebym się gorzej poczuła. Po drugie, jeśli nie uważasz że jestem obłąkana, to z samego szacunku do mnie nie pytaj, bo strach jest rzeczą ludzką i tylko szaleńcy go nie mają. A po trzecie zastanów się najpierw czy jest czego się bać, nie chcesz przecież wyjść na ignoranta, co nie?