Atrakcje turystyczne wyspy Penang

Atrakcje turystyczne wyspy Penang

Jakie są atrakcje turystyczne wyspy Penang

Moje podróże nigdy nie kręcą się tylko wokół jedzenia, tak było i tym razem, ale nie sposób nie wspomnieć o największej atrakcji turystycznej wyspy Penang, dzięki której zdobyła ona taką sławę. Gdy mówiłam, że się tam wybieram, każdy od razu informował mnie o potrawach, które muszę koniecznie spróbować. Jednak oprócz jedzenia, wyspa kryje w sobie o wiele więcej. Jest to przede wszystkim wielokulturowa architektura, senne wioski w których zatrzymał się czas oraz przepiękne plaże.

Do przybycia Brytyjczyków w XVIII wieku, wyspa była niemal bezludna. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. Bezcłowy port ściągał wszelakie społeczności. Przede wszystkim, byli to Chińczycy, Hindusi oraz Indonezyjczycy i tak zostało do dziś.

Atrakcje turystyczne wyspy Penang

Jak dostać się na wyspę Penang?

Na Penang można się dostać na wiele sposobów. Ten najbardziej oczywisty to samolot, czyli tanie linie jakich w Malezji nie brakuje. Można też dopłynąć tu bezpośrednio z innej wyspy lub wjechać na wyspę autobusem, przez stary, bądź nowy most. Ja jednak wybrałam inny, najstarszy sposób transportu, czyli dojechanie autobusem na dworzec autobusowy Penang Sentral, który mieści się na stałym lądzie. Stamtąd za 1,2 RM, na wyspę popłynęłam promem (około 20 minut).

Pierwsze spostrzeżenie to tłumy ludzi i samochodów. Było około godziny 17, jadąc do mojego hosta (okolice Penang Hill) utknęłam w mega korku. Jak się okazało, jest to tu taką samą normą jak w Kuala Lumpur. Ruch uliczny jest ogromny i pomimo dobrze rozwiniętej sieci dróg, często jest tak, że wszystko stoi, łącznie z komunikacją miejską, co warto uwzględnić w swoich planach na zwiedzanie.

Co zjeść na wyspie Penang?

Zanim przejdziemy do pozostałych atrakcji, zacznę od tych, które są wg niektórych najważniejsze, a szczególnie tutaj, czyli od jedzenia. Miałam szczęście, być goszczoną na wyspie przez wspaniałego człowieka, który zadbał o to, żebym spróbowała najważniejszych dostępnych tu specjałów.

Atrakcje turystyczne wyspy Penang

Na powitanie zakupił dla mnie dwie najważniejsze potrawy. Pierwsza to Char Kway Teow, czyli kluski z mięsem, krewetkami, warzywami i innymi dodatkami, smażone w woku. Pierwszy raz w życiu tak bardzo smakowały mi nudle. Druga to Laksa – zupa rybna ostro-słodko-kwaśna, z dodatkiem klusek, zieleniny, mięty i trawy cytrynowej. Smak nie do opisania. Nie jadłam wcześniej niczego, co by choć w minimalnym stopniu przypominało tą potrawę, naprawdę warto spróbować. Zupa, jak i wiele innych potraw w Malezji, pakowana jest na wynos w charakterystyczny sposób. Zupa w woreczku, osobno nudle i ostatni woreczek na resztę składników. Niestety byłam tak głodna, że pochłonęłam wszystko od razu, zapominając zrobić zdjęcia tym cudownym potrawom.

Główne dania do wyboru, do koloru

Kolejną kolację zjedliśmy w jednym z wielu foodcourtów znajdującym się na północy wyspy. Pierwszą spróbowaną potrawą była ryba, przyrządzona na grillu w typowo tutejszy sposób. Ładnie podane i bardzo smaczne. Druga potrawa, to znane już mi szaszłyki o nazwie sate ayamsate kambing, jednak tutaj sos do nich (także orzechowy) smakował zupełnie inaczej niż w Kuala Lumpur, była to kolejna specjalność kulinarna wyspy.

