Catedral de Marmol – kolejna atrakcja na sławnej Carretera Austral

Catedral de Marmol

Catedral de Marmol – kolejna atrakcja na sławnej chilijskiej Carretera Austral

Carretera Austral to chyba najsławniejsza chilijska droga, jaką każdy podróżnik pragnie pokonać. To właśnie na niej znajdują się najpiękniejsze miejsca w tym kraju. Jednym z nich jest małe miasteczko o nazwie Puerto Rio Tranquilo. Jednak samo miasteczko to nic specjalnego, zwykła turystyczna mieścina z całą masą kempingów i barów. To, po co przyjeżdżają tu wszyscy turyści to Catedral de Marmol. Jest to grupa mineralnych formacji węglanu wapnia, nazwana narodowym chilijskim zabytkiem. Znajdziemy tu marmurową katedrę, kaplicę i jaskinie, a wszystko to na tle cudownie niebieskiej wody.

Jak się dostać do Puerto Rio Tranquilo

Z której strony byśmy tu nie przyjechali, czeka nas wąska i kręta szutrówka. Zarówno z północy jak i z południa, Carretera Austral nie prezentuje się zbyt okazale, a na każdym zakręcie trzeba mocno uważać. Ja przyjechałam tu z przygranicznego Chile Chico, droga ta także paskudna. Dlatego też, autobusy do najtańszych tu nie należą. Jeśli chodzi o autostop, to też łatwo nie jest. Przy wylotówce pełno mochileros (ludzi z wielkimi plecakami) czekających na okazję.

\Catedral de Marmol

Przyznam szczerze, że żeby się dostać do Rio Tranquilo, jak i żeby się z niego wydostać, na swój transport czekałam dość długo. Jak wiecie po Ameryce Południowej podróżuję autostopem i mogę powiedzieć, że nie ma nic łatwiejszego. Normalnie wysiadam z jednego auta i ledwo co zdążę wyciągnąć palec żeby zatrzymać następne, a ono zjawia się od razu. Tym razem jednak było inaczej. Ponad cztery godziny czekania na okazję, na szczęście w doborowym towarzystwie innych oczekujących. Po takim czasie każde auto, jakie się trafia, przyjmuje się z otwartymi ramionami. Dlatego właśnie z Rio Tranquilo do miejscowości Coyhaique przejechałam samochodem o nazwie pickup. Jednak nie jechałam w miejscu, gdzie pasażerowie siedzieć powinny, tylko w skrzyni (czy jak to się tam nazywa). Ponad 200 km, z czego połowa szutrową drogą po wielkich wybojach. Bolał mnie tyłek, a moje ciuchy od kurzu i pyłu nabrały nowego, szarego koloru (moja skóra także). Jednak przeżycia niezapomniane, polecam każdemu spróbować. Tak wiem, że jeżdżenie w miejscu w którym przewozić powinno się tylko rzeczy a nie ludzi do najbezpieczniejszych nie należy, więc opowiadam wam to tylko dlatego, że przeżyłam i oprócz jednego siniaka, na miejsce dotarłam cała i zdrowa.

Catedral de Marmol

Z miasteczka Puerto Rio Tranquilo do sławnych skał co chwilę wyruszają łódeczki z turystami. Standardowa cena za taką wycieczkę to 10 tyś. pesos chilijskich. Spokojnie możemy obniżyć tą cenę do 8 tyś. zbytnio się nie wysilając. Jednak, jak mamy smykałkę do targowania, cena ta może zejść nawet do 5 tyś.

Catedral de Marmol

Cała wycieczka trwa ponad godzinę. Spokojnie płyniemy w kierunku Marmol. Pan na łódce opowiada nam różne historię, a potem pokazuje skały i to co możemy na nich zobaczyć. Na chwilkę wpływamy też w małe jaskinie, w których skał możemy dotknąć, powąchać i zrobić im zdjęcie z bliska. Po obejrzeniu tych wszystkich atrakcji, czeka nas droga powrotna, tym razem bez zbędnego gadania popłynęliśmy bardzo szybkim tempem. To dopiero był fun, myślałam, że z tej łódki zaraz wylecę. To właśnie ten powrót podobał mi się dużo bardziej niż same skały. Nie wiem czy taka prędkość jest tu standardem, czy po prostu trafił mi się szalony sternik, ale wiem, że było to niezapomniane przeżycie.

Catedral de Marmol

Moje wrażenia z Catedral de Marmol

Sama wycieczka była bardzo fajna. Po ponad miesiącu spędzonym na intensywnym chodzeniu po górach, warto było posiedzieć chwilę w łódce i porobić nic. Najbardziej jednak podobała mi się droga powrotna. Z taką prędkością, chyba rzadko przewozi się turystów. Co do skał, to też ładne były, jednak ich kolor niestety różni się trochę od tego prezentowanego na zdjęciach, które oglądamy w internecie, więc malutkie rozczarowanie jest. Nie to żebym się tego nie spodziewała, wiemy przecież, że internet kłamie. Jednak widząc takie cuda na zdjęciu, chciałoby się je zobaczyć także w rzeczywistości i pozostaje malutka nadzieja, że jednak będzie tak, jak wiadomo, że być nie może. Mimo to, przygodę tę mogę zdecydowanie polecić. Było naprawdę fajnie. Jednak myśląc teraz o Rio Tranquilo w pamięci mam jeszcze jedną rzecz, z którą zawsze tą miejscowość kojarzyć będę. Jest nią niezaplanowany nocleg na małym przydomowym … złomowisku.

Catedral de Marmol

Szukając miejsca na rozbicie namiotu na dziko, pewien pan zapytał, czy może pomóc. No pewnie, że tak. Skrawek ziemi pod namiot poproszę. No i tak, pomiędzy jednym wrakiem auta a drugim, stanął mały niebieski namiocik. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie gruba i głośna impreza w domu właściciela tego skrawka ziemi na którym planowałam smacznie sobie spać. No cóż, ryzyko wliczone w cenę, jednak na zmęczeniu podróżą i atrakcjami minionego dnia, ja i tak spałam mocno i nawet klaksony aut o czwartej nad ranem, nie popsuły mi tej nocy.

styczeń 2018

 

Już niedługo kolejne wpisy na temat Ameryki Południowej. Tymczasem zapraszam do zapoznania się z innymi miejscami, które niedawno odwiedziłam klik.