Moja podróż po Argentynie i Chile

Moja podróż po Argentynie i Chile

Moja podróż po Argentynie i Chile była dość zakręcona. Kraje te mocno nawzajem się przeplatały. Szczerze, to nawet nie pamiętam ile argentyńskich pieczątek trafiło do mojego paszportu, ale jest ich tam całkiem sporo. Dlatego właśnie, te dwa wspaniałe kraje – Argentynę i Chile będę opisywać razem. Jednak nie znaczy to, że są one takie same. Różnią się i to całkiem sporo. Zarówno język, kultura, jak i jedzenie, jest dość mocno odmienne. Oba narody są miłe, a ich jedzenie jest smaczne, ale jeśli miałabym wybierać, to zdecydowanie bliżej mojego serca znajduje się Argentyna. Jest to olbrzymi kraj z niesamowitymi krajobrazami i cudownymi ludźmi. Nie to żeby w Chile było inaczej, ale jednak coś przesuwa mój zachwyt w stronę Argentyny. Jednak, jakbym miała wybrać miejsce do zamieszkania, to chyba jednak w Chile. No cóż oba kraje są wspaniałe i zawsze w mojej pamięci będą żywe.

Moja podróż po Argentynie i Chile, czyli jak to było po kolei

Po Brazylii i Urugwaju trafiłam do Buenos Aires. Stamtąd uderzyłam prosto do Puerto Iguazu. Potem opuściłam Argentynę, żeby móc się nacieszyć niskimi cenami w Paragwaju. Z Asunción, stolicy Paragwaju, autostopem udałam się do Cordoby. Potem w trzy dni, co większość wtajemniczonych uznaje za czas rekordowy, autostopem dojechałam do Ushuaia. W niej, pomimo kapryśnej pogody, od razu się zakochałam. Dalej było Chile i krótka przerwa na złapanie oddechu w Punta Arenas, potem Park Narodowy Torres del Paine. No i znowu Argentyna, tym razem El Calafate i El Chalten.

I znów powrót do Chile, do miejscowości Chile Chico. Następnie Rio Tranquilo, Cerro Castillo i Coyhaique. Następnie kolejny rekordowo szybki autostop zawiózł mnie do argentyńskiego Esquel. Potem były cudowne góry w El Bolson, Bariloche i Villa la Angostura. I znowu do Chile, tym razem na dłużej. Zaczęłam od odpoczynku w miejscowości Valdivia. Potem były wulkany w Pucon. Następnie przyszedł czas na trochę artyzmu w Valparaiso, no i oczywiście stolica Chile czyli Santiago. Następnie znowu do Argentyny. Mendoza, Księżycowa dolina, Salta i Jujuy. Wow, to było coś niesamowitego. Te krajobrazy, wino i wszechobecne kaktusy. Przeżegnawszy się z Argentyną wróciłam do Chile, a tam najsuchsza pustynia świata, czyli Atacama. Zaraz za nią krótki przystanek w Calama i witaj Boliwio. A to już zupełnie inna historia.

A konkretnie, to co ja tam takiego widziałam

Buenos Aires (Argentyna)

Stolica Argentyny. Mnie trochę rozczarowała, bo spodziewałam się wielkiego wow, a to tylko zwyczajne miasto. Warto tu jednak zajrzeć zwłaszcza do dzielnicy Palermo. Najpierw spędzimy tam miło czas spacerując po klimatycznych uliczkach, a potem poznamy zieloną część miasta, która jest niesamowita. Następnie obowiązkowo udajemy się do dzielnicy Retiro znanej z niesamowitych grobowców na starym cmentarzu. Koniecznie też, trzeba odwiedzić niedzielny targ w San Telmo i sławną La Bocę.

Atrakcje turystyczne Buenos Aires

Szczegółowy plan zwiedzania i dokładne informacje na temat Buenos Aires znajdziecie tutaj.

Puerto Iguazu (Argentyna)

Małe klimatyczne miasteczko z wielką atrakcją w tle. Wodospady Iguazu to coś, o czym każdy choć raz w życiu usłyszał. Trzeba to zobaczyć, bo wrażenia z ich oglądania są niesamowite. Sam park, też jest bardzo fajnie turystycznie przygotowany, więc spacery po nim to sama przyjemność.

