Chilijska pustynia Atacama, czyli najsuchsza pustynia świata

Chilijska pustynia Atacama

Chilijska pustynia Atacama, czyli najsuchsza pustynia świata

Chilijska pustynia Atacama to moje ostatnie miejsce w Chile. Miejsce niesamowite, bo najsuchszą pustynię świata po prostu zobaczyć trzeba. Owa pustynia to także miejsce najbardziej turystyczne w Chile, a co za tym idzie – najdroższe. Tam też po raz pierwszy po pięciu miesiącach podróży spotkałam grupę Polaków, a to także o czymś świadczy. Do miasteczka San Pedro de Atacama zjeżdżają się turyści z całego świata. Każdy pragnie zobaczyć solne jeziora, dymiące gejzery i przede wszystkim to niesamowite niebo…

Niebo nad pustynią Atacama

To właśnie to niebo pozostaje w pamięci na zawsze. Ciemna, zimna noc, a nade mną same gwiazdy. Ciężko jest dojrzeć niebo, tyle tam różnych światełek błyska. Co chwilę też jakaś gwiazda spada, więc w jedną noc można spełnić tysiące życzeń. Żeby to wszystko zobaczyć, nie potrzebna nam nawet lornetka, jednak lampka dobrego chilijskiego wina dla uczczenia chwili, jest jak najbardziej na miejscu.
Właśnie tu, w San Pedro de Atacama mieści się także największe na świecie obserwatorium astrologiczne ALMA.

Chilijska pustynia Atacama

Moja podróż na pustynię Atacama

Do San Pedro dotarłam oczywiście na stopa. Jednak była to podróż niezwykła. Z argentyńskiego miasteczka o nazwie Purmamarca jechałam przez przepiękne tereny i nie mogłam się nadziwić jaki ten świat jest cudowny. Najpierw minęłam Salinas Grandes del Noroeste – wielką solną pustynie, czyli taki mały przedsmak przed boliwijskim Uyuni. Potem zaczęły się Caracoles, czyli droga w kształcie ślimaka, coś niesamowitego. Wspaniałe górskie serpentyny z wielką przepaścią po boku. Tą przepaść odczuwałam jeszcze bardziej, gdyż jechałam w kabinie tira, czyli moje widoki były serwowane z dodatkowych metrów. Na dodatek, tir był bez naczepy, więc trochę nami bujało. Przyznam, że zrobiło to na mnie piorunujące wrażenie. Dalej granica i tu totalna masakra.

Chilijska pustynia Atacama

Granicę argentyńsko-chilijską, przekraczałam już z 7 razy i nigdzie nie było żadnych problemów. Mijałam ją pieszo, w autach osobowych i w tirach, zawsze szybko i sprawnie. Tu, ponieważ mój kierowca jechał w grupie z siedmioma innymi autami uznałam, że nie ma sensu czekać, aż załatwią swoje papiery, więc ruszyłam pieszo. Zgadnijcie co usłyszałam od pana strażnika. ‘Pieszo nie wolno, przepuszczamy tylko w aucie’. Ale, że co? Jestem pośrodku niczego, do najbliższej cywilizacji duuuuużo kilometrów, a pan mnie nie chce wpuścić do Chile. Grzecznie więc wróciłam do mojego tira. Przy okienku granicznym sytuacja się powtórzyła, więc znowu musiałam uśmiechnąć się do mojego kierowcy, żeby kontrolę paszportową przeszedł ze mną. I tak zamiast szybko, przedostać się do Chile, wraz z tirami załatwiającymi swoje formalności, na odprawę czekałam ponad trzy godziny. Masakra. Jednak po stronie chilijskiej czekały na mnie kolejne piękne widoki, aż w końcu pokazała się pustynia.

San Pedro de Atacama

Sławne chilijskie miasteczko, w którym ceny sięgają zenitu, a liczba turystów jest przerażająca. W samym centrum mamy to, co zawsze w takich miejscach być musi, czyli bary, restauracje, kawiarnie, sklepy z pamiątkami i całą masę agencji turystycznych oferujących wycieczki dosłownie wszędzie. Ja miałam szczęście, gdyż na pustyni Atacama spotkałam się ze znajomym, który przyjechał tam własnym autem. Dlatego też, nie musiałam korzystać z wycieczek, ani mozolnie stać na drodze i łapać stopa, gdyż wszędzie transport miałam zapewniony. Pozostała tylko cena wstępów, na które wydałam dość sporo.

