Armia Terakotowa w chińskim mieście Xian

armia terakotowa Chiny zwiedzanie

Armia Terakotowa, ważna atrakcja Chin

Armia Terakotowa, ważna atrakcja Chin, którą zobaczyć trzeba. To właśnie ona przekonała mnie, że do miejscowości Xi’an, trzeba przyjechać. Okazało się, że nie jest to jedyny powód, dla którego warto odwiedzić Xi’an. Tu swój początek bierze Jedwabny Szlak, tutaj też odczuwalny jest wszędzie duch islamu, który ma ogromny wpływ na obecny charakter miasta. Stolica prowincji Shaanxi, w której znakomicie zachował się układ urbanistyczny z okresu Tangów. Dzięki temu, poruszanie po mieście jest stosunkowo łatwe, jednak należy pamiętać, że jak w każdym chińskim mieście, także tu, odległości są całkiem spore i przy przemieszczaniu się, metro jest bardzo dużym ułatwieniem.

Zwiedzanie miasta Xi’an

Zwiedzanie miasta Xi’an ograniczyłam do centrum, zachowanego pomiędzy dawnymi murami miejskimi. Założyciel dynastii Ming – Hong Wu, nakazał wznieść 16km murów o grubości 15-18m i wysokości 12m. Mury te są wizytówką miasta, odrestaurowane, świetnie się prezentują. Uroku dodają im bramy wjazdowe. Możliwa jest także wędrówka po murach, podobno jednak są zbyt niskie, żeby dokładnie obejrzeć panoramę miasta. Nie sprawdzałam, woląc nacieszyć się ich widokiem.

zwiedzanie Xian Chiny wieża

W obrębie murów jest parę atrakcji, które obejrzeć trzeba. Pierwsza z nich to Wieża Dzwonu. Ogromny budynek, mieszczący się na środku ruchliwego skrzyżowania. Prezentuje się naprawdę okazale i tworzy świetne połączenie z nowoczesnym centrum handlowym w tle.

Centrum zostało tak zaprojektowane, żeby nie odstawało klimatem od okolicznych zabytków. Dlatego też, następny warty odwiedzenia obiekt, to Wieża Bębna. Dostojny budynek, dumnie stoi pomiędzy wielkim centrum handlowym i małym McDonaldem. I aż nie wierzę, że to mówię, ale to wszystko razem, naprawdę świetnie wygląda. Warto to zobaczyć.

zwiedzanie Xian Chiny

Dzielnica muzułmańska

Stąd wchodzimy do centrum dzielnicy muzułmańskiej. Jest tu Wielki Meczet, stylizowany na chińską świątynię, jednak to nie on wciągnie was w swój świat. Zrobią to pobliskie uliczki, które zmieniły się w bardzo ruchliwy targ. Jego obszar jest całkiem spory i potrafi wciągnąć na długie godziny. Po pierwsze najemy się tu do syta, próbując nie tylko chińskie przekąski, ale także te muzułmańskie. Po drugie możemy zakupić całą gamę pamiątek w bardzo przystępnych cenach. Znajdziemy tu, nie tylko tandetną chińszczyznę, ale także całkiem eleganckie rękodzieła i wiele ciekawych produktów spożywczych. Poruszać się po targu nie jest łatwo, ze względu na wszechogarniający nas tłum. Jednak nie on jest największym problemem. W tłum ten wjeżdżają także motorynki. Głośno trąbiąc, przeciskają się pomiędzy ludźmi. Nie dość, że jest to stresujące, to także niebezpieczne. Osobiście byłam świadkiem, jak jeden pan wycofujący swoją maszynę (na szczęście ręcznie, bez odpalonego silnika) przejechał drugiemu po nodze. Pomimo to, spacer po tym targu uważam za najlepszą atrakcję, jaka spotkała mnie w Xi’anie.

Armia Terakotowa, ważna atrakcja Chin

Zwiedzanie obszaru wewnątrz murów zajęło mi pół dnia. Drugie pół przeznaczyłam na to, co każdy turysta zobaczyć powinien – sławną Terakotową Armię. Obawiałam się, że w dzień wolny od pracy (święto państwowe 1-go maja) w jaki przyszło mi zwiedzać Xi’an, nie przepcham się przez tłum chińskich turystów. Na szczęście się myliłam. Bardzo zaskoczyła mnie organizacja tego miejsca. Pomimo tłumów, wszystko szło ładnie i gładko. Po wyjściu z autobusu, idę kawałek pomiędzy straganami z jedzeniem i pamiątkami. Już się przyzwyczaiłam do chińskich nagabywaczy, więc sprawnie przez nich przechodzę. Na początku warto iść z butelką wody w ręku, więc chociaż tych sprzedających napoje, można sprytnie odstraszyć. Dalej nie jest już tak łatwo, ale przynajmniej jest chińsko. Pawilon z kasami, okazał się być niczym ten na dworcu. Ogromna liczba okienek, pozwoliłam mi bez kolejki zakupić bilet. Cena, jak na wszystkie Chińskie atrakcje, bardzo wysoka, tym razem 150 CNY. Już się z tym pogodziłam, że transport i jedzenie jest tanie, ale jeżeli chcę gdzieś wejść i coś zwiedzić – płacę i płaczę.

