Murale w Valparaiso, czyli nutka chilijskiego artyzmu

Murale w Valparaiso

Murale w Valparaiso, czyli nutka chilijskiego artyzmu

Murale w Valparaiso, jest to pierwsza rzecz jaka przychodzi mi do głowy wspominając to miasto. Lecz gdy o tym piszę, brzmi to sucho i tak normalnie, ot po prostu malunki na ścianie, takie jak w każdym innym mieście. Przyznam szczerze, że właśnie tego się spodziewałam, a tu czekała na mnie wielka niespodzianka.

Do Valparaiso przyjechałam, bo przyjechać trzeba. Kolejna nadmorska mieścina myślałam, która czymś tam sobie zasłynęła. Jak wiecie, dla mnie najważniejsze są góry, a od otwartej wody jakoś tak trochę stronię. Pewnie dlatego, że morza i oceany kojarzą mi się z wiatrem i chłodem bijącym od wody, a nie po to przecież przyjechałam do Chile żeby marznąć. Także do Valparaiso jechałam z nastawieniem pt. zwiedzić, przeżyć i jechać dalej. Wyglądało to jednak totalnie inaczej.

Miasto Valparaiso czy miasteczko

No właśnie, chodzi o to, że Valparaiso to ogromne miasto, a czułam się tam jak w małym uroczym miasteczku, gdzie w wąskich uliczkach zatracałam się w marzeniach. W rzeczywistości Valparaiso założono w 1536 roku, liczy ono sobie ponad 220 tyś mieszkańców i jest ważnym portem znajdującym się nad Oceanem Spokojnym. Jego zabytkowe dzielnice, oczywiście znajdują się na liście UNESCO i nie ma się co temu dziwić.

Murale w Valparaiso

Labirynt uliczek, schodów i małych placyków powoduje, że nawet z najlepszą mapą ciężko odnaleźć właściwą drogę, jednak można być pewnym, że każda zaprowadzi nas do kolejnego przeuroczego miejsca. Zabytkowe uliczki, parki i bulwary kryją perełki architektury kolonialnej. Nie brakuje też ulicznych artystów, na każdym rogu próbujących sprzedać swoje dzieła. Całości dopełniają miejskie windy, które za drobna opłatą, umilą nam spacer i pozwolą bez wysiłku wdrapać się na kolejne wzgórze.

Miasto schodów, czyli wzgórzami słynące

I tak owe windy naprawdę umilają życie, gdyż cała stara część Valparaiso umiejscowiona jest na wzgórzach otaczających zatokę i to właśnie one powodują, że jest tu tak cudownie. Także zgubienie się w tutejszych uliczkach należy do przyjemności. I właśnie tak należy zwiedzać Valparaiso, cieszyć się po prostu tym, że dane nam było znaleźć się w tak niesamowitym miejscu. Gdy tak będziemy błądzić, co jakiś czas warto wstąpić to jednej z tutejszych atrakcji turystycznych. I tak do wyboru mamy parę ciekawych kościołów i muzeów. Do najciekawszych z nich należy chyba La Sebastiana, czyli dom Pablo Neruda, Museo a Cielo Abierto i Palacio Museo Baburizza. Nie zapomnijmy też o punktach widokowych. Najsławniejsze z nich znajdziemy na Cerro Concepcion. Tu nie można pominąć Paseo Gervasoni, Paseo Atkison oraz Paseo Yugoslavo.

Murale w Valparaiso

Murale w Valparaiso, czyli sedno wszystkiego

Gdy już nacieszymy się architekturą, położeniem i widokami tego miejsca, nie sposób nie zwrócić uwagi na murale, bo to właśnie one tworzą to miasto. Przyjeżdżając tu i słysząc o tych wszystkich malunkach byłam przekonana, że zobaczę jakieś tam zamazane ściany. Oczywiście ładne, ale niczym nieodróżniające się od murali w innych miastach. Tu jednak to coś zupełnie innego. Nie ma miejsca na ścianie, które nie byłoby przykryte czymś wyjątkowym, byłam zachwycona. Tego nie da się opisać, po prostu trzeba się tam przespacerować i zobaczyć to na własne oczy. Istna magia.

Murale w Valparaiso

A co robić w nocy w Valparaiso

Oczywiście nie można zapomnieć, że wszystkie te miejsca, które przespacerowaliśmy w ciągu dna, musimy koniecznie przespacerować także w nocy. Miasto jest cudownie oświetlone, bary pękają w szwach, a na każdej z ulic znajdziemy też dodatkowe atrakcje, takie jak targ, czy wieczorek taneczny. Dodatkowo, całkiem miłą opcją wieczorną jest spacer nadmorską promenadą i molem. Gdy już nas to zmęczy możemy po prostu usiąść na falochronie, najlepiej z butelką dobrego chilijskiego wina i cieszyć się widokiem leniwie pluskających się lwów morskich.

Murale w Valparaiso

Vina del Mar

Tuż obok Valparaiso znajduje się niemniej sławna miejscowość o nazwie Vina del Mar. Wszyscy jednomyślnie twierdzą, że jest to nowsza wersja Valparaiso. Ja jednak się z tym nie zgodzę. Przespacerowałam ją dokładnie i ot po prostu zwykłe, dość nowe i czyste miasto. Prawda, że znajdziemy tam całkiem ładne plaże i miłe deptaki, jednak klimatu tu nie zauważyłam żadnego. Owszem zobaczyć warto, ale porównywać to do Valparaiso to w mojej opinii wielkie nieporozumienie.

Vina del Mar

Moje wrażenia z Valparaiso

Co tu dużo mówić, po PuconSantiago, jest to trzecie i ostatnie miasto w Chile, w którym z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że chętnie bym trochę pomieszkała. Jest tu wszystko czego dusza zapragnie, a do tego ten niesamowity artystyczny klimat pozwalający zapomnieć o trudach codzienności. Codzienne wspinaczki po schodach zapewniają dobre samopoczucie, a liczne eventy pozwalają nam cieszyć się każdą chwilą spędzoną w tym cudownym miejscu. I co najważniejsze, każdego dnia możemy odkrywać miasto na nowo, gdyż zapoznanie się z topografią Valparaiso i niezgubienie się w tutejszych ulicznych labiryntach to nie lada sztuka, wymagająca przynajmniej paru lat doświadczenia.

luty 2018

Galeria – Valparaiso Galeria – Vina del Mar

 

Chcesz zobaczyć całą moją dotychczasową przygodę z Ameryką Południową? Jeśli tak, kliknij tutaj. Gwarantuję, że warto.