Następna kolacja to sławna knajpa w Gorgetown, specjalizująca się w zupach z wieprzowiny. Tłusty wywar z klopsikami, nudlami i warzywami, a dla odważnych kawałek mózgu do tego. Mi to danie nie przypadło do gustu, zupa była tłusta i ciężka, ale mój mięsożerny host mocno ją wychwalał.

Atrakcje turystyczne wyspy Penang

Generalnie na wyspie jest tak, że każdy dobry bar (stoisko) podaje tylko jedną potrawę, jeżeli serwuje ich więcej to żaden mieszkaniec Penang już tam nie zje, bo wie, że nie dostanie jedzenia najwyższej jakości, przyrządzonego wg unikatowego przepisu. Właśnie tą zasadą radzę się kierować testując tu różne produkty.

Ostatnim smacznym posiłkiem jaki zjadłam na wyspie była to kuchnia indyjska. Nasi Goren (ryż z warzywami), również serwowane w całej Malezji, tu smakowało także trochę inaczej. Do tego placek Naan, który w ogóle nie przypominał tych placków jedzonych w Europie w indyjskich restauracjach. Był od nich o wiele lepszy. Do placka dostałam sos… ziemniaczany. Niezbyt smaczny, ale było to ciekawe doświadczenie kulinarne.

A co by tu zjeść na śniadanie

Przejdźmy teraz do śniadań. Na ten posiłek dostaniemy to samo co w innych porach dnia, a oprócz tego dostępne są róże naleśniki i parę standardowych dań śniadaniowych. Bardzo popularny jest chleb z pewną typową dla wyspy odmianą dżemu. Chleb jest biały jak papier, kromki grube i duże. Dżem kokosowy, bardzo słodki o nazwie Kaya.

Atrakcje turystyczne wyspy Penang

Drugim przysmakiem śniadaniowym, dostępnym w niewielu miejscach i tylko wcześnie rano są pierożki Dim Sum. Dostaje się je w setach (po dwa, trzy lub cztery sztuki). Są małe i śliczne, do wyboru minimum 15 rodzajów. Można dostać np. małe krewetki zawinięte w cieście, kawałek dziwnej szynki ozdobionej malutkim kawałeczkiem kurczaka i wiele innych. Należy dodać, że owe pierożki nie są smażone tylko gotowane na parze, o co w Malezji niełatwo. Jak dla mnie najlepsza rzecz jaką jadłam na tym wyjeździe i do tego najładniejsza. Dodam tylko, że pierożki te, znacznie różnią się od tych typowo chińskich, którymi zajadałam się w Chinach. Tu chodzi o wygląd i oryginalność, a w Chinach o to, żeby się po prostu najeść.

Najlepsze na koniec, czyli deser

Ostatni rarytas do spróbowania to desery. Sztandarowe desery Malezji czyli słodka papka z ryżu z dodatkiem słodkiej mazi występują także tutaj. Pewnie smakują inaczej, ale mi one już wcześniej nie przypadły do gustu, więc nawet ich tu nie próbowałam. Spróbowałam natomiast innego deseru, w którym bez pamięci się zakochałam, a jest nim zupa Chendel. Lód z mleczkiem kokosowym i brązowym cukrem (cukier musi być specjalny, bo tylko ten z Melaki nadaje się do tego deseru, a lód nie jest kruszony, tylko, tak jakby golony). W środku mamy czerwoną fasolę i zielone żelki, których skład jest ściśle chronioną tajemnicą. Pyszności. Dodam też, że jadłam ten deser w paru innych miejscach, ale tylko ten, na wyspie Penang, smakował rewelacyjnie.

Atrakcje turystyczne wyspy Penang

Co zwiedzić w Penang?