Armia Terakotowa Chiny zwiedzanie

Przechodzę przez bramki na teren obiektu. Idę w luźnym tłumie, przez całkiem spory park. Jednak duża część leniwych Chińczyków rezygnuje ze spaceru i bierze dostępną tu podwózkę rykszami. Kolejne bramki i już jestem we właściwym miejscu. Do obejrzenia są trzy pawilony z odkrywkami, niegdyś przykryte drewnianymi sklepieniami i warstwą ziemi. Dziś nowoczesne stalowe hale.

Zastępy terakotowych wojowników, które tu zobaczę, liczą 2000 lat. Odkryte zostały całkiem niedawno i to przez przypadek w roku 1974. Pod panowaniem dynastii Qin, cesarz Qinshi Huangdi, zjednoczył Chiny i zaczął wielkie przedsięwzięcia, m.in. Mur Chiński i Terakotową Armię. Tysiące wojowników, najwyżsi mają 1,8m wzrostu, a w momencie odkrycia uzbrojeni byli we wciąż ostre miecze, łuki i włócznie. Posągi wykonane są z żółtej gliny, kiedyś były też pomalowane. Obecnie jednak ciężko dopatrzeć się na nich jakiegokolwiek koloru.

Armia Terakotowa Chiny zwiedzanie

Pawilon nr 1

Pawilon nr 1 prezentuje największą ilość żołnierzy, bo aż 6 tyś. Wszyscy grzecznie i równo stoją w przygotowanych korytarzach. Każdy inny, jedyny w swoim rodzaju. Wśród tego tłumu nie znajdziemy dwóch takich samych twarzy. Ogrom tego co widzę, naprawdę robi wrażenie. Nie wyobrażam sobie nawet, ile pracy potrzeba, żeby przygotować coś takiego. W tylnej części obiektu, oglądam osoby pracujące nad rekonstrukcją żołnierzy. Ciężka praca, której jeszcze wiele przed nimi. Dokładniej mogę to sobie wyobrazić oglądając dalsze odkrywki. Poprzewracani żołnierze i rydwany, gdzieniegdzie pojedyncze szczątki, z których odwzorowanie oryginałów będzie bardzo trudne, a może nawet niemożliwe. Jednak to co już jest zrobione, to coś wspaniałego i warto było poświecić na to wiele lat pracy. Terakotowa Armia, na pewno pozostanie w mojej pamięci na długo.

Okolice Xi’anu

Miasto Xi’an zdecydowanie, jako ważny ośrodek historyczny, powinno znaleźć się na waszej trasie po Chinach. Przede wszystkim, ze względu na Terakotową Armię i muzułmański klimat centrum. Do tego jest to świetne miejsce wypadowe do atrakcji w okolicy.

  • Najważniejszą z nich jest klasztor Shaolin. Wycieczka do niego zajmuje sporo czasu, ale któż by nie chciał zobaczyć, owianych legendą mistrzów Kung Fu. Ja po dwóch tygodniach codziennego zwiedzania, miałam dość i kosztem klasztoru zrobiłam sobie jeden dzień zasłużonego odpoczynku. Nie żałuję.
  • Drugim miejscem wartym uwagi są Jaskinie Longmen. Sanktuarium, obfitujące w wyśmienite rzeźby, jest bardzo ważnym ośrodkiem sztuki buddyjskiej. Ja odpuściłam to miejsce, bo widziałam już podobne rzeźby w Dazu, które mnie nie zachwyciły. Owszem, może i te w Longmen są trochę większe, ale jakoś nie miałam na nie ochoty.
  • Zaoszczędzony dzień przeznaczyłam na wycieczkę do świętej Góry Taoizmu Huashan. Po wielu zabytkach i przepełnionych miastach, miałam ochotę pobyć trochę na łonie natury. Wielogodzinna, dość ostra droga na szczyt, obfitowała w wiele ciekawych wrażeń. Było ciężko, ale zdecydowanie warto.