Wodospady Iguazu, czyli jeden dzień w Puerto Iguazu

Moje wrażenia z odwiedzenia Wodospadów Iguazu znajdziecie tutaj.

Cordoba (Argentyna)

Drugie co do wielkości miasto Argentyny. Leży ono w środkowej jej części u podnóża gór Sierra de Cordoba. Jest to miasto uniwersyteckie i jako takie należy je traktować. Gdy studenci mają wakacje, nic się tu nie dzieje. Gdy trwa rok akademicki, odbywają się tu najlepsze imprezy w kraju, więc jeśli lubisz nocne życie, Cordobą na pewno się nie rozczarujesz. Nie znaczy to jednak, że nie ma tu turystycznych atrakcji, bo coś tam się takiego znajdzie. Najważniejsze z nich to Plaza San Martin, Szkoła Narodowa Monserrat i Katedra. Jednak to co najpiękniejsze, znajduje się poza miastem. Wycieczki, które mogę polecić to miejscowość Cosquin, gdzie znajdziemy świetny punkt widokowy o nazwie Pan de Azucar oraz Alta Gracia, gdzie znajdziemy muzeum i dom Che Guevare. Natomiast niedalekie Cerro Uritorco uważam za lekko przereklamowane. Owszem jest tam ładnie i można odbyć ciekawe piesze spacery, jednak w Argentynie, jest zdecydowanie wiele ładniejszych miejsc.

Cordoba

Ushuaia (Argentyna)

Miasto na końcu świata, czyli najdalej na południe wysunięte miasto na świecie. Jest tu chłodno, wieje i często pada, a mimo to zakochałam się w tych krajobrazach i dalej jechać nie chciałam. Cudowne góry z wieloma pięknymi miejscami. Dosłownie, gdzie nie spojrzysz, widzisz najcudowniejsze krajobrazy świata. Ja byłam pod ogromnym wrażeniem.

Ushuaia, zwana także końcem świata

Zobaczcie to na własne oczy, relację i zdjęcia z Ushuaia znajdziecie tutaj.

Tolhuin (Argentyna)

Mała miejscowość tuż za Ushuaia. Mamy tu parę ładnych okolicznych pagórków do przechodzenia, ale przede wszystkim, znajdziemy tu niesamowite jezioro. Każdy fan kajaków, powinien to miejsce odwiedzić. Przy tutejszych silnych wiatrach, świetna zabawa i mokre gacie gwarantowane.

Ushuaia, zwana także końcem świata

Punta Arenas (Chile)

O tym mieście jest głośno w całej Argentynie. Wszyscy tłumnie zjeżdżają do Punta Arenas w celu zakupu wszystkiego, co tylko się da. Podobno i sprzęt sportowy i elektroniczny, jest tu bardzo tani. Ja jednak odniosłam inne wrażenie. Przyjechałam tu na wolontariat, tak po prostu, żeby po męczącej podroży z północy na południe Argentyny oraz po tygodniu intensywnych, codziennych wędrówek w Ushuaia, troszeczkę sobie odpocząć. I tak, przez pięć dni dzielnie pracowałam w sklepie z odzieżą turystyczną. Było wesoło zwłaszcza, że co trzeciego klienta nie mogłam zrozumieć. Odpocząć udało mi się też wyśmienicie, ponieważ iż miasto pełne jest turystów – tych zakupowych oczywiście, to za wiele atrakcji tu nie ma. W samym centrum mamy piękną promenadę, długą i uroczą na spacery. Do tego parę muzeów. Troszeczkę na południe jest też fajny trzydniowy treking wzdłuż wody, a z samego miasta można udać się na pobliskie wzgórze.

Puerto Natales (Chile)

O tym mieście za wiele wam nie opowiem, bo przejechałam przez nie jak burza. Wiem, że jest miłą turystyczną mieściną, którą wszyscy sobie chwalą. Co jednak najważniejsze to to, że jest to miejsce wypadowe do sławnego parku narodowego Torres del Paine. A sam park jest niesamowity. Możecie w nim spędzić tygodnie, zachwycając się tutejszą naturą i wspaniałymi górskimi krajobrazami. Pamiętajcie tylko, że w parku jest drogo, więc lepiej przywieść swoje jedzenie. I to także lepiej zakupić wcześniej, bo w Puerto Natales ceny są odpowiednio wyższe. No i dużo tego jedzenia, bo pogoda bywa kapryśna i często pobyt trzeba sobie przedłużyć.

