Plan na zwiedzanie kolumbijskiej Cartageny

zwiedzanie kolumbijskiej Cartageny

Plan na zwiedzanie kolumbijskiej Cartageny

Plan na zwiedzanie kolumbijskiej Cartageny był prosty. Zobaczyć wszystkie atrakcje starego miasta, skoczyć na wyspy i wykąpać się w wulkanie. Okazało się, że mój plan zdecydowanie wyczerpywał turystyczne dobrodziejstwa Cartageny i tak naprawdę nie ma tu nic więcej do zrobienia. Realizacja planu nie zawsze była łatwa, gdyż ceny dla turystów są tu naprawdę wysokie. Nie raz słyszałam, że w Cartagenie jest drogo, okazało się to prawdą, ale…

zwiedzanie kolumbijskiej Cartageny

Owszem miejsca turystyczne w każdym kraju są na ogół droższe i w Kolumbii też tak oczywiście jest. Cartagena jest mocno oblegana przez turystów i to nie tylko tych zagranicznych, dlatego właśnie jedzenie w barach, hotele czy wstępy do atrakcji turystycznych są drogie, ale zaskoczyło mnie, że nawet w centrum miasta można znaleźć tanie empanady, a nawet tanie piwo. W południowych dzielnicach Cartageny ceny są już takie jak wszędzie. Tam turystów brak, gdyż podobno niebezpiecznie, więc jak ktoś chce, to Cartagenę może odwiedzić po taniości.

Ale czemu jest tu tak gorąco?

Przed moim przybyciem do Cartageny słyszałam o niej wiele. Po pierwsze, że jest drogo, po drugie, że jest gorąco, a po trzecie, że jest to najpiękniejsze miasto Kolumbii. Drogo wiadomo, że tylko dla turystów, jednak gorąco jest tu rzeczywiście. W wielu miejscach w mieście powietrze stoi, słońce świeci i żar leje się z nieba. Ja naprawdę lubię, jak jest gorąco, jednak takich upałów się nie spodziewałam. W pewnym momencie, gdy spacerowałam po centrum, zaczęło nagle