Chilijska pustynia Atacama

Atrakcje turystyczne pustyni Atacama

I tak w San Pedro spędziłam dwa intensywne dni. Od rana do wieczora cały czas zwiedzanie. Główne atrakcje są dość mocno od miasta oddalone, więc na dojazdy także trzeba poświecić chwilę. Jednak to co tu zobaczyłam, było naprawdę niesamowite, dlatego nie żałuje ani czasu, ani większości pesos wydanych na wstępy.

  • Laguna Chaxa – Tu przyjechałam po to, żeby zobaczyć przepiękne różowe flamingi w blasku porannego słońca odbitego od spokojnej tafli wody. Spacer w tym miejscu należy do bardzo przyjemnych i wyciszających. Rankiem panuje niesamowity chłód, jednak widoki wprawiają w bardzo nostalgiczny i refleksyjny nastrój. Można zapomnieć zarówno o chłodzie jak i o otaczającym nas świecie.

Chilijska pustynia Atacama

  • Quebrada de Jerez – Dość interesujący zakątek archeologiczny. Poznamy tu tradycyjną architekturę, zobaczymy rzekę, dawne malowidła skalne i piękne widoki. Wracając z Chaxa, warto tu na chwilę wstąpić.
  • Ojos del Salar – Czas na solne laguny. I tak do wyboru mamy dwie. Pierwsza o nazwie Laguna Cejar droższa, tylko dlatego, że możemy zażyć w niej kąpieli. Kąpiel jest o tyle ciekawa, że można bez żadnego wysiłku unosić się na wodzie. Jadąc do drugiej laguny mijamy dość ciekawy zbiornik wodny o nazwie Ojo de Salar.

Chilijska pustynia Atacama

  • Laguna Tebenquiche – Druga z lagun jest tylko do oglądania, więc jeśli nie ma się ochoty na kąpiel, polecam właśnie tę opcję. Tu szału nie było, ale zobaczyć warto.
  • San Pedro de Atacama – Krótka przerwa na przechadzkę po centrum. Oprócz typowych atrakcji turystycznych znajdziemy tu także muzeum Meteorów, kościół i parę ciekawych obiektów.
  • Valle de Marte (Valle de la Muerte) – Piękna dolina, która w promieniach popołudniowego słońca wygląda niesamowicie. Najpierw wspinamy się na piaszczyste wzgórze, co na tej wysokości nie jest wcale łatwe. Robimy to po pierwsze po to, żeby zobaczyć oszałamiające widoki. Po drugie, żeby jak za dzieciaka, móc zjechać na tyłku w akompaniamencie piasku. Kawałek dalej za dolinką podjeżdżamy na drugie miejsce o tej samej nazwie. Stamtąd widzimy całą dolinę śmierci z góry. Tego nie możecie przegapić. Widok oszałamiający.

Chilijska pustynia Atacama

    W tym miejscu niestety nie wszystko mi się podobało. Gdy wszyscy turyści w milczeniu i skupieni zachwycali się widokami i napawali otoczeniem, jedna z grup zorganizowanych, na oko ludzi około czterdziestki i pięćdziesiątki, głośno krzyczała, biegała i generalnie robiła wiele hałasu i przeszkadzała wszystkim naokoło. Tak, to właśnie byli Polacy. Po raz kolejny wstyd mi było za naszych rodaków i smutne jest, że wszyscy Europejczycy wiedzą, że jeśli ktoś się tak zachowuje, to na pewno Polacy lub Rosjanie. Nie ma co tu za wiele komentować, po prostu wstyd.
  • Valle de la Luna – Najsławniejsza atrakcja pustyni Atakama. Niesamowita dolina i do tego ogromna. Jest tu wiele ciekawych miejsc i punktów widokowych. Można odbyć fajne spacery skalnymi tunelami, wdrapać się na szczyt, lub po prostu cieszyć się piaskiem pod stopami. Tak moi mili, proponuję zdjąć buty i przynajmniej część tej wycieczki odbyć na bosaka. Wrażenia cudowne. Ta jedność z naturą i wszechogarniającym nas światem. Ugruntowanie niezapomniane i tak bardzo w dzisiejszych czasach potrzebne. Księżycowa dolina to także miejsce, gdzie zjeżdżają się wszyscy turyści, żeby podziwiać zachód słońca. Ja uważam, że nie jest to najlepsze miejsce do tego, gdyż zachód ten widzimy pod kątem, który nie dodaje mu uroku. Wspomnę więc o drugi miejscu o tej samej nazwie znajdującym się po drugiej stronie głównej drogi. Stamtąd podziwiałam zachód dnia następnego i to rzeczywiście było coś. Więc jeśli macie do dyspozycji tylko jeden wieczór na kontemplacje nad zachodem słońca, polecam właśnie to drugie, mniej sławne miejsce.