Torres del Paine

Jak pogoda w Torres del Paine mnie rozczarowała przeczytacie tutaj.

El Calafate (Argentyna)

Dość spora turystyczna miejscowość. Bary, restauracje, pamiątki i wszystko inne czego turystom do szczęścia potrzeba. Jednak to, po co tu przyjeżdżamy, to żeby zobaczyć słynny lodowiec Perito Moreno. Oj tak, tego nie można pominąć. Światowej sławy atrakcja wpisana na listę UNESCO robi wrażenie.

Lodowiec Perito Moreno, czyli atrakcja turystyczna El Calafate

Dokładne jakie wrażenie zrobiło na mnie El Calafate i Perito Moreno przeczytacie tutaj.

El Chalten (Argentyna)

Malutka mieścinka otoczona górami. A wśród tych gór najsławniejszy ich przedstawiciel, czyli Fitz Roy. Ozdoba Patagonii i coś, co znajdziemy na wszystkich okolicznych pocztówkach. Jednak o jego zdobyciu niewielu tutaj myśli, większość woli popodziwiać go z okolicznych szlaków, po których spacer, także należy do bardzo przyjemnych.

Fitz Roy i El Chalten

A gdzie i po co można spacerować w El Chalten przeczytacie tutaj.

Chile Chico (Chile)

Czyli znowu jesteśmy w Chile. Tuż za argentyńskim małym miasteczkiem Los Antiguos, znajduje się Chile Chico. Tą miejscowość wybrałam na przystanek dlatego, że akurat było mi to po drodze i w odpowiednim miejscu. Jak się potem okazało wybór nie był trafiony, bo wydostać się stąd autostopem to nie lada wyczyn. Ja miałam tu jednak hosta, mogłam zrobić pranie i spokojnie odpocząć przed dalszą podróżą. Miasteczko jest bardzo małe, można w nim odwiedzić punkt widokowy lub wybrać się na wycieczkę do parku. Największą jednak atrakcją jest mega wielkie jezioro Lago Buenos Aires, które ciągnie się na długości około 170 km. Jego widok jest oszałamiający. Błękitna woda na górskim tle wygląda niesamowicie.

Chile Chico Pani Podróżnik

Pueblo Rio Tranquilo (Chile)

Kolejna mała mieścina, która przyciąga całą masę turystów, przede wszystkim dlatego, że znajdziemy tu wielką atrakcję jaką jest Capilla Marmol. Żeby się do niej dostać, wydamy 10 tyś. pesos chilijskich na łódkę (chyba, że się potargujemy, to możemy zejść do 6 tyś.). Ponad godzinna wycieczka po wspomnianym wcześniej olbrzymim jeziorze. Przy ładnej pogodzie jest to całkiem miła wyprawą, tym bardziej że na drodze powrotnej motorniczy daje czadu i trzeba się nieźle trzymać, żeby z owej łódki nie wypaść.

Catedral de Marmol

Dokładne informacje na temat wycieczki do Rio Tranquillo znajdziecie tutaj.

Cerro Castillo (Chile)

Powiem szczerze, że nie byłam, bo miałam już trochę przesyt górskiej tułaczki z mokrym namiotem na plecach. Wkurzyła mnie też kolejna opłata za wstęp, bo przecież w Chile za wszystko trzeba płacić i to nie mało. Jednak wspominam o tym miejscu, bo wszyscy się nim zachwycają i wychwalają pod niebiosy. Możemy odbyć tu tylko jednodniową wycieczkę nad lagunę lub czterodniowy treking. Co kto lubi.

Coyhaique (Chile)

Dość spore miasto, co w południowym Chile jest rzadkością. Generalnie nie ma tu nic ciekawego. Wiele osób jednak zatrzymuje się tutaj, żeby choć na chwile wrócić do cywilizacji. Czy to w drodze na północ, czy na południe, po paru tygodniach spędzonych w malutkich mieścinach lub gdzieś w namiocie, fajnie jest zrobić zakupy w normalnym supermarkecie. Ja spędziłam tu tylko jedną noc. Przyjechałam wieczorem, wyjechałam rano. Miasto, jak miasto.