Armia Terakotowa Chiny zwiedzanie

Jak widać w Xianie i okolicy jest co robić. Dokładnie zaplanujcie swój czas, bo przejazdy do okolicznych atrakcji są dość długie, więc upewnijcie się, że nie zabraknie Wam dnia na żadną z nich. Takie właśnie są Chiny, ogromne i obfitujące w ciekawe miejsca.

maj 2017

  • Wielopokoleniowo 3

    Wygląda to niesamowicie, ale też trochę strasznie…. 😉

  • Paulina R-w

    Chiny marzenie:0 a armia musi robić na żywo totalne wrażenie

  • Chiny sa niesamowite, bardzo chcialabym tam kiedys pojechac:) Zdjecia tej armii wielokrotnie widzialam na zdjeciach, jednak na „zywo” wrazenie musi byc niesamowite!

    • Armia na żywo, rzeczywiście robi znacznie większe wrażenie niż na zdjęciach. Chiny mają bardzo wiele atrakcji, więc zdecydowanie polecam ten krj na dłuższą podróż 🙂

      • Jasne, chetnie wybralabym sie tam na dluzej, ale musialabym rzucic prace 😉

  • Nie ciągnie mnie do egzotycznych (jeżeli da się tak nazwać Chiny) miejsc. Wolę podróże w lokalne miejsca, ewentualnie blisko poza granice. Jednak Twój opis i fotografie bardzo mnie urzekły 🙂

  • Justpoint Ofview

    Zazdroszczę podróży!

  • Jestem pod wrażeniem! Piękne zdjęcie z ludźmi i zaskoczyła mnie dzielnica… 🙂

  • Piekne miasto, a Terakotowa Armia, bardzo intrygujaca 🙂

  • Obstawiam, że Chiny skrywają jeszcze wiele niespodzianek pokroju Terakotowej Armii. 😉

    • W sumie to się nad tym, do tej pory nie zastanawiałam, ale pewnie masz rację. Ciekawe czy Chińczycy ich cały czas, skrupulatnie, po kryjomu szukają, czy myślą, że już odkryli wszystko 🙂

  • Niesamowite! Chciałabym to zobaczyć na żywo.

  • Ogromne wrażenie wywarło na mnie to miejsce, przywiozłam mnóstwo zdjęć, i pomyśleć, że nie wszystko zostało jeszcze odkryte, może to i lepiej, kolejne pokolenia będą miały lepszą wiedzę, aby zachować kolory tych figur. 🙂
    Bookendorfina

    • Ja też mam całą masę zdjęć, które późnej dokładnie oglądałam, starając się znaleźć chociażby dwie podobne rzeźby, … ale nic z tego – każda inna, tak jak to opisują 😉

      • Jeszcze mi się to nie udało, nawet dzieci w tę zabawę zaangażowałam, ale mimo ich spostrzegawczości wciąż nie trafiliśmy na dwie takie same figury. 🙂

  • Iwona Siekierska

    Zdjęcia zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Ciekawe, czy moja bliska koleżanka, które jest w Chinach widzialła Terakotową Armię? Muszę Jej o niej powiedzieć 🙂Osobiście chciałabym zobaczyć ja na żywo. Może się kiedyś będę miała okazję🙂

    • Cieszę się, że zdjęcia zrobiły na Tobie wrażanie 🙂 Jeżeli koleżanka jest w okolicy miasta Xi’an, to na pewno nie przegapiła tej atrakcji, ale powiedzieć zawsze warto 😉

  • Zastanawia mnie czy Chińczycy czasów tworzenia armii terakotowej byli modelami do stworzenia tylu różnych twarzy.

    • Wzorem pewnie byli, ale generalnie ludzie mają tendencję żeby się upiększać, więc myślę, że i tu ten zabieg miał miejsce 😉

  • 6 tysięcy wojowników z terakoty stojących przed Tobą musi robić ogromne wrażenie!

  • Wielkie ZAZDRO! To musi być cudowne uczucie zobaczyć na żywo taki zabytek!

  • Ola Tlałka

    Chciałabym kiedyś odwiedzić Chiny. 🙂 O Armii Terakotowej słyszałam kiedyś chyba w jakiejś bajce, jednak ostatnimi czasy się o tym wcale nie słyszy, a szkoda. 🙂

  • Robi mega wrażenie na samych zdjęciach. Efekt na żywo musi być powalający! 🙂 Chciałabym to zobaczyć.

  • Choć generalnie Azja mnie nie pociąga, to akurat zobaczenie terakotowej armii to moje wielkie, wielkie marzenie! Kiedyś we Wrocławiu była darmowa wystawa replik wojowników i już robiła wrażenie, a co dopiero na żywo, gdzie można w pełni uświadomić sobie ogrom przedsięwzięcia.

    • Replik nie widziałam, ale oryginał zrobił na mnie spore wrażenie. Przede wszystkim ilość posągów zgromadzona w jednym miejscu, jedna koło drugiej, nawet tłum turystów nie przyćmił tego ogromu.

      • Tak, są miejsca, które się bronią- są tak wyjątkowe, że nic ich nie zaćmi- ani brzydka pogoda, ani tłum.