Najpiękniejsze miasto Meksyku San Cristobal de las Casas

Najpiękniejsze miasto Meksyku San Cristobal de las Casas

Po raz kolejny przyszło mi użyć słowa naj. Czy wszystko zawsze musi być najładniejsze, najnowocześniejsze, najciekawsze i tym podobne? Czy miejsce po prostu nie może być piękne, bez zastanawiania się, czy przypadkiem nie znajdą się piękniejsze? O San Cristobal słyszałam na długo przed tym, zanim do niego dotarłam. Jak zwykle wszyscy mówili mi, że koniecznie muszę to miasto zobaczyć, no bo przecież jest najpiękniejsze. No i potem, zamiast podziwiać, chłonąc i cieszyć się każdym spojrzeniem, bez sensu zaczęłam się zastanawiać, czy rzeczywiście najpiękniejsze miasto Meksyku to San Cristobal de las Casas?

Historia San Cristóbal w pigułce

Diego de Mazariegas w 1532 roku założył miasto San Cristobal, jako regionalną bazę obronną przed atakującymi Indianami. Po ciekawych chrześcijanko indiańskich czasach w 1824 roku stan Chiapas przyłączono do Meksyku, a San Cristobal został jego stolicą. W 1982 roku rolę tę przejęła Tuxtla, która jednak charakterem i walorami architektonicznymi zdecydowanie odbiega od pięknego San Cristobal. Potem jednak w latach 1993-94, armia Zapatystów przejęła miasto i mocno w okolicy namieszała. Konsekwencje z tego takie, że jeszcze 8 lat temu strach było chodzić bezpiecznie ulicami miasta, a ryzyko kradzieży bądź nawet mordu było dość wysokie. Teraz jest jednak zupełnie inaczej. San Cristobal to typowo turystyczne miasto. Bezpieczne, przepełnione hotelami oraz restauracjami i każdy podróżujący po Meksyku, San Cristobal pragnie odwiedzić.

Najpiękniejsze miasto Meksyku San Cristobal

San Cristobal de las Casas jest po prostu piękny. Całe centrum, a jest ono dość spore, to kolonialna architektura, świetnie zachowana. Wszystko to przeplatane zielenią parków i ulicznymi sprzedawcami. Mimo iż wybór barów, restauracji i kawiarni jest tu niesamowity, to wciąż na ulicach można zakupić pyszne meksykańskie jedzenie. Dostaniemy tacos, quesadillas, marquesitas, chcicharin, tamales i wiele innych przysmaków. To wszystkie w świetnych cenach. Zwłaszcza wieczorem warto poszwendać się po mieście, poczuć jego klimat, posłuchać ulicznych grajków. Także tutejszy market, mimo inwazji turystów zachował swój klimat i autentyczność. Warto więc wybrać się na niego i zakupić świeże owoce czy warzywa.