  • Tyle o jedzeniu, a teraz czas na prawdziwe zwiedzanie. Na wyspę dotarłam późnym popołudniem. Jedyną rzeczą jaką zderzyłam tego dnia zrobić, to wjechać na najwyższe wzgórze, czyli Penang Hill. Wjazd i zjazd kolejką kosztuje niemało, bo 30 RM. Widoki z wagonika żadne, z góry natomiast możemy podziwiać okolicę. Do tego zwiedzimy meczet i hinduską świątynię oraz pospacerujemy specjalnie zaplanowaną trasą kończącą się w ogrodzie małp.

Atrakcje turystyczne wyspy Penang - Penang Hill

  • Na kolejkę powrotną ustawiają się pokaźne tłumy, nawet późnym wieczorem. Trzeba się zastanowić, czy na pewno chcemy czekać, czy nie wolimy urządzić sobie długiego spaceru prowadzącego nas do Botanical Garden. Ten ogród botaniczny w porównaniu z poprzednimi, które miałam okazję zobaczyć, wypadł bardzo blado. Malutki park, niczym się niewyróżniający. Warty odwiedzenia, jedynie przy nadmiarze wolnego czasu.
  • Pierwszy dzień prawdziwego zwiedzania zaplanowałam bardzo intensywnie, zaczęłam od położonej na południu świątyni węży (dojazd autobusem 303, 2,4 RM). Snake Temple, chińska świątynia, którą niedługo po wybudowaniu zaczęły odwiedzać węże i tak już tam zostały. Sama świątynia jest niewielka, w środku dwa stojaki, na których smacznie śpią sobie kolorowe gady, za obiektem mały ogród, gdzie poukrywane na drzewach stworzenia są wręcz niemożliwe do wypatrzenia. Jednak w pomieszczeniu obok, czekał na mnie duży przedstawiciel tego gatunku. Za dodatkową opłatą można było przytulić się do niego i zrobić sobie z nim zdjęciem. Z tej okazji musiałam skorzystać, fajne uczucie trzymać wielkiego węża na szyi. Po świątyni powrót do miasta.

Atrakcje turystyczne wyspy Penang - Snake temple

Gorgetown

    • Gorgetown to interesujące kolonialne skupisko miejsc kultu i tradycyjnego rzemiosła. Dzięki uchwalonemu w 1948 roku prawu o Kontroli nad Wynajmem i późniejszemu wpisaniu na listę Unesco, miasto przetrwało w swym ciekawym i klimatycznym kształcie do dziś.
    • Zwiedzanie zaczynam w najbardziej charakterystycznym miejscu, czyli przy budynku o nazwie Komtar. Tu znajdziemy informację turystyczną i też stąd, odjeżdżają wszystkie autobusy, którymi dojedziemy w odległe miejsca na wyspie.
    • Idę w stronę wybrzeża, najpierw mijamy Pasar Chowrasta, targowisko miejskie, którego intensywny zapach na długo pozostanie mi w pamięci.
    • Dalej zmierzam do Cheong Fatt Tze Mansion, lepiej znanym pod nazwą Niebieski Domek. Zobaczymy tu XIX-sto wieczne wnętrza, w których oprócz wyposażenia, można przyjrzeć się zasadom rozmieszczania przedmiotów feng shui (zwiedzanie z przewodnikiem o wyznaczonych godzinach 18RM).

