Cochabamba, kulinarna stolica Boliwii

Cochabamba, kulinarna stolica Boliwii

Cochabamba, kulinarna stolica Boliwii

Cochabamba, kulinarna stolica Boliwii, tak to miasto określają Boliwijczycy. Dla mnie jednak, cała Boliwia była jednym wielkim kulinarnym doznaniem. Tak naprawdę, to gdy dotarłam do Cochabamba, miałam wypróbowane już wszystkie najważniejsze boliwijskie dania. Ba, większość z nich próbowałam nawet po parę razy. Dlatego właśnie, kulinarny aspekt tego miasta nie wywarł na mnie większego wrażenia. Wręcz przeciwnie, gdyż w wielu miejscach na ulicy Cochabamba sprzedawano nieapetyczne, mocno wysmażone ziemniaki z kurczakiem lub chorizo. Co jednak wyróżniało Cochabamba na tle poprzednich boliwijskich miast, to wielka ilość owoców i barów sałatkowych. Wszystkie owocowe, zdrowe sałatki były oczywiście polewane wysokocukrowym jogurtem. No cóż, taki urok tego kraju.

Cochabamba, kulinarna stolica Boliwii

Zwiedzanie boliwijskiego Cochabamba

Miasto jak miasto, na kolana nie powala, ale ładne jest. Nie jest to typowe boliwijskie miejskie i jakoś tak ciągle mi coś nie pasowało. Z jednej strony nowocześnie i z przepychem, a tuż za rogiem tak trochę brudno i staro. Co by jednak nie powiedzieć, miasto prezentuje się jako zadbane. Wieczorem znajdziemy rozrywkowe, nowoczesne dzielnice, przepełnione drogimi barami i dyskotekami. I mimo, iż ceny w nich są europejskie, to standard obsługi i serwowanych rarytasów pozostał totalnie boliwijski. Poza tym, jak wszędzie tak i w Cochabamba, są miejsca bezpieczne i te do których lepiej nie wchodzić. Co jednak najważniejsze to to, że możemy tu znaleźne parę obiektów godnych uwagi.

Cochabamba, kulinarna stolica Boliwii

Jednodniowe zwiedzanie Cochabamba

  • Cristo de la Concordia – Oto przed państwem największy Chrystus świata. Właśnie tak, to wcale nie ten w Rio de Janeiro nosi ten zaszczytny tytuł, tylko właśnie ten w Cochabamba. Niestety wrażenia z jego odwiedzenia temu w Rio nie dorównują. Bo może i Chrystus największy, ale wzgórze na którym go umiejscowiono to taki malutki pagórek, więc szału nie ma. Do stóp Chrystusa możemy się dostać kolejką lub na piechotkę po schodach, które podobno uważane są za niebezpieczne. Ja jednak przeszłam po nich bez żadnych przygód. Gdy już wczłapałam się na górę, moim oczom ukazał się piękny widok na miasto i na pobliską Lagunę Alalay. Moim zdaniem Chrystus to miejsce w Cochabamba obowiązkowe do odwiedzenia.

Cochabamba, kulinarna stolica Boliwii

  • Jardin Botanico – Niedaleko pomnika i centrum miasta możemy odwiedzić Ogród Botaniczny. Obiekt niewielki, jednak dający przyjemny cień w upalne dni.
  • Iglesia de La Recoleta – Mały klimatyczny kościółek, usytuowany przy niewielkim zadbanym placu. W pobliżu niego deptak, który koniecznie trzeba odwiedzić nocą. To właśnie tu w licznych restauracjach i dyskotekach przesiadują bogaci Boliwijczycy i turyści.
  • Rio Rocha – Dalej kontynuuję mój spacer wzdłuż tutejszej rzeki. Na tej trasie znajdziemy wiele najróżniejszych parków. Tych rodzinnych, tych do ćwiczeń i tych zupełnie zwykłych. Jednym z najbardziej znanych jest Parque de la Familia. Duży, ogrodzony park z płatnym wstępem. Tu także warto przyjść po zmroku, żeby zobaczyć kolorowo podświetloną fontannę.
  • Plaza 14 de Septiembre – Ładny, zadbany i pilnie strzeżony plac. W dzień i w nocy pełen ludzi przesiadujących na licznych tu ławeczkach. Nie wiedzieć czemu pełno tu też policji dzielnie pilnującej porządku, a przy okazji udzielającej wyczerpujących informacji turystycznych. Szczerze mówiąc nie wiem jak jest w Polsce, ale zarówno w Boliwii jak i w Peru, miło mnie zaskoczyli tutejsi stróże prawa. O cokolwiek nie pytani, zawsze pomagali najlepiej jak tylko mogli.

Cochabamba, kulinarna stolica Boliwii

  • Catedral Metropolitana de San Sebastian – Nieduża, ale całkiem urodziwa katedra.
  • Mercado – Obowiązkowy punkt każdego boliwijskiego miasta. Ten market akurat nie zachwycił mnie tak jak inne. Jednak po raz pierwszy w Boliwii widziałam tak bogatą ofertę miejsc z sałatkami owocowymi i sokami.
  • La Cancha – Jeden z największych, jak nie największy w Ameryce Południowej stały targ. Dokładnie posegregowany asortyment, rozłożony na wielu ulicach miasta. Znajdziemy tu dosłownie wszystko co potrzebujemy i to w najlepszych cenach.

Co zwiedzać w okolicy Cochabamba

Ja nie miałam za wiele czasu, więc udało mi się zobaczyć tylko jedną z okolicznych atrakcji. Całkiem niedaleko, w odległości dwóch autobusów miejskich, znajdziemy bardzo fajne miejsce na kilkugodzinny, całodzienny lub kilkudniowy wypoczynek. Mieszkańcy Cochabamba licznie tu przybywają z namiotami, bądź tylko grillami, żeby odpocząć od zgiełku miasta. Ja na biwakowanie nie miałam natchnienia więc zadowoliłam się godzinnym spacerkiem do tutejszej atrakcji. Cascada Pairumani to mały wodospad, w sumie nie prezentujący większych walorów widokowych. Jednak droga do niego prowadząca jest naprawdę ładna dlatego myślę, że warto się tu wybrać.

Cochabamba, kulinarna stolica Boliwii

Jak było w Cochabamba

Szczerze mówiąc, do Cochabamba przyjechałam, bo po pierwsze tak mi jakoś było po drodze, a po drugie planowałam wybrać się do pobliskiego parku Parque Nacional Toro Toro oddalonego o 140 km od miasta. Podobno park jest piękny i warto w nim odbyć miły treking. Tak mi się jednak jakoś zaczęło spieszyć do Peru i tamtejszych niesamowitych trekingów, że postanowiłam sobie park Toro Toro odpuścić i po dwóch dniach, Cochabamba bez smutku opuściłam. Miasto nawet mi się podobało, jednak niczym szczególnym mnie nie zachwyciło. Myślę jednak, że warto zrobić tu sobie mały przystanek. Dla mnie była to też niezwykle miła odmiana po niefajnych ludziach z Santa Cruz, gdyż tu spotkałam naprawdę wspaniałe osoby, dzięki którym mój pobyt w Cochabamba mogę zaliczyć do bardzo udanych.

kwiecień 2018

 

Chcesz zobaczyć całą moją dotychczasową przygodę z Ameryką Południową? Jeśli tak, kliknij tutaj. Gwarantuję, że warto.