Chilijska pustynia Atacama

  • Tatio Geyser – Drugi dzień zaczęłam wcześnie rano, a właściwie w nocy. Musiałam wstać chwilę po trzeciej, żeby zdążyć na oglądanie sławnych gejzerów. Dojazd do nich zajmuje ponad godzinę, a na miejscu musimy być grubo przed wschodem słońca. Tylko rano gejzery są aktywne, więc jeśli chcemy przespacerować się w oparach pary, musimy poświecić trochę snu. I tak w totalnej ciemności i przejmującym chłodzie (żeby nie powiedzieć mrozie) z czołówką na głowie, zaczęłam podziwiać gejzery. Wow … takie coś widziałam po raz pierwszy w życiu. Małe oczka wodne a z nich buchająca gorąca para. Byłam pod wielkim wrażeniem. Następnie poczekałam na wschód słońca, żeby zobaczyć to wszystko jeszcze raz w pięknych jego promieniach. Te kolory i ta magiczna mgiełka, było to chyba najlepsze miejsce które odwiedziłam na pustyni Atacama.

Chilijska pustynia Atacama

  • Mirador de Volcan Putana – W drodze powrotnej krótki postój na punkcie widokowym. To właśnie wulkan Putana towarzyszył mi przez całe moje dotychczasowe zwiedzanie. To on nieśmiało, gdzieś w oddali pokazywał swoje piękno. Byłam nim zachwycona. Niestety na wycieczkę do tego miejsca nie miałam już czasu. Taka ekspedycja zajmuje dwa dni i kosztuje niemało. I znowu musiałam nacieszyć się widokiem wulkanu z daleka. Jeśli miałabym kiedyś powrócić w te strony, to właśnie ten wulkan, będzie tego powodem.

Chilijska pustynia Atacama

  • Termas de Puritama – Sławne termy czyli bajorka z ciepłą wodą, w których można posiedzieć, pogadać ze znajomymi lub nieznajomymi i delektować się chłodem otaczającej nas natury. Przyznam szczerze, że to miejsce akurat nie przypadło mi do gustu. Woda nie była aż taka ciepła, a w jeziorkach nie było wystarczająco miejsca, żeby móc w spokoju kontemplować otoczenie. Na dodatek wstęp drogi, po prostu typowa atrakcja turystyczna nie warta swojej ceny. Pomoczyłam się trochę (no bo jak już przyszłam to wypada chwilę posiedzieć) i zdegustowana opuściłam to miejsce. Przyznam szczerze, że kąpieli termalnej zażyłam tylko dlatego, że San Pedro to moje ostatnie miejsce w Chile, a właśnie w tym kraju źródeł termalnych mamy pod dostatkiem. Ja, jak do tej pory nie skorzystałam z żadnego mimo, iż mijałam ich sporo w wielu miejscowościach. No więc w końcu trzeba było spróbować.

Chilijska pustynia Atacama

Jaka jest chilijska pustynia Atacama

Miasteczko, jak i jego okoliczne atrakcje, to miejsce typowo turystyczne. Jednak faktem jest, że są to rzeczy, które trzeba zobaczyć, więc będąc w Chile wypada na pustynię zajechać. Najlepiej oczywiście z własnym prowiantem, bo ceny tutaj to istny kosmos. Wg mnie, dwa dni wystarczą na zobaczenie najważniejszych pustynnych atrakcji i spędzenie miłego czasu na podziwianiu nocnego nieba. Żeby móc to wszystko zwiedzić z uśmiechem na ustach, nie wolno zapomnieć o ciepłych ubraniach, ale takich naprawdę ciepłych, czapka i rękawiczki obowiązkowe. Ja po wizycie na pustyni Atacama po raz kolejny podziękowałam światu, że dane mi było to wszystko zobaczyć.

Calama, miasto kopalnia

Mówiąc o Atacamie, nie sposób nie wspomnieć o największym pobliskim mieście o nazwie Calama. Ale to już zupełnie inna historia. O tym jak utknęłam w Chile, przeczytacie tutaj.

marzec 2018

 

Chcesz zobaczyć całą moją dotychczasową przygodę z Ameryką Południową? Jeśli tak, kliknij tutaj. Gwarantuję, że warto.