Kopalnia srebra w Potosi, czyli uroki boliwijskiego miasteczka

Potosi

Kopalnia srebra w Potosi, czyli uroki boliwijskiego miasteczka

Kopalnia srebra w Potosi, to właśnie to, po co przyjeżdża tu większość turystów. Ja jednak zacznę od czegoś innego. Śmiało mogę powiedzieć, że Potosi to mój pierwszy kontakt z Boliwią. No dobra byłam wcześniej w Uyuni, ale to tylko turystyczne miasteczko, bez prawdziwych mieszkańców, więc się nie liczy.

Do Potosi zawitałam w środku nocy. Na szczęście w przeciwieństwie do nocy następnej, ta była wyjątkowo ciepła. Troszkę miałam stracha, żeby przeczłapać z terminalu autobusowego aż po same centrum, ale jakoś dałam radę. 1 w nocy, a na ulicach, pustki, tylko paru zabłąkanych pijanych Boliwijczyków się trafiło. W końcu mamy sobotę. Jednak w przeciwieństwie do tego co znam z innych południowo amerykańskich krajów czyli, że nocne życie zaczyna się po godzinie 1, tu panuje cisza i spokój. Na miejsce dotarłam bezpiecznie, lecz z lekką zadyszką.

Ale czemu ta zadyszka?

Niby byłam na północy Argentyny, potem spędziłam dłuższą chwile w San Pedro de Atacama, no i jeszcze Uyuni. We wszystkich tych miejscach wysokość nad poziomem morza do najniższych nie należy, jednak to nie to samo co tutaj.

Kopalnia srebra w Potosi

Potosi to jedno z najwyżej położonych miast świata – 4070 m n.p.m. Można to odczuć już przy pierwszym kontakcie z miastem zwłaszcza, że prawie wszędzie jest pod górkę. Przez dwa dni tu spędzone, dzięki wcześniejszej aklimatyzacji, czułam się naprawdę nieźle. Nie miałam żadnych objawów związanych z wysokością. Jednak przyznam szczerze, że biegania unikałam, bo przy tej czynności zadyszka pojawiała się od razu.

Pierwsze wrażenia z Potosi

Gdy w końcu nastał dzień, może niezbyt piękny bo zachmurzony i chłodny, jednak mimo to miasto mnie zachwyciło. Czegoś takiego po prostu się nie spodziewałam. Mała mieścinka z uroczymi kolorowymi malutkimi kamieniczkami. Wszystko ładnie utrzymane w jednym stylu. Spacer tymi uliczkami to niesamowita przyjemność i to niezależnie od pory dnia czy pogody. No i do tego najważniejsze, czyli przepiękne wzgórza otaczające miasteczko. I tak jak na północy Argentyny zachwycałam się górami o czternastu kolorach, tak tu nie sposób było nie zachwycić się tym co zobaczyłam. Nie wiem ile kolorów mają te wzgórza, ale na pewno dużo. Wyglądają oszałamiająco, musicie to koniecznie zobaczyć.

Kopalnia srebra w Potosi

Atrakcje turystyczne Potosi

Atrakcji turystycznych Potosi za wiele nie ma i zanim przejdę do tej najważniejszej, chciałabym skupić waszą uwagę na Centrum.

  • Dla mnie, już sam spacer tymi uliczkami, pomiędzy ulicznymi sprzedawcami, a raczej sprzedawczyniami, należy do must do w Potosi. Spacerować można na ślepo, tam gdzie nas nogi poniosą lub zaliczając co ważniejsze miejsca. Do takich miejsc należą: calle Sucre, Mercado Central, Plaza 10 de NoviembreCalle de las Brujas.
  • Kolejnym miejscem koniecznym do odwiedzenia są punkty widokowe. W Potosi mamy takowe dwa. Pierwszy to Torre de la Compania de Jesus. Wieża widokowa z której dokładnie zobaczycie całe miasto i to z każdej strony. Ja byłam zachwycona. Dodatkowo to właśnie tu dostałam mapę miasta i szczegółowe informacje o jego atrakcjach. Drugi punkt widokowym to mirador Pari Orko. Wzgórze z dość sporą wieżą widokową. Niestety wieża od paru lat jest nieczynna, ale warto wejść chociaż na ten pagórek, bo widoki z niego też są całkiem ładne.
  • W Potosi znajdziemy także wiele muzeów, co jak na tak małe miasto jest dość zaskakujące. Moim zdaniem w zupełności wystarczy odwiedzić dwa: Casa Nacional de MonedaTemplo Muzeo Convento de Santa Teresa.

