Cali, światowa stolica Salsy

światowa stolica Salsy

Cali, światowa stolica Salsy

Salsa to popularny na całym świecie taniec latynoamerykański. Także u nas w Polsce ma on wielu zwolenników, jednak to, co się dzieje w Cali, to istne szaleństwo. Tam tańczą praktycznie wszyscy. W ich życiu Salsa obecna jest już od najmłodszych lat, nic więc dziwnego, że tańczą i to bardzo dobrze. Jednak Cali to nie tylko Salsa. To także ciekawe miasto otoczone bujną naturą oraz niezwykłe jedzenie serwowane na ulicach.

Dlaczego Cali jest światową stolicą Salsy

W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku licznie przybywający do portu w Buenaventura marynarze Stanów Zjednoczonych, przywieźli ze sobą Salsę. Taniec ten szybko się rozprzestrzenił i dotarł do Cali, które wchłonęło go od razu. Dziś przybywają tu zarówno Amerykanie, jak i Europejczycy i to tylko po to, by móc uczyć się Salsy w jednej ze znanych tutejszych szkół. Ci, którzy na naukę czasu nie mają, idą po prostu do salsowego klubu i tam próbują swoich sił z miejscowymi znawcami tego tańca.

Cali, światowa stolica Salsy

Jak się tańczyć Salsę w Cali

Mnie kluby salsowe w Cali zauroczyły. Przez cztery dni po całodziennym zwiedzaniu miasta brałam szybki prysznic i na nocne zabawy lądowałam na parkiecie. Najpierw nie mogłam wyjść z podziwu, jak niektóre tutejsze pary tańczą. Stałam tak i podziwiał. Co jednak zaskoczyło mnie najbardziej to fakt, że najlepsze pary na parkiecie, składały się z dwóch panów. Oczywiście role zostały tu zachowane, czyli była osoba prowadząca i prowadzona. O dziwo, to właśnie panowie okazali się najlepszymi partnerkami. Wprost nie mogłam wyjść z podziwu jak szybko i ładnie się oni poruszają.

światowa stolica Salsy

Pierwszego mojego tańcowego wieczoru przez większość czasu modliłam się w duchu, żeby tylko nikt mnie do tańca nie poprosił. No bo przecież nie umiem tańczyć tutejszej salsa caleña i nie chcę także podeptać nikomu nóg. Jednak gdy już załapałam, o co w tym wszystkim chodzi, dałam się śmiało prowadzić do tańca. I tak w Salsie się zakochałam. Było to dla mnie niesamowite przeżycie i szczerze powiedziawszy znacznie lepsze niż zwiedzanie miasta. Cały czas tęsknię za tymi nocami i liczę na to, że jeszcze gdzieś w Kolumbii, trafią mi się takie noce.

Salsowe kluby w Cali – top 3

W Cali znajdziemy całą gamę salsowych klubów. Warto wiedzieć, że tańczy się w nich tylko i wyłącznie salsę i żadnej innej muzyki tu nie usłyszymy. Wszyscy przychodzą tam tylko po to, żeby tańczyć salsę, więc dobrzy tancerze na picie alkoholu na ogół czasu nie mają. W krótkich tanecznych przerwach zadowalają się wodą. Zasadniczo wygląda to tak, że wszyscy Kolumbijczycy, a zwłaszcza ci z Cali całą noc spędzają na parkiecie. Turyści natomiast podpierają ściany z piwem lub rumem w ręce.

Najsławniejszy salsowy klub w Cali nazywa się La Topa Tolondra. Tego miejsca przegapić nie można. To tu trafiłam na mój pierwszy salsowy wieczór, tu także spędziłam ten ostatni, podczas którego szalałam na parkiecie do rana. Wartym odwiedzenia jest także klub o nazwie La MalaMańa. Tu także czekają nas piękne salsowe doznania i mnóstwo świetnych tancerzy. Nr trzy wg mnie zajmuj Tintindeo, gdzie załapiemy się także na bezpłatne lekcje tańca dla początkujących. Każde z tych miejsc uwielbiane jest zarówno wśród miejscowych, jak i przez turystów. Niestety, czasem trzeba poczekać w długiej kolejce, żeby dostać się do środka. Jednak zdecydowanie warto!

Atrakcje turystyczne kolumbijskiego Cali

Zwiedzanie centrum Cali zajęło mi pół dnia. Zobaczyłam parę ciekawych miejsc i przespacerowałam parę miłych placów. Powiem jednak szczerze, że tak naprawdę, to jakoś szczególnie nic mnie nie zachwyciło.

  • Parque Artesanal Loma de la Cruz – Urocza uliczka z małymi kolorowymi domkami, w których możemy zakupić pamiątki wszelkiej maści. Miejsce warte odwiedzenia.

światowa stolica Salsy

  • San Antonio – Najsławniejsza dzielnica miasta Cali. Fajne miejsce zarówno na spacery w ciągu dnia, jak i w nocy. To właśnie tu znajduje się najwięcej kafejek, restauracji i hosteli, a co za tym idzie także turystów.
  • Parque San Antonio – Duży zielony park, gdzie można miło spędzić chwilę na odpoczynku.
  • Capilla de San Antonio – W powyższym parku, barokowa kapliczka z 1747 roku. Podobno to właśnie w tym miejscu pobierają się znane i sławne kolumbijskie pary.

Cali, światowa stolica Salsy

  • Monumento a Sebastian de Belalcazar – Ten pan w 1536 roku założył miasto Santiago de Cali. Jego pomnik znajduje się w miejscu z dość ładnym widokiem na miasto.
  • Museo La Tertulia – Jedno z najważniejszych i największych muzeów w mieście.
  • El Gato del Rio – Pomnik wielkiego kota, a tuż za nim cała aleja mniejszych kolorowych kotów. Fajna inicjatywa prezentująca się dość interesująco.
  • Napis Cali – Wiadomo, jak jest napis z nazwą miasta, to fotka przy nim obowiązkowa. Ten napis jest stosunkowo młody i nie został jeszcze pomalowany, jednak i tak prezentuje się zacnie.
  • Museo de la Salsa – W mieście, gdzie rządzi Salsa, znajduje się także jej muzeum. Niewielki obiekt prezentujący wszystko to, co z tą muzyką związane. Przed budynkiem na placu Plazoleta de la Caleńidad znajdziemy też ciekawą instalację, prezentującą instrument muzyczny, w którym można odsłuchać oczywiście Salsę.
  • Parque La Retreta – Tuż przy rzece znajduje się całkiem fajny parczek. Możemy tu przysiąść na chwilę, przekąsić coś dobrego lub posłuchać ulicznych grajków.
  • La Ermita – Najsławniejszy kościół w Cali. Nie da się przejść obok niego obojętnie. Gwarantuję, że zwróci uwagę każdego.

Cali, światowa stolica Salsy

  • Bulevar – Wzdłuż rzeki ciągnie się dość przyjemny deptak. Są tu ławeczki, darmowe wifi i pełno ludzi albo gdzieś się spieszących, albo odpoczywających w cieniu przyrzecznych drzew.
  • Plaza Cayzedo – Główny plac miasta. Ja, mimo iż przez niego przeszłam, to prawie go nie zauważyłam. Generalnie nic ciekawego.
  • Iglesia de San Francisco – Dość spory i interesujący obiekt zbudowany między osiemnastym a dziewiętnastym wiekiem. Znajdziemy tu klasztor, kaplicę, wieżę, kościół i muzeum.
  • Museo del Oro – Jeśli wybieracie się do Bogoty, to muzeum możecie sobie odpuścić. Jeśli jednak niedane wam będzie odwiedzenie stolicy Kolumbii, to muzeum złota w Cali jest waszym punktem obowiązkowym.
  • La Merced – Malutki, ale bardzo ładny kościół z bogatą historią w tle. Mnie zachwyciła prostota jego wnętrza, zdegustowały natomiast wielkie znaki mówiące o zakazie robienia zdjęć.

Cali, światowa stolica Salsy

  • Las Tres Cruces – Drugą połowę dnia proponuje spędzić na mozolnym wdrapywaniu się pod górę. Góra trzech krzyży to sławny punkt w mieście, jednak jak dla mnie widoki z niego żadne. To miejsce spokojnie można sobie odpuścić i tylko pozachwycać się nim, patrząc z innych punktów widokowych.
Cristo Rey, Virgen de los Andes i Pichide

Było już wzgórze z trzema krzyżami, czas na Jezusa i Dziewicę. Świetna propozycja na jednodniową wycieczkę na łono natury i to tuż za granicami Cali. Najpierw sławny punkt widokowy Cristo Rey. Tego miejsca przegapić nie można, gdyż widok stąd jest niesamowity. Pod sam pomnik dojedziemy autobusem miejskim. Drugi punkt widokowy, wg mnie najlepszy w Santiago de Cali to Virgen de los Andes. Żeby do niej dotrzeć, z głównej drogi czeka nas dziesięciominutowy spacer pod górkę. Zdecydowanie warto go odbyć, gdyż widoki spod stóp dziewicy są przecudne. Dalej proponuje 10-kilometrowy spacer przez tutejsze lasy. Miła odmiana po zgiełku miasta. Dla tych, co nie boją się zimna, na trasie jest także rzeka idealna na orzeźwiającą kąpiel. Na koniec mijamy małą uroczą wioskę Los Andes i znowu znajdujemy się na głównej drodze, skąd łapiemy busa z powrotem do Cali.

Cali, światowa stolica Salsy

Ecoparque Rio Pance

Kolejna miła wycieczka, jaką możemy odbyć na łono natury, to park przy rzece o nazwie Pance. Tu także dojedziemy miejskim autobusem, a potem możemy spacerować do woli. Rio Pance to ulubione weekendowe miejsce mieszkańców Cali. Piknikują tu, kąpią się w rzece i spacerują. Dla mnie rzeka jak rzeka, a las jak las, generalnie nic szczególnego. Jednak jak jest czas, to można go tu miło spędzić.

Cali, światowa stolica Salsy

El Danubio

Mówili, że będzie pięknie, mówili, że muszę to zobaczyć. Powiedzieli mi też, że takie cuda natury to tylko tam. No więc pojechałam. Tłukłam się ze znajomym trzy godziny na jego motorze. Połowa z tego po wyboistej piaskowej drodze. Bolało mnie potem wszystko. No i trzy godziny na tym samym motorze z powrotem. Tym razem trochę w deszczu, zimnie i na koniec po ciemku. Nie, nie to żebym miała coś przeciwko motorom, jednak po tej przejażdżce mam ich zdecydowanie dosyć.

Gdy w końcu tam dojechaliśmy, pierwsze co zobaczyłam to tłum ludzi. Na ulicy byli wszędzie, nawet ciężko było się przez nich przecisnąć. Od razu postanowiłam ruszyć na około 20-minutowy szlak prowadzący do tej wspanialej turystycznej atrakcji. Tam niestety też pełno ludzi. Ścieżka wąska, trochę pod górkę, więc wyprzedzić jakieś dziecko, czy staruszka nie ma szans. No i się tak z nimi krok po kroczku, tempem żółwia poruszałam.

Cali, światowa stolica Salsy

Na trasie pojawiły się także przeszkody. Okazało się, że zarówno w dwóch miejscach po drodze, jak i na samym końcu, trzeba przejść zanurzonym po pas w rzece. No i niby spoko, problem polegał jednak na tym, że ja miałam plecak z wartościowymi rzeczami, typu aparat fotograficzny, telefon i parę innych. Przecież wiadomo, że atrakcję turystyczną trzeba będzie sfotografować. Rzeka też swój nurt całkiem silny miała, więc wesoło nie było. No i zarówno ten tłum, jak i ta rzeka, już mnie trochę zaczęła wkurzać. Na końcu słynna Cascada La Sirena, a pod nią pluskające się w wodzie dzieci. I po to znosiłam te wszystkie trudy podróży? Zdegustowana postanowiłam, że w najbliższym czasie żadnych rzek więcej odwiedzać nie będę. No bo niby nawet tu ładnie, ale bez przesady.

Top 3 ulicznych przysmaków w kolumbijskim Cali

Cali to drugie miejsce, które odwiedziłam w Kolumbii. Myślałam, że to, co tam skosztowałam, będę mogła jeść wszędzie i to po tych samych cenach. Niestety myliłam się i to bardzo. O tym co koniecznie trzeba spróbować w Cali, przeczytacie tutaj.

sierpień 2018

 

Chcesz zobaczyć całą moją dotychczasową przygodę z Ameryką Południową? Jeśli tak, kliknij tutaj. Gwarantuję, że warto.