Atrakcje turystyczne wyspy Penang - niebieski domek

    • Udaję się na wschód, podziwiając mijane, majestatyczne budynki. I tak po kolei: Katedra Wniebowzięcia, Państwowe Muzeum Stanu Penang (tu zapoznam się z historią stanu, wstęp 1RM) oraz Kościół Św. Jerzego (przetrwał nienaruszony II wojnę światową).
    • Skręcam w główną ulicę miasta o nazwie Jalan Masjid Kapitan Keling. Odwiedzam świątynię Guanyin, czyli najstarszy i najliczniej odwiedzany tego typu obiekt w Penang.
    • Dalej mamy również najstarszy obiekt, ale tym razem najstarszy w Malezji i na dodatek meczet o nazwie Masdźid Kapitan Keling. Warto go odwiedzić, bo wnętrze znacznie różni się od wcześniej widywanych przeze mnie meczetów.
    • Tuż naprzeciwko kolejna świątynia Sri Mariamman. Budowla z 1870 roku.
    • Dalej kieruję się w okolice ulicy Armenian. Oprócz strefy arabskiej, z arabskimi domami i niczym nie wyróżniającym się meczetem Melaju, mamy tu liczne domy przodków chińskich klanów. Najbardziej okazały z nich to Khu Kongsi, duży kompleks robiący miłe wrażenie, ale wg mnie, nie wart swojej ceny wstępu (15 RM). Natomiast to, co na pewno warto zobaczyć, to samą ulicę Armenian, której klimat jest niepowtarzalny. Do tego murale miejskie, które może nie są zbyt duże, ale umieszczone w charakterystycznych miejscach, należą do must see w Gorgetown.

    Atrakcje turystyczne wyspy Penang - murale

    • Dalej moje kroki kieruję z powrotem w stronę nabrzeża, tym razem nieco odmienną w stylu ulicą Pantai. Mijam świątynie i domy klanów, kończę przy Forcie Cornwallis. Sam fort jest mały i wydaje mi się, że widziałam już niejeden ciekawszy, więc tylko go okrążam, podziwiając nabrzeże i przyległy park, w którym wieczorami zbierają się miejscowi na pogawędki i jedzenie z pobliskiego footcourtu.
    • Ostatnie miejsce w Gorgetown, jakie mam zaplanowane, to przystań – stara osada rybacka. Z nabrzeża łapię bezpłatny autobus do jetty, stamtąd spacerkiem na nabrzeże i już jestem pośród domków na palach, gdzie oprócz mieszkań rybaków i innych potomków klanów, otwarto też kramy i bary dla turystów.

    Atrakcje turystyczne wyspy Penang - śpiący Budda

  • Na koniec dnia czekały na mnie jeszcze dwie świątynie, jak się okazało warte odwiedzenia. Pierwsza to Wat Chayamankalaram, inaczej śpiący Budda. Największy, bo 32 metrowy posąg Buddy na świecie, wygląda naprawdę ciekawie i jest to coś, co koniecznie trzeba na wyspie zobaczyć.
  • Naprzeciwko mamy drugą świątynię, tym razem jest to birmańska świątynia buddyjska Dharmikana. Tu posąg buddy stoi i ma tylko 8m wysokości. Jednak to nie on ma na nas zrobić wrażenie, a kompleks przylegających ogrodów. Dużo zieleni, rzeźby i fontanny tworzą bardzo ciepły i przyjazny klimat. Przyjazd tu (autobus 101), uważam za konieczny podczas nawet najkrótszego pobytu na wyspie.

Atrakcje turystyczne wyspy Penang

Kolejny dzień, kolejne atrakcje turystyczne wyspy Penang

  • Następnego dnia wcześnie rano wyruszam na najbardziej północno-zachodni punkt wyspy, czyli do Parku Narodowego Penang. Autobus, o numerze 101, odjeżdża (jak większość autobusów) spod głównego i najwyższego budynku w mieście (obecnie w remoncie) – Komtar lub z przystanku obok portu promowego (bilet 4RM, czas podróży około 40 minut). W parku wyznaczone są ścieżki turystyczne (wstęp bezpłatny), dwie najbardziej znane prowadzą albo do plaży małp, albo na plażę żółwi. Ja wybrałam to drugie. Spacer na plażę zabrał mi około godziny, mijam cudne jezioro i szybki przeskok przez plaże w stronę wody. Piasek był tak gorący, że spacer po nim okazał się niemożliwy. Długie bajkowe wybrzeże prezentowało się niesamowicie, tylko gdzie są żółwie?