Kopalnia srebra w Potosi

Kopalnia srebra w Potosi

Stara kopalnia srebra to główna atrakcja Potosi, przyciągająca rzeszę turystów. Żeby ją odwiedzić trzeba skorzystać z agencji turystycznej. Takich agencji w mieście mamy pod dostatkiem. Ceny oczywiście różne w zależności jak klient wygląda, więc potargować się warto. Ja dopiero uczę się tej sztuki, ale i tak myślę, że poszło mi całkiem nieźle. Przed wizytą w kopalni, także warto zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi.

Kopalnia srebra w Potosi

Kiedyś była to kopalnia srebra, dzisiaj wydobywa się tam nikiel, ołów, cynk i prawdopodobnie inne pierwiastki także. Każdy górnik pracuje na własną rękę, czyli bez zwierzchnictwa żadnej firmy. W praktyce oznacza to, że sam musi zaopatrzyć się we wszystkie niezbędne do pracy rzeczy. To natomiast oznacza, że sprzęt jaki się tam używa, należy do bardzo archaicznych. Sam wygląd kopalni, tego co przed nią i tego co w środku, nie wzbudza zbytniego zaufana. Stare korytarze, zaniedbane tory i brak jakichkolwiek środków ostrożności. Tak to przynajmniej wygląda z mojego europejskiego punktu widzenia.

Wycieczka do kopalni srebra w Potosi

Wycieczkę do kopalni zaczynamy od zmiany naszego wyglądu. Dostajemy spodnie, kurtkę, kask z lampą, no i najważniejsze – kalosze. W kopalni będziemy chodzić po błocie i wodzie. Dalej zawieziono nas do małego sklepiku, gdzie dokładnie wytłumaczono nam czego używają górnicy do pracy. Mam tu na myśli dynamit, który każdy może tu kupić za grosze. Tak, dobrze przeczytaliście – każdy, bez względu na wiek i pochodzenie.

Kopalnia srebra w Potosi

Następnie pokazano nam czego górnicy potrzebują, żeby uczynić ich pracę lżejszą. I tak zaczynamy od soku, potem są liście koki, które zabijają głód i pozwalają dobrze się czuć w tak skrajnych warunkach. Żeby koka smakowała trochę lepiej, można zakupić specjalne kostki ze stewii o różnych smakach. Gdy górnicy wypełnią sobie buzię koką, przegryzają taką kostką i od razu mają inny, lepszy smak. Ważną rzeczą jest także alkohol. Ten który używają boliwijscy górnicy ma ponad 90% i nazywany jest boliwijską whisky. Dla górników można także zakupić tytoń lub przybory potrzebne im do pracy, takie jak rękawice itp. I uwaga, zakup ten nie jest dobrowolny. Jeśli chcemy iść do kopalni, musimy kupić przynajmniej zestaw podstawowy, czyli kokę i sok. Niestety zakupy te nie są też wliczone w cenę wycieczki, a moim zdaniem powinny.

Kopalnia srebra w Potosi

Jak to jest w tej kopalni?

I tak, jak już dojedziemy na miejsce, wędrujemy sobie po kopalnianych korytarzach. Przyznaję, jest to doświadczenie dość niesamowite. Jest ciemno, mokro, miejscami zimno, a gdzie indziej gorąco. Co chwilę w pośpiechu trzeba schodzić ze ścieżki i przytulać się do ściany, bo nadjeżdża jakiś wózek. Nie ma problemu jeśli jest pełny, bo taki ciężar, pchany na ogół przez dwóch górników, nie da się popychać szybko. Kiedy natomiast wózek jest pusty trzeba niezwłocznie opuścić tory, bo taki pojazd potrafi osiągnąć dość niebezpieczną prędkość. Co jakiś czas słychać także wybuch, wszystko się trzęsie i skały sypią się nam na głowy. To oraz przejścia chybotliwymi drabinkami, sprawia niesamowite wrażenie.

