Elbląg

rzeka, Elbląg

Elbląg – małe, wyglądające na wymarłe miasto,

ale z bardzo atrakcyjną starówką

Dawno temu, było sobie piękne miasto Elbląg, którego starówka, jak twierdzą niektórzy, urodą dorastała nawet do tej gdańskiej. Potem przyszła sobie Armia Czerwona i zniszczyła wszystko, prawie w 90 procentach. W 1980 roku archeolodzy zaczęli odkopywać miasto i przypominać sobie jego urodę, tak bezustannie robią do dziś. Dzięki ich ciężkiej pracy i oczywiście środkom unijnym, możemy teraz oglądać nowe – stare miasto. Wszystkie kamieniczki są odzwierciedleniem tych, które kiedyś dumnie tu stały. I tak mamy już ścisłą starówkę, a prace nadal trwają.

Starówka w Elblągu

Nie przyszło by nam jednak do głowy, żeby przyjechać do Elbląga, po to żeby go zwiedzać. Zdecydowanie, nie jest to turystyczne miasto i chyba nawet do takiego nie aspiruje. Celem naszej wizyty był weekendowy wyjazd do SPA. Udało się upolować tani nocleg z pakietem zabiegów na ciało w czterogwiazdkowym hotelu za bardzo niską ceną. Hotel ten znajdował się właśnie na elbląskiej starówce. Standardem przypominał raczej obiekt trzygwiazdkowy, no ale cóż, jakie miasto, takie gwiazdki. Było to adekwatne do ceny więc nie narzekaliśmy, a przy okazji wybraliśmy się na zwiedzanie.

Makieta miasta Elbląg

Rozumiem, że jest środek stycznia, ale nie spodziewałam się, że będziemy jedynymi turystami w mieście. Sobotnie przedpołudnie, nie za zimno, a na ulicach pustki. Bez problemu zaparkowaliśmy samochód, bezpłatnie w centrum miasta i udaliśmy się do budynku Ratusza w którym mieści się informacja turystyczna. Informacja okazała się być czynna tylko od poniedziałku o piątku, co było dla nas wielkim zaskoczeniem, przecież to w weekendy najwięcej ludzi zwiedza miasta, ale na szczęście miły pan ochroniarz dał nam mapkę i pozwolił obejrzeć świetnie przygotowaną makietę miasta. Można na niej dokładnie zobaczyć, jak kiedyś wyglądała starówka, gdzie biegły mury obronne i jak prezentowały się obiekty, które mamy na naszej liście na dzisiejsze odwiedziny.

Ścieżka Katedralna

Spacer rozpoczęliśmy od XII-wiecznej gotyckiej Katedry pw. Św. Mikołaja. Spory obiekt, zdecydowanie górujący nad miastem. Wnętrze pogrążone w mroku prezentuje się skromnie, ale mimo to wywarło na nas odpowiednie wrażenie. Podobno można tu odwiedzić także katedralną wieżę, ale my nie znaleźliśmy do niej drogi, ani też nikogo, kto by mógł udzielić nam na ten temat jakiejkolwiek informacji. Zawiedzeni udajemy się na Ścieżkę Katedralną, czyli zabytkowe, wąskie przejście pomiędzy kamieniczkami, które w średniowieczu łączyło wszystkie kościoły starego miasta.

Muzeum Archeologiczno-Historyczne

Czas na największe, nie wiem czy także nie jedyne, muzeum w mieście, czyli Muzeum Archeologiczno-Historyczne. Obiekt znajduje się w budynku dawnej Słodowni zwanym Podzamczem, który z zewnątrz prezentuje się naprawdę ładnie i aż ciekawi jesteśmy co nas spotka w środku. Wchodzimy do pierwszego budynku, a tam ciemno i głucho. Po nawoływaniach nikt nas niestety nie wita, nie dając za wygrana idziemy głębiej i w końcu udaje nam się znaleźć pana stróża, który informuje nas, że ta część muzeum jest zamknięta i czeka na remont. Kieruje nas do drugiego obiektu, do którego dzielnie idziemy. Na parterze oglądamy eksponaty z dawnej osady handlowej Wikingów – Truso, poznajemy jej historię oraz funkcjonowanie całego regionu w okolicach X wieku. Na piętrze mamy multimedialną, ciekawie zaaranżowana wystawę, przedstawiającą zagładę miasta z 1945 roku i dalsze jego dzieje. Bardzo dobry pomysł i wykonanie, jednak jak dla mnie przedstawione trochę chaotycznie.

W muzeum byliśmy jedynymi gośćmi i to nie muzealne eksponaty najbardziej zapadły mi w pamięci, ale bardzo niemiła pani tam pracująca, która nie odstępowała nas na krok, tak jakbyśmy przyszli tu ze złymi zamiarami. Było to bardzo dziwne doświadczenie, przedstawiające obiekt jako bardzo zacofany i małomiasteczkowy. Na szczęście na koniec złe wrażenie zostało trochę zatarte, bo dostaliśmy całkiem dobrze przygotowane, bezpłatne broszurki o historii tego miasta.

Muzeum Archeologiczno-Historyczne - inscenizacja

Krótki spacer wzdłuż brzegu rzeki Elbląg, skąd w sezonie można popłynąć na rejs po Kanale Elbląskim i dochodzimy do Centrum Sztuki Galeria EL. Nawet jeśli nie interesuje Was sztuka, to i tak musicie tu przyjść, gdyż galeria mieści się w dawnym kościele dominikańskim z XIII wieku. Połączenie sztuki nowoczesnej z takimi elementami jak kilkusetletnie epitafia na ścianach kościoła, tworzy świetny klimat. Warto było odwiedzić to miasto, właśnie dla tego obiektu. Na dziedzińcu galerii możemy podziwiać jedną z rzeźb wykonaną w ramach Biennale Form Przestrzennych. Na przestrzeni całego miasta możemy wypatrzyć pozostałe rzeźby tego przedsięwzięcia

Ciekawa wystawa w Muzeum Muzeum Archeologiczno-Historycznym

My jednak udajemy się tylko kawałek dalej, czyli do Bramy Targowej. Tu również była nadzieja na wejście na górę i podziwianie panoramy miasta, jednak obiekt okazał się być zamkniętym na wielką kłódkę. Pozostało nam tylko zrobić sobie zdjęcie ze stojącym tu Piekarczykiem, czyli posągiem przedstawiającym legendarnego obrońcę Elbląga.

Do obejrzenia zostało nam jeszcze parę ciekawych architektonicznie obiektów. Wszystko tu jest bardzo blisko siebie, więc nie zajmuje nam to dużo czasu. Na początku mijamy Gimnazjum cesarzowej Augusty Wiktorii, dalej przechodzimy koło czołgu (model jak w filmie Rudy 102) i idziemy przez Park Planty w którym możemy znaleźć pozostałość po Bastionie Młyńskim z XVII wieku. Następnie idziemy w stronę monumentalnego gmachu Sądu Okręgowego, przy którym stoi odrestaurowana latarnia gazowa, która na nasze szczęście, pomimo dość wczesnej pory, jest już zapalona.

Katedry pw. Św. Mikołaja w Elblągu

Czas zamknąć kółko i udać się z powrotem w stronę Starego Miasta. Ulicą 1-go maja dochodzimy do Placu Słowiańskiego. Po obejrzeniu w muzeum archeologicznym makiety przedstawiającej jak to miejsce kiedyś wyglądało spodziewam się naprawdę czegoś co zrobi na mnie oszałamiające wrażenie.  Zawiodłam się na całego, plac w niczym nie emanuje dawną świetnością i pomimo, że otaczające go obiekty są całkiem ładne, to klimatu niestety nie ma tu żadnego. Na koniec szybki rzut oka na budynek Poczty Polskiej i oficjalne zwiedzanie Elbląga uznaję za zakończone.

Centrum Sztuki Galeria EL

Czas na jedzonko. Przed przyjazdem spojrzałam w internecie, co tu dobrego można zjeść i powiem szczerze, że wybór był całkiem spory. Jednak pierwszy raz dobitnie przekonałam się, że świat wirtualny a rzeczywistość różnią się od siebie w sposób znaczny. Co najmniej połowa z obiektów, których menu przeglądałam na internetowych stronach, w rzeczywistości opatrzna jest napisem na sprzedaż, bądź do wynajęcia i szczerze, to patrząc na ilość osób spacerujących po ulicach tego miasta, wcale mnie to nie dziwi. Jednak mimo to, parę dobrych knajp można tu znaleźć. My wybraliśmy azjatyckie jedzenie w restauracji Modosa i ku mojemu zaskoczeniu, był to najlepszy kurczak jaki jadłam w życiu, więc zdecydowanie polecam.

Azjatyckie jedzenie w restauracji Modosa

Życie nocne w Elblągu, chyba też nie jest na wysokim poziomie. Po zabiegach w hotelowym spa, nie mieliśmy ochoty wychodzić na zimno i postanowiliśmy po sączyć wino w hotelowym pokoju z wielką szklaną ścianą wychodzącą na główną ulicę miasta. Sobota wieczór, a na ulicy pusto. Przez trzy wieczorne godziny zobaczyliśmy jedną grupkę młodych chłopaków i jedną parę, poza tym pusto. Jadąc tu nie miałam żadnych wyobrażeń ani oczekiwań, ale tak wymarłego miasta się nie spodziewałam.

Ciekawe jak tu jest w sezonie, bo inicjatywa odbudowania wszystkiego, żeby wyglądało jak dawniej jest świetna, ale jeszcze musi być na to odbiorca, a niestety już, wiele obiektów, mimo swojego młodego wieku, wygląda jakby wymagała porządnego remontu. Jest to naprawdę fascynujące i z wielkim zaciekawieniem przyjadę tu za dziesięć lat, zobaczyć jak to wszystko się potoczyło. Jednak czy miasto zaciekawi sobą turystów to szczerze wątpię, bo niestety nie zauważyłam, żeby w ogóle miało takie plany, a szkoda.

styczeń 2017

  • A co to są te popalone książki??
    Nie byłam nigdy w Elblągu, ale te kolorowe budynki wyglądają super! Nie mówię „nigdy” może kiedyś się tam wybiorę!

    • Pani Podróżnik

      Popalone książki jest to element ekspozycji w Muzeum Archeologiczno-Historycznym 🙂

  • Tomasz Lesicki

    Uwielbiam podróże po polskich miastach! Z Gdańska do Elbląga mam rzut kamieniem, jadę w kolejny weekend 🙂

  • Monika Pazdej

    Dla mnie daleko ale jak zabłądzę kiedyś te rejony będę wiedziała gdzie szukać ciekawych miejsc 🙂