Esquel (Argentyna)

I znowu zawitałam do Argentyny. W tym kraju wszystko jest większe, więc nawet małe miasta są wielkości tych dużych w Chile. Mamy tu dwa ładne spacery do wyboru. Pierwszy to Cerro de la Cruz z cudownym widokiem na okolicę, lecz z mniej cudowną chmarą psów przy wejściu na szlak. Oj miałam tam stracha i to konkretnego. Druga opcja to spacer nad Lagunę po drugiej stronie miasta.

Esquel

El Bolson (Argentyna)

Tu też w samym miasteczku niewiele. Oczywiście jest główna ulica z barami dla turystów, jednak to nie o nią tu chodzi. Bardzo ładny i gdy nie wieje za mocno także miły jest spacer na Cerro Piltriquitron. Jest on dość długi, ale widoki są oszałamiające. Po drugiej stronie miasta zawędrować możemy nad różne laguny, wodospady i inne tego typu punkty widokowe. Innymi słowy, jest co robić. A tym, którym ciągle mało, na pewno spodoba się kolejne wielkie jeziorko. Lago Puelo to niewielka miejscowość położona tuż obok El Bolson. Jest to kolejny park, więc pamiętajmy, że czeka nas kolejna opłata za wstęp.

El Bolson

Bariloche (Argentyna)

Miejscowość tą można nazwać wrotami Patagonii i właśnie tak mówią o niej jej mieszkańcy. Ci rodowici, których tak naprawdę jest tu niewielu. Typowo wypoczynkowe miejsce, tzw. kurort i to zarówno zimą, jak i w lato. Niektórzy przyjeżdżają tu żeby nacieszyć się górskimi wędrówkami, a inni żeby po prostu odpocząć. Już samo patrzenie na góry jest świetnym relaksem. Takie krajobrazy nieczęsto się zdarzają i na długo pozostają w pamięci. Także w miasteczku jest co robić, gdyż pod turystów przygotowano dosłownie każdy centymetr kwadratowy tego miejsca. Jest to kolejne miasto w Argentynie, które po prosty trzeba odwiedzić.

Atrakcje turystyczne Bariloche

A jakie górskie szlaki w okolicach Bariloche wam polecam, dowiecie się tutaj.

Villa la Angostura (Argentyna)

Tuż za sławnym kurortem, blisko chilijskiej granicy, znajduje się niewielka mieścina, z kolejnymi przepięknymi krajobrazami. Miałam tu tylko do dyspozycji jeden dzień. Na swoją wędrówkę wybrałam Cerro Belvedere. Gdy doszłam na szczyt oniemiałam. Krajobraz przecudny i te ogromne majestatyczne jeziora, coś niesamowitego. Drugą cześć dnia poświęciłam na atrakcję, która jest wizytówką tego miejsca. Półwysep z parkiem Los Arrayanes National Park. Na końcu parku, po jakiś 11 km dochodzimy do sławnego Bosque de Arrayanes, czyli lasu z różnymi gatunkami drzew. Powrót tą samą drogą. Jeśli jednak nie lubicie chodzić, możecie tam popłynąć łódką.

Valdivia (Chile)

Pięknie położone miasto u zbiegu trzech rzek. A nad tymi rzekami promenady, na których zawsze coś się dzieje. Dodatkowo całkiem stąd blisko na plażę i to na taką całkiem fajną. Jednak atrakcji turystycznych nie znajdziemy tu za wiele. Mi udało się zobaczyć dość ciekawe ruinki w miejscowości Niebla, a pozostały czas spędziłam na leniwych spacerach po mieście. Jednak zdecydowanie nie planuję tu wrócić, raz wystarczy, chociaż może niektórych Valdivia zainteresuje bardziej.

Pucon (Chile)

Małe turystyczne miasteczko z pięknymi wulkanami w tle. Jeśli jesteś miłośnikiem natury, trekingu, sportów wodnych lub choćby podziwiania krajobrazu, na pewno ta miejscowość cię zachwyci. Mnie zauroczyła i to bardzo. Cudowny spokój okolicy i majestatyczny wulkan w tle, a do tego cała masa atrakcji.

Co robić w miejscowości Pucon i wulkan Villarrica

Jak spędziłam niezapomniany czas w miejscowości Pucon możesz przeczytać tutaj.