Kopalnia srebra w Potosi

Gdy tak po tej kopalni z naszym przewodnikiem spacerujemy, to co chwilę spotykamy pracujących górników. Z każdym nasz przewodnik zamienia słowo, przedstawia go nam i opowiada o jego pracy. Każdemu też trzeba oferować jakiś prezent. Są też tacy górnicy których po prostu się mija. Oni sami krzyczą do turystów, koka, agua lub alkohol i tym też nasz przewodnik od razu coś od nas daje. Trochę czasami to było nawet niegrzeczne z ich strony, ale cóż, taki urok tej kopalni.

Co warto wiedzieć o kopalni srebra w Potosi

  • Górnicy to katolicy, ale tylko na zewnątrz. W kopalni natomiast, tym do którego się modlą jest Tio. Skąd ta nazwa? To tak naprawdę czysty przypadek. Gdy Hiszpanie tu przybyli oczywiście do kopalni nie schodzili, tam pracowali tylko niewolnicy. Żeby ich postraszyć, stworzyli dla nich złego boga pilnującego ich pracy. W język hiszpański bóg to Dio, lecz miejscowi nie potrafili tego słowa wymówić, więc mówili tio (tio w hiszpańskim oznacza wujek) i tak już zostało.

Kopalnia srebra w Potosi

  • Górnicy maja dwa ważne święta. Jedno w karnawale dla Tio, gdzie cała impreza odbywa się w kopalni, tylko w obecności mężczyzn. Drugie święto jest w czerwcu i jest ono poświęcone Paczamamie. Tym razem świętują wszyscy i to przed kopalnią
  • Kobiety nie mogą przebywać w kopalni, bo przynoszą pecha. Jest to spowodowane tym, że mężczyzna kiedy wierci w skale, to tak jakby, w dosłownym tłumaczeniu naszego przewodnika, pieprzył Pachamamę i kiedy inna kobieta to zobaczy to Pachamama jest zazdrosna i nie daję minerałów.
  • Boliwijska whisky to taki nasz spirytus i to ponad 90-cio procentowy. Jednak przed jego wypiciem, każdy górnik musi dwa razy wylać troszkę na ziemię. Jest to ofiara dla Tio, a robią tak dwa razy, bo przecież każdy ma dwie nogi, dwie ręce, jest dzień i noc itd. Właśnie dlatego wszystko jest na dwa. Zresztą u nas też się pije na drugą nóżkę, więc pewnie zrozumiecie.

Kopalnia srebra w Potosi

Dlaczego musisz przyjechać do Potosi

Do Potosi trzeba przyjechać, bo jest tam po prostu ślicznie. Miasteczko mnie dosłownie zauroczyło. Nie miałam na nie za dużo czasy, więc skupiłam się tylko na centrum i na kopalni, jednak wiem, że jest tam więcej rzeczy, które mogą być interesujące. Przede wszystkim przepiękne wzgórze Potosi, na które od pierwszego wejrzenia pragnęłam wejść. Niestety, po pierwsze w górnych partiach jest dużo śniegu, więc nie wiedziałam jak to będzie, a nikt nie potrafił mi na to pytanie odpowiedzieć. A po drugie mój gospodarz mnie nastraszył, że pod żadnym pozorem nie mogę iść tam sama. Podobno przed wejściem na szlak, trzeba przejść przez dość nieciekawą dzielnicę, co blondynkom jest niezalecane. Tak więc odpuściłam, jednak jestem pewna, ze gdybym na Potosi przeznaczyła więcej czasu, wzgórze było by moje. No cóż, przynajmniej mam powód żeby do Potosi wrócić.

marzec 2018

 

Chcesz zobaczyć całą moją dotychczasową przygodę z Ameryką Południową? Jeśli tak, kliknij tutaj. Gwarantuję, że warto.