Atrakcje turystyczne wyspy Penang

  • Przeszłam całą plaże i ani śladu żadnego. Postanowiłam zobaczyć co kryją dwa budyneczki oddalone trochę od plaży. W końcu dobrze trafiłam. Jedno akwarium zawierało 3 dorosłe osobniki, w drugim zaś pływały malutkie, urodzone zaledwie przed trzema dniami żółwie. No cóż, spodziewałam się potykać o żółwie na plaży, a nie oglądać je w zamknięciu, ale lepsze to niż nic. Czas na plażowanie. Upał był taki, że wytrzymałam niecałe pół godziny i postanowiłam wracać. Niestety kąpiel w oceanie nie jest dozwolona ze względu na wysokie fale, więc nie było jak się ochłodzić. Wracałam tą samą drogą, którą przyszłam. Drugą opcją powrotu (dojazdu zresztą też) jest łódka wożąca turystów (ceny nie znam, ale podobno wysoka).
  • Na koniec dnia ostatnie kulturalne doznania na wyspie, czyli świątynia Kek Lok Si. Olbrzymi kompleks, który miałam wrażenie, że jest ciągle rozbudowywany. Świątynia leży na wzgórzu, a podejście do niej to nie lada wyzwanie nie ze względu na wysokość, ale na zawiłość drogi. Zaczynając od dołu, idę przez długi korytarz wypełniony straganami wszelkiej maści, czyli jak w każdym tego typu miejscu można tam kupić wszystko. Dalej mijam mały zbiornik wodny (chyba miał być ozdobny), w którym znajduję żółwie, jest ich tu naprawdę dużo (nie tak jak w Parku Narodowym). Niektóre trwają nieruchomo, tak że wyglądają jak sztuczne, inne żwawo pływają.

Atrakcje turystyczne wyspy Penang - świątynia Kek Lok Si

  • Idę dalej, mijam i podziwiam świątynie, jest tu też wiele sklepów z pamiątkami, przy czym można się pomylić czy wchodzimy do sklepu czy do świątyni, czyli przepych wszędzie ogromny. Tu dochodzę do windy (6RM w obie strony, 3RM w jedną), jednak jeśli, tak jak ja, nie chcecie z niej korzystać, trzeba się trochę cofnąć ominąć parę budynków i znowu iść pod górkę. Ostatnie podejście i już jest właściwa świątynia wraz z ogrodami, olbrzymie posągi i ładny widok na okolicę. Schodząc odwiedzam jeszcze raz wcześniej mijany obiekt, a w nim drzewo życzeń. Za 1 RM wybieram wstążkę w odpowiednim kolorze (podpisano jaki kolor, za jakie życzenie odpowiada) i wieszam na drzewku. Teraz wystarczy tylko poczekać, aż życzenie się spełni.

Czy warto odwiedzić wyspę Penang?

Penang, pomimo pięknych plaż, w niczym nie przypomina spokojnej wakacyjnej wyspy, jest to raczej wielkie, zabiegane i zakorkowane miasto, które oferuje nam wiele turystycznych atrakcji a także ciche i odludne miejsca. Ich zróżnicowanie jest tak duże, że na pewno, każdy znajdzie tu coś dla siebie. Uważam, że ta wyspa jest punktem obowiązkowym podczas zwiedzania Malezji, dojazd z Kuala Lumpur to zaledwie 5 godzin autobusem, (w sumie to 4 plus półgodzinna przerwa i półgodzinne opóźnienie) lub pół godziny samolotem, więc nie zastanawiajcie się za długo i koniecznie tu przyjedźcie. Gwarantuję, że warto.

kwiecień 2016

 

Spodobało Ci się w Penang? To może masz ochotę na kolejne azjatyckie przygody? Zatem zapraszam do CHIN. Udanej wyprawy.

