Kolumbijskie Pasto i kawa z serem

Kolumbijskie Pasto i kawa z serem

Kolumbijskie Pasto i kawa z serem

Pierwszym odwiedzonym przeze mnie kolumbijskim miastem, było niczym niewyróżniająca się miejscowość o nazwie Pasto. Tak, ja też wcześniej o niej nie słyszałam, więc co mnie do niej przyciągnęło? Tuż za granicami tego miasta znajduje się sławna Laguna La Cocha i to właśnie ją postanowiłam zobaczyć. Jednak zanim do tego doszło, zapoznałam się trochę ze zwyczajami panującymi w kolumbijskich miastach.

Pasto i kawa z serem

Kawa z serem, czemu by nie? My Europejczycy, jesteśmy raczej przyzwyczajeni, że do kawy dostajemy pralinkę lub zamawiamy sernik. W Kolumbii jednak jest inaczej. Kawa to jeden z narodowych skarbów tego państwa, dlatego pije się ją o każdej porze dnia i nocy. Kolumbijska kawa jest przepyszna, chociaż na ogół od razu posłodzona, więc jeśli ktoś tak jak ja lubi kawę gorzką, musi o nią trzy razy poprosić i na koniec upewnić się, że rzeczywiście dostał taką bez cukru. Do kawy najczęściej dostaniemy wielki kawałek sera. Nie jest to ser żółty, jednak także nie jest to ser biały. Taki tutejszy wynalazek, zawsze jednak świeży i pyszny. Oczywiście, zamiast kawałka sera może być jakiś serowy chleb lub smażony placek drożdżowy z serem o nazwie hojaldra. Jak dla mnie kompozycja rewelacyjna.

Kolumbijskie Pasto i kawa z serem

Pasto i kolumbijskie przysmaki

W samy mieście Pasto do zwiedzania jest dosłownie nic. No może można się przejść na główny plac miasta o nazwie Plaza de Narino, a tuż obok niego przespacerować się deptakiem Pasaje Corazon de Jesus. Można też zrobić rundkę po kościołach jednak na tym koniec. Mimo iż ulice w Pasto do najpiękniejszych nie należą, spacer nimi, mogę uznać za przyjemny, a to za sprawą wszechobecnych tu piekarni. A w tych piekarniach dosłownie wszystko. Świeże okazy, pachnące i mówiące zjedz mnie. Może i by mnie to aż tak nie zachwyciło, gdyby nie fakt, że przez ostatnie parę miesięcy taki widok był dla mnie rzadkością. Boliwia, Peru czy Ekwador, niestety takich piekarni nie posiada, więc jest to bardzo miła odmiana. Fajnie, jak po każdych przespacerowanych 20 metrach można poczuć przyjemny zapach gorących przysmaków.

Kolumbijskie Pasto i kawa z serem

Nie zapominajmy także o ulicznym jedzeniu, które w Kolumbii jest przepyszne. Pasto, już chyba zawsze będzie mi się kojarzyło także z plackami arepa i kiełbasą chorizo. Właśnie takie zestawienie możemy zakupić tu na każdym rogu. Do tej pory myślałam, że Arepa to przysmak wenezuelski, a chorizo argentyński, a tu proszę, taka niespodzianka.

Laguna de la Cocha, czyli jedziemy nad jezioro

Po odwiedzeniu całej gamy jeziorek górskich, położonych gdzieś tam wysoko w zimnym i nieprzyjemny klimacie, trafiłam w końcu nad normalne jezioro. Takie wiecie, prawie że polskie, w którym można nawet popływać. Laguna de la Cocha rzeczywiście jest piękna. Mnie udało się ją zobaczyć tuż przed zachodem słońca, ozdobioną tysiącem najróżniejszych kolorów. Coś przepięknego. Z dodatkowych atrakcji, można tu popłynąć łódeczką na małą wysepkę o nazwie Isla de la Corota i tam cieszyć się spacerami i uroczym dniem. Jeśli jednak wolimy siedzieć w knajpie i zajadać się kolumbijskimi przysmakami to tuż przy lagunie znajdziemy uroczą, totalnie turystyczną wioskę, w której możemy spędzić dzień i noc w barach, restauracjach i dyskotekach.

Kolumbijskie Pasto i kawa z serem

Parque Cańon del Juanambu

Kolejną, lecz już nieco dalszą wycieczką, jaką możemy odbyć z Pasto, jest Parque Cańon del Juanambu. Kanion z uroczą rzeką na jego dnie. A w tej rzece woda nawet nie jest taka zimna, jakby na to wskazywały okoliczności, więc przygotujcie się na kąpiel. Jednak jak za wodą nie przepadacie, to także nudzić się tu nie będziecie. Spacery, jedzenie i piękne widoki gwarantowane. Piękne miejsca widziałam także w drodze do tego kanionu. Tuż za Pasto, zatrzymałam się na bardzo przyjemnym punkcie widokowym. Zobaczyłam całe Pasto jak na dłoni. Dalej minęłam parę wiosek z dobrym regionalnym jedzeniem. Aż w końcu wylądowałam na punkcie widokowym prezentującym cały kanion. Żółty most, który tam się znajduje, ciekawie komponuje się z otoczeniem i zdecydowanie warto go zobaczyć. Tak więc Cańon del Juanambu jest świetnym wyborem na jednodniową wycieczkę z Pasto.

Kolumbijskie Pasto i kawa z serem

Kolumbijskie Pasto i kawa z serem

Jak widzicie, mimo niezbyt uroczego miasta, nudzić się tu nie da. Uważam, że Pasto jest świetnym miejscem na pierwszy kontakt z Kolumbią. Zachęca do dalszego odkrywania tego pięknego kraju.

sierpień 2018

 

Chcesz zobaczyć całą moją dotychczasową przygodę z Ameryką Południową? Jeśli tak, kliknij tutaj. Gwarantuję, że warto.