Santiago (Chile)

Stolicę Chile zobaczyć trzeba. Przede wszystkim dlatego, że jest to piękne miasto otoczone przepięknymi górami. W tym miejscu każdy znajdzie coś dla siebie. Mogą to być miejskie rozrywki na wysokim poziomie, lub wiejska sielanka w niewielkiej odległości od miasta. Zwiedzanie Santiago jest miłe i przyjemne, zaskakuje także swoimi atrakcjami, więc nie ma mowy o nudzie.

Co warto zobaczyć w Santiago de Chile

Dokładne informacje na temat Santiago z gotowym dwudniowym planem zwiedzania miasta znajdziecie tutaj.

Valparaiso (Chile)

Chilijski artyzm w najlepszym wydaniu. Takie właśnie jest Valparaiso. Stare portowe miasto przepięknie usytuowane na wzgórzach. Na każdym kroku napotkamy tu istne dzieła sztuki umieszczone na ścianach, czyli murale. I nie moi drodzy, tu wcale nie jest tak jak w innych miastach, że musimy z mapą chodzić i ich szukać malowideł. Tu jest odwrotnie, gdyż ciężko znaleźć kawałek ściany bez jakiegoś malunku. Zresztą mapa i tak na nic nam się zda, gdyż kręte i wąskie uliczki, skutecznie pozwalają nam się zgubić i poczuć klimat tego miejsca.

Murale w Valparaiso

Dokładne informacje i moje wrażenia z Valparaiso znajdziecie tutaj.

Vina del Mar (Chile)

Mówią, że jest to młodsza siostra Valparaiso, jednak dla mnie to coś zupełnie innego. Nowe, uporządkowane miasteczko z szerokimi i zadbanymi plażami. Trochę tam atrakcji turystycznych i pewnie warto je zobaczyć. Miasto jednak moim zdaniem raczej nadaje się do zabieganego, lecz spokojnego życia niż dla turystów.

Vina del Mar

Dlaczego właśnie tak sądzę o Vina del Mar przeczytacie tutaj.

Mendoza (Argentyna)

Sławne miasto, do którego już sama droga od granicy ciągnie się przez oszałamiające tereny. Mamy tu widok na wspaniałą ośnieżoną górę Aconcagua, potem mijamy Puente del Inca, a następnie Uspallata skąd czeka nas wiele ciekawych trekingów. Właśnie z tej miejscowości niesamowitą zakręcona górską drogą możemy się udać do miasta Mendoza. Widoki zwalają z nóg, coś cudownego. W samym mieście do zobaczenia mamy takie atrakcje jak Cerro de Arco umiejscowione nieco na uboczu oraz w centrum Cerro de la Gloria. Oba prezentują całkiem ładne widoki. Warto także odwiedzić plac centralny i udać się do ogromnego miejskiego parku. A jeśli mamy więcej czasu, za miastem czekają na nas niesamowite widoki.

Mendoza

Valle de la Luna (Argentyna)

Tutaj się dostać nie jest łatwo. Żadnej komunikacji publicznej, a na ulicach samochodów także niewiele. Mi jednak się udało złapać świetnego stopa, który nie dość, że zawiózł mnie do parku, to jeszcze ten park ze mną zwiedzał. Sławna księżycowa dolina znajduje się w prowincji San Juan, lecz od jej stolicy dzieli ją znaczna odległość. Tak naprawdę to bliżej mu do La Rioja, czyli stolicy następnej argentyńskiej prowincji.

Valle de la Luna

Park jest niesamowity. Zwiedzamy go własnym (lub złapanym samochodem) grzecznie udając się za autem przewodnika. Zatrzymujemy się w pięciu najbardziej charakterystycznych miejscach doliny księżycowej. Tam pani przewodnik dokładnie opowiada nam o tym co widzimy. Miejsce niesamowite, rzeczywiście można tu się poczuć jak na księżycu. Widoki powalające. Dolinkę można także zwiedzać w nocy, lecz tylko przy pełni księżyca. Złote drobinki skał tak odbijają jego światło, że nie potrzeba żadnego sztucznego oświetlenia, żeby móc wszystko tu dokładnie obejrzeć.

Cafayate (Argentyna)

Cudowna mieścina otoczona winnicami. Na każdym kroku można usiąść w miejscu z przepięknym krajobrazem i delektować się niesamowitym argentyńskim winem. Gwarantuję, że jest to doświadczenie niezapomniane. Do tego wokół Cafayate znajdziemy wiele ciekawych trekingów a także znane atrakcje turystyczne i historycznych, takie jak np. ruiny Quilmes.

Top 5 Salta i Jujuy

Jak miło i przyjemnie spedziłam czas w Cafayate przeczytacie tutaj.

Salta (Argentyna)

O Salcie słyszał każdy. Niezwykle urokliwa prowincja, kryjąca w sobie wiele ciekawych miejsc pod względem krajobrazowym, jak i sporo małych miasteczek, gdzie w każdym, znajdziemy coś ciekawego. I do tego to jedzenie, które tu jest dość mocno zróżnicowane i możemy napotkać potrawy, których nigdzie indziej w Argentynie nie znajdziemy.

Top 5 Salta i Jujuy

Dokładne informacje na temat Salta i miejsc które tu odwiedziłam znajdziecie tutaj.

Tilcara (Argentyna)

Mała mieścina, a jakże urokliwa. Przepięknie położone miasteczko w sławnej prowincji Jujuy. Oprócz niezwykłego klimatu tego miejsca i przepięknych widoków znajdziemy tu takie atrakcje turystyczne jak Mirador de la Pucara czy Garganta del Diablo. Tu musicie koniecznie zawitać.

Top 5 Salta i Jujuy

O moich zachwytach nad Tilcara przeczytacie tutaj.

Humahuaca (Argentyna)

Kolejna mała mieścina w prowincji Jujuy. W niej niby nic nadzwyczajnego, lecz kawałek dalej znajdziemy największą atrakcję północnej Argentyny – Hornocal 14 Colores, czyli góry o 14 kolorach. I wiecie co? Tych kolorów chyba jest tam więcej.

Top 5 Salta i Jujuy

Koniecznie obejrzycie te kolorowe zdjęcia, znajdziecie je tutaj.

Purmamarca (Argentyna)

Stąd już tylko rzut beretem do granicy. Jednak nie tak prędko, gdyż ta mała mieścina także ma coś do zaoferowania. Najważniejsza atrakcja Purmamarca to góra o 7 kolorach. Jednak, jak już się wdziało te o 14 to to tutaj, to taka słaba atrakcja. Na szczęście mamy tu coś jeszcze, przepiękny spacer po niesamowitych krajobrazowo terenach. Mała pętelka, a tyle pięknych widoków.


Zobaczcie sami tutaj.

San Pedro de Atacama (Chile)

Jedna z największych chilijskich atrakcji, a co za tym idzie najdroższe miejsce w Chile. Jednak tą najsuchszą pustynię świata, po prostu trzeba zobaczyć. Masa naturalnych atrakcji, które swoją mocą wprawią w osłupienie każdego. Znajdziemy tu takie rzeczy jak: laguny, gejzery, flamingi, antyczne ruiny i niesamowite nocne niebo. Po prostu jedno wielkie wow.

Chilijska pustynia Atacama

Moje wrażenia z pustyni Atacama i masę jej zdjęć znajdziecie tutaj.

Calama (Chile)

A to takie totalnie nieturystyczne miejsce. Przemysłowe miasto w którym wylądowałam przez całkowity przypadek. Jednak warto było się tu zatrzymać, gdyż dzięki temu, miałam okazję zobaczyć największą na świecie kopalnię miedzi. I powiem Wam, że rzeczywiście jest ogromna.

Przemysłowe miasto Calama

Zobaczcie sami Calamę oraz kopalnię tutaj.

Oh… co to był za piękny czas

Jak do tej pory w Argentynie i Chile spędziłam czasu najwięcej. I pewnie dlatego z takim sentymentem wspominam te dwa kraje. Cudowne krajobrazy i przecudowni ludzie spotkani na mojej drodze, coś niesamowitego. W dość krótkim czasie udało mi się odwiedzić wiele przepięknych miejsc i przeżyć wiele niesamowitych historii. Tych wspomnień nikt mi nie zabierze i właśnie dzięki takim doświadczeniom człowiek staje się bogatszy i jeszcze bardziej wdzięczny wszechświatowi za możliwość przeżycia tego wszystkiego. Dziękuję.

marzec 2018

Galeria – Argentyna Galeria – Chile

 

Chcesz zobaczyć całą moją dotychczasową przygodę z Ameryką Południową? Jeśli tak, kliknij tutaj. Gwarantuję, że warto.