  • Sylwia

    Wspaniałe miejsce 🙂 Aż bym tam pojechała

  • Wielopokoleniowo 3

    Być może kiedyś skuszę się na wycieczkę w te rejony 😉

  • Agata Maj Cher

    Niezły szalik 😉 A wyspa – bardzo malownicza. Wybrałabym się tam

  • Och jak ja zazdroszcze ludziom ktory jezdza za granice, ja jezdze jedynie do czech, gdzies dalej się boję w szczegolnosci z synem, mam nadzieje ze kiedys ten strach mi minie bo wiem ze wiele pieknych widokow przez to trace …

    • Spróbuj małymi kroczkami, coraz dalej i dalej, a z czasem uda Ci się zwiększyć swoja strefę komfortu i będziesz odkrywać nowe miejsca. Jednak pamiętaj, że nic na siłę. Powodzenia

  • Travel and Smile

    Naprawdę ciekawa wycieczka :). Z kilka ciekawych rzeczy do zobaczenia. Mnie zainteresowały murale. Lubię tego typu rzeczy w miastach więc chętnie bym je zobaczyła. Podobało mi się u Ciebie też to,że pisałaś co jest ciekawe (twoim zdaniem) a co można pominąć lub zajrzeć jak ma się więcej czasu. Takich wskazówek nigdy za wiele 🙂

    • Murale rzeczywiście bardzo ładne i fajna zabawa jest przy ich wypatrywaniu 🙂 Zawsze staram się pisać o moich odczuciach z danego miejsca, bo przecież suche fakty znajdziemy w każdym przewodniku a to emocje tworzą nam wspomnienia z danego miejsca.

  • Monix

    Po przeczytaniu Twojej relacji na pewno zaznaczę tę wyspę na listę – co zobaczyć w Malezji, bo ta podróż cały czas jest przede mna 🙂

  • Azja to kierunek, którego jeszcze nie zwiedziłam prawie w ogóle. Ale ciekawy był twój wpis i wiele ujęłaś praktycznych wskazówek – więc jeśli kiedyś się wybiorę w taką podróż, chętnie skorzystam z twojej wiedzy 🙂 Na razie z dzieciorami tylko Europa, choć żeby wybrać się dalej nie ma przeciwwskazań, z wyjątkiem tych ekonomicznych – przy trójce trzeba wyłożyć sporo kasy 😉 Pozdrawiam i lajkuję twoją stronę.

    • Dzięki, w razie czego służę pomocą. Myślę, że Azja jest całkiem ekonomiczną opcją, wiadomo, trzeba upolować bilet w sensownej cenie, ale pozostałe koszty są o wiele niższe niż w Europie, więc sumarycznie przy dłuższej podróży oczywiście, może wyjdzie Ci całkiem porównywalnie. Nie zmienia to jednak faktu, że Europa też jest piękna, więc warto ją dokładnie zwiedzać, a Azja może poczekać 🙂

  • Jedzenie wygląda bajecznie! Będę w Malezji w styczniu i już nie mogę doczekać się spróbowania ich specjałów <3

  • Niebieski domek podbił moje serce!
    Jakoś do tej pory do Azji mi nie pod drodze… chyba czas to zmienić.

  • Świetnie piszesz o nieznanych mi smakach- aż żałuję, że nie mogę w tym momencie spróbować tych szaszłyków. Ps. Pięknie Ci w czerwonym!

    • Dziękuję 🙂 fajnie rano usłyszeć tak miłe słowa <3 udanego dnia życzę

  • Petite Polonaise

    Pyszne jedzenie i niezwykłe widoki, takiego miejsca mi trzeba! 😉

  • Kurcze, dla mnie to totalna egzotyka 🙂 Aż trudno mi sobie wyobrazić , ze takie miejsca istnieją nie tylko na zdjęciach 🙂

  • Czyli wyspa warta zapamiętania i uwzględnienia podczas planowania wakacyjnego zwiedzania w azjatyckich klimatach. 🙂

  • Jestem pod wrażeniem składu zupy Chendel! Spróbowałabym! 🙂
    Widoki fantastyczne! 🙂

    • też uwielbiamy testować nowe smaki! 🙂 🙂 🙂 A miejsce fascynujące!