Jednodniowy plan na zwiedzanie San Cristobal de las Casas

  • Informacja Turystyczna – Idąc od strony terminalu autobusowego, najpierw mijam szpital, a potem mały parczek. Zaraz za nim znajduje się informacja turystyczna, w której polecam pobrać mapę miasta i okolicy oraz wypytać o wszystko, co nas interesuje.
  • Mercado de Dulces y Artesanias – W tym samym budynku znajduje się też market, gdzie można zakupić typowe stroje i pamiątki, a także słodycze. Jeśli interesują was wszystkie słodkości, jakie meksykanie z tego rejonu produkują i konsumują, to tego miejsca przegapić nie wolno.
  • Iglesia San Francisco – Pierwszy z kościołów na dzisiaj. Niby niepozorny, a jednak robi wrażenie.
  • Iglesia El Carmen – Ładnie odrestaurowany kościół z przyjemnym, przejrzystym wnętrzem. Tuż przed nim mały placyk, gdzie często miejscowi sprzedają lokalne produkty.
  • Cerro de San Cristobal – To miejsce odwiedzić trzeba koniecznie. Niewielki kościół, ale za to na pięknym wzgórzu. Dojdziemy tu z wyżej wymienionego placu, pokonując po drodze setki schodów. Ponieważ San Cristobal nie ma innego, łatwo dostępnego i dobrego punktu widokowego, dlatego widoku z tych schodów przegapić nie można.
  • Av. Miguel Hidalgo – Typowo turystyczny deptak, na którym znajdziemy masę turystycznych knajpek. Mnie zauroczyły powiewające na wietrze chorągiewki, którymi przyozdobiona jest cała ulica. Tu także chciałam przedstawić moje negatywne wrażenia z San Cristobal. Właśnie na alei Hidalgo spotkałam najwięcej pracujących dzieci. Te najmniejsze, co jeszcze pewnie nie potrafią chodzić, grzecznie spoczywały szczelnie zamknięte w chustach na plecach matek pracujących tu i owdzie. Te większe, tak na oko czteroletnie, same lub za rękę ze starszym rodzeństwem dzielnie sprzedawały różne produkty. Widok ten był przerażający. Owszem, w całym Meksyku występuje problem pracujących dzieci, jednak to, co zobaczyłam w San Cristobal, było najgorsze.
  • Iglesia La Merced – Niezwykły kościół, na który wpływ miało zarówno życie religijne, jak i zwyczaje mieszkańców miasta. Kościół, jak i plac przed nim koniecznie trzeba zobaczyć.
  • Museo del Ámbar de Chiapas – Na tym samym placu znajdziemy także muzeum bursztynu. Kamień ten w tym rejonie jest dość popularny, a biżuterię z nim można zakupić praktycznie na każdym kroku.
  • Museo de San Cristóbal – Muzeum miasta San Cristóbal. Tu warto przyjść nie tylko dla samej ekspozycji, ale przede wszystkim, żeby obejrzeć sam budynek. Na jego dziedzińcu poustawiano także stoliki z krzesłami, przy których można odpocząć lub pogadać ze znajomym. Bardzo fajna przestrzeń, ewidentnie stworzona dla mieszkańców miasta.
  • Plaza 31 de Marzo – Zocalo, czyli najważniejsze miejsce w każdym meksykańskim mieście. W każdym jednak wygląda ono inaczej. Tu mamy wielką betonowa przestrzeń, która niespecjalnie przypadła mi do gustu. Znajdziemy tu także specjalnie przygotowany namiot, gdzie sprzedaje się lokalne produkty.
  • Catedral – Przy Zocalo tradycyjnie umiejscowiono Katedrę. Z zewnątrz zachwyca bogactwem zdobień, gdzie jej żółto czerwona fasada robi niesamowite wrażenie. Świetnie komponuje się także z prostym brązowym krzyżem usytuowanym tuż przed nią. Wnętrze natomiast niezwykle skromne jak na katedrę od razu zachęca do chwili zadumy.
  • Iglesia San Nicolas – Tuż obok niepozorny kościół św. Mikołaja. Mimo iż zachowany w stylu katedry jest osobną jednostką.
  • Museo del Café – Malutkie muzeum zawierające całkiem sporo informacji na temat produkcji kawy w Meksyku.
  • Mercado Artesanal – Ogromna przestrzeń przeznaczona do sprzedaży rękodzieła. Jest tu głośno, kolorowo i tłoczno. Market jest na tyle spory, że nawet przestał się już mieścić na wyznaczonym terenie i zaczął wylewać się na okoliczne ulice.
  • Convento de Santo Domingo i Iglesia Caridad – Gdzieś tam pośrodku wyżej wymienionego marketu znajdziemy dwa obiekty warte uwagi. Skromne kościoły o niezwykle ciekawej architekturze. Niestety zobaczenie ich nie należy do najłatwiejszych, gdyż szczelnie otoczono je straganami. Nawet w środku co chwile ktoś próbował mi coś sprzedać.
  • Mercado – Najprawdziwszy meksykański market. W jego pobliżu znajdziemy też busy odjeżdżające w różne turystyczne miejsca.
  • Museo de la Medicina Maya – Niezwykłe muzeum, miejsce must see w San Cristobal. Skromna, lecz ciekawa ekspozycja wspaniale wprowadza w medycynę Majów. Na koniec film prezentujący tradycyjny ichniejszy poród. Warto było to obejrzeć i zobaczyć jak odmienne można mieć poglądy na rzecz wydawałoby się przez wszystkich dobrze znaną. Najbardziej z filmu zapamiętałam jednak, że po porodzie przez trzy miesiące nie można jeść cebuli i awokado. Może komuś przyda się ta rada.
  • Na Bolom – Niegdyś był to dom archeologa Frans Bolom i jego żony fotografki. Obecnie hotel, muzeum i organizacja chroniącą lasy deszczowe w Chiapas oraz plemiona Majów Lacandon. Są to najbardziej odizolowane grupy znajdujące się w meksykańskiej dżungli. W muzeum znajdziemy interesującą kolekcję mebli zgromadzonych przez Bolom, jak i niezwykle ciekawe fotografie przedstawiające codzienne życie plemienia Lacandon.
Moje wrażenia z San Cristobal

San Cristobal de las Casas to przecudne miasto, które zdecydowanie warto odwiedzić. Przede wszystkim spacery po historycznym centrum należą do przeżyć niesamowitych. Zarówno w dzień, jak i w nocy sprawiały mi one wielką przyjemność. Mogłam podziwiać architekturę miasta, uliczne jedzenie, a także piękne stroje rodowitych mieszkańców Chiapas. Atmosfera w mieście, pomimo tłumu turystów także jest ciekawa, gdyż oprócz turystów zagranicznych, spotkamy tu wielu Meksykanów, którzy także przyjeżdżają do San Cristobal, żeby sobie trochę pozwiedzać. Jak już znudzimy się klimatem miasta, w pobliżu znajdziemy wiele innych atrakcji turystycznych. Jedną z nich są pobliskie groty, czyli jaskinie, gdzie za opłatą możemy wejść i podziwiać dzieła natury. Dwie najsłynniejsze z nich to Parque Ecoturismo El Arcotete oraz Grutas de Rancho Nuevo. Uwagę zwracają także pobliskie miasteczka, a każde z nich z inną ciekawą historią. O nich opowiem wam już za tydzień.

wrzesień 2018

 

Chcesz zobaczyć moją przygodę z Ameryką Południową? Jeśli tak, kliknij tutaj. Gwarantuję, że warto.