Jak zaplanować wizytę w kolumbijskim Parku Tayrona

Jak zaplanować wizytę w kolumbijskim Parku Tayrona

Jak zaplanować wizytę w kolumbijskim Parku Tayrona

Kolumbijski Park Tayrona jest jedną z największych atrakcji turystycznych tego kraju. Turyści z całego świata przybywają właśnie tutaj, by zobaczyć niezwykłe połączenie rajskich plaż z tropikalnymi lasami. Park ma ciekawy ekosystem, w którym występuje duża różnorodność i wiele gatunków roślin. Wybrzeże morskie składa się natomiast z piaszczystych plaż, formacji koralowych, przybrzeżnych lagun i skalistych zatok. Ja jednak miałam chrapkę na coś zupełnie innego. Od początku myśląc o parku Tayrona, myślałam o Ciudad Perdida, czyli sławnym zaginionym mieście. Jest to jeden z najważniejszych zabytków z czasów prekolumbijskich, gdyż podobno miasto to było stolicą państwa Indian Tayrona. Miejsce to chciałam jednak zobaczyć przede wszystkim dla drogi, która do niego prowadzi. Wiele słyszałam, jaka to ona jest piękna, zróżnicowana i jakim wspaniałym doświadczeniem jest trzydniowy trekking do Ciudad Perdida.

Jak zaplanować wizytę w kolumbijskim Parku Tayrona

Ciudad Perdida a turystyczna rzeczywistość

Niestety okazało się, że na wyprawę do Ciudad Perdida sama iść nie mogę. Nie ważne, że ścieżka jest wydeptana i oczywista. Nie ważne też, że mam ją na mapie, więc się nie zgubię. Nie ważne też pewnie by było, gdybym znalazła uzbrojonego kolegę z doświadczeniem w dżungli, który by mi potowarzyszył. Ważne jest, że na trasie znajdują się osady, które bez odpowiedniego przewodnika po prostu mnie nie przepuszczą. Takowy przewodnik musi mieć oczywiście licencję parku Tayrona. Niestety wycieczka z przewodnikiem kosztuje ponad 300 USD, co dla takiego szarego włóczykija jak ja jest dość sporym wydatkiem. Z przygody tej musiałam więc zrezygnować. Co ciekawe, w jednej z książek pana WC wyczytałam, że także za wycieczkę tu zapłacił 300 dolców, mimo iż było to dawno, dawno temu. No cóż, pewne rzeczy najwidoczniej się nigdy nie zmieniają, a żeby zostać podróżnikiem, trzeba mieć dużo pieniędzy.

Park Tayrona dla turystów

Turystyczna cześć parku Tayrona podzielona jest na trzy strefy. Do każdej prowadzi inna ścieżka, więc jeśli pragniemy zobaczyć wszystkie trzy, za wstęp musimy zapłacić trzy razy, a jest to kwota niemała. Obcokrajowcy w zależności od sezonu płacą 44 lub 54 tys. pesos kolumbijski, czyli jakieś 60-70 zł. Oprócz pięknych zielonych szlaków spacerowych i rajskich plaż Park Tayrona oferuje także wiele innych atrakcji. Można się tu przespać w namiocie, hamaku lub czymś bardziej ekskluzywnym. Można oczywiście coś zjeść, wybrać się na nurkowanie, a nawet pójść do spa. Ceny jednak powalają. Zwykła mała butelka wody kosztuje tu 5 tys. pesos kolumbijskich, gdzie dla porównania w mieście dostaniemy tę samą wodę za 1 tys. Dlatego wybierając się do parku Tayrona, proponuję zabrać ze sobą plecak po brzegi wypełniony jedzenie i piciem. Zwłaszcza duża ilość wody jest tu mocno pożądana.

Jak zaplanować wizytę w kolumbijskim Parku Tayrona

Jak zaplanować wizytę w kolumbijskim Parku Tayrona
Playa Brava i Cabo San Juan

Podobno najpiękniejsza i najczęściej odwiedzana część parku. Po takich zapewnieniach także i ja te rajskie plaże postanowiłam zobaczyć. Przespacerowanie wszystkiego wraz z dość długim plażowaniem, zajęło mi jeden cały dzień. Większość turystów jednak wycieczkę tę rozkłada na dwa dni, chcąc cieszyć się nocą w hamaku. Do parku weszłam wejściem w miejscowości Colinas de Calabazo. Ze względu na wczesną porę, gdyż było przed godziną 6 rano, na wejściu brak było jakichkolwiek strażników. Ominęło mnie więc płacenie za wstęp, co nie ukrywam, że bardzo mnie ucieszyło. Niestety tak wczesny wstęp do parku ma też swoje minusy. Na ścieżce byłam całkowicie sama. W oddali słyszałam dziwne dźwięki, a biorąc pod uwagę fakt, że mieszkają tu także jaguary, nie czułam się zbyt komfortowo. Szybkim krokiem udałam się na Playa Brava.

Jak zaplanować wizytę w kolumbijskim Parku Tayrona

Dojście tam zajęło mi około dwóch godzin. Śliczna cicha plaża, wyglądająca jak wrota do raju. Podobało mi się. Doceniłam zwłaszcza spokój tu panujący. Po krótkim plażowaniu udałam się na około godzinny spacer do Pueblito Chairama. Miejsce święte zamieszkałe przez tutejsze plemiona. Szczerze mówiąc, to oprócz paru typowych domów nic ciekawego tam nie zobaczyła, więc udałam się od razu dalej do Cabo San Juan. Na miejscu zastałam mini miasteczko, co mnie jednak nie zraziło, gdyż tutejsze dwie plaże okazały się przepiękne. Czas więc na plażowanie i odpoczynek po długich spacerach. Było cudownie. Gdy już zrelaksowałam się, jak tylko potrafiłam, zebrałam się do drogi powrotnej. Czekał mnie dwugodzinny marsz do wyjścia w miejscowości Zaino. Po drodze mijałam jeszcze parę innych zacisznych plaż i jedną większą o nazwie Arrecifes. Wiele z tych miejsc nadawało się na kolejny odpoczynek. Dzień zaliczam do mega udanych.

Jak zaplanować wizytę w kolumbijskim Parku Tayrona

Playa Cristal i Playa Neguanje

Drugie z wejść do parku Tayrona prowadzi do podobno także pięknych plaż. Znajdziemy tam Playa Cristal, Playa Neguanje, Playa del Muerto i Playa Gayraca. Miejsca także bardzo popularne, gdyż z dużo łatwiejszym dostępem niż wcześniej omawiane Cabo San Juan.

Bahia Concha

W Bajia Conch znajdziemy plażę o nazwie Playa Bonito Gordo. Jest to najłatwiej dostępne miejsce w Parku Tayrona. Znajduje się ono najbliżej miejscowości Santa Marta i podobno nie jest aż takie piękne. Dzięki temu jest za to zdecydowanie tańsze niż wcześniej omawiane sektory. Niestety nie byłam tam, więc potwierdzić nie mogę.

Dlaczego warto odwiedzić park Tayrona

Park Tayrona warto odwiedzić przede wszystkim dla niesamowitego ekosystemu, jaki tu znajdziemy. Do tego jest okazja na spotkanie prze najróżniejszych zwierząt. Są tu jaguary, żółwie, iguany, małpy, jelenie, najróżniejsze ptaki i wiele innych. Mnie wydawało się, że słyszę jaguary. Było wcześnie rano, gdy szłam sama mało uczęszczaną ścieżką, więc jest to całkiem prawdopodobne, choć także mogło być urojone. Co jednak widziałam na pewno to wielka iguana. Wyglądała niesamowicie, taka kolorowa i piękna. Niestety czmychnęła, zanim zdążyłam wyciągnąć aparat fotograficzny.

Jak zaplanować wizytę w kolumbijskim Parku Tayrona

Spacerując po parki, jest także całkiem prawdopodobne, że natkniemy się na przedstawicieli rdzennych mieszkańców Tayrona. Na tych terenach mieszkają aż cztery grupy: Kankuamo, Kogui, Wiwa i Arhuaco. Poznamy ich po charakterystycznych białych strojach. Ja także paru z nich widziałam, chociaż z której grupy pochodzili, to nie mam pojęcia.
No cóż, zamiast podróżniczej przygody z Ciudad Perdida, miałam turystyczne plażowanie. Było nawet miło, niestety niedosyt pozostał i także powód, żeby do Kolumbii wrócić.

wrzesień 2018

 

Chcesz zobaczyć całą moją dotychczasową przygodę z Ameryką Południową? Jeśli tak, kliknij tutaj. Gwarantuję, że warto.