  • Nie bałaś się tego węża? 😀

    • Nie powiem, że nie, ale jakoś większym strachem napawają mnie szybkie i zwinne gady niż taki ciężki i leniwy stwór 😉

  • Aleksandra Nobody

    Jejciu! Dla samego jedzenia chciałabym tam pojechać 🙂 🙂

  • Tyle pięknych miejsc i kuchni jeszcze przede mną. Zazdroszczę. Musiała to być wspaniała przygoda 🙂

  • Agnieszka Lewandowska

    Jest tyle miejsc jeszcze do odkrycia, piękne zdjęcia 🙂

  • elka

    Ale egzotyka… 🙂 jednak strasznie fascynująca.

  • Wspaniałe miejsce. Uwielbiam podróże, również aspekt kulinarny odgrywa dużą rolę więc to idealna podróż.

  • Eh obawiam sie ze nic bym tam nie zjadla

  • Przepraszam za offtop, ale muszę 🙂

    „Dzisiaj zwiedzam świat, jutro zobaczę resztę”

    Genialne hasło, jedno z najlepszych, jakie widziałem na czyimś blogu (o ile nie najlepsze 🙂

    Jako copywriter – szanuję jak cholera! 🙂

    • Dziękuję, jest mi bardzo miło, że zwróciłeś na nie uwagę i doceniłeś :*

  • Zdjęcia jak zawsze rewelacyjne.

  • Ewa Kujawa-Szura

    Bajkowe miejsca, piękne zdjęcia 🙂 a te potrawy to aż pachną z ekranu 🙂

  • Jak tak za każdym razem czytam nowe posty o Malezji żałuję, że bardziej jej nie zwiedziłam, mocniej się w nią nie ‚wgryzłam’ – ale kiedyś przyjdzie czas ;-))

  • Ostatnio prześladuje mnie Malezja i coraz bardziej chcę tam pojechać 🙂 na moją listę „must see” trafia Georgetown!

  • kuchniabellissima

    Prowadzę blog kulinarny dlatego najbardziej zaciekawił mnie wątek o jedzeniu 😊 wszystkie te nazwy brzmią tajemniczo i apetycznie zarazem. W ogóle cały świat ma tyle pięknych miejsc do odkrycia…. Aż się rozmarzylam po Twoim poście…

  • Pamiętam , jak bardzo byłam zaskoczona, kiedy pierwszy raz dotknęłam węża, inaczej wyobrażałam sobie to doznanie. 🙂

  • Ale narobiłaś smaka tymi potrawami. Bardzo fajna zasada w tych barach – mogłoby i u nas funkcjonować. Wtedy rzeczywiście istniałaby pewność, że jesz coś rewelacyjnego.

  • O rany, ale dużo podróżniczych inspiracji! 🙂 I zrobiłam się głodna, bo to moje smaki <3

  • Super dzieciaczki

    Fajnie, że jest coś dla każdego: atrakcje i cisza

  • Ewa

    Urokliwe miejsce 🙂 Ale węża w życiu bym nie dotknęła 😛

  • Niby wyspa, a tyle można zobaczyć. Bardzo ciekawe miejsce. Na żywo musi być jeszcze piękniej 😀

  • Galeria zapiera dech w piersiach. Chciałabym kiedys zobaczyc to miejsce na wlasnie oczy… Podziwiam za trzymanie tego weza. To jest najwiekszy moj strach….

    • Dziękuję 🙂 Wąż był leniwy i ospały, więc nie było tak źle 😀

  • Pysznie wygląda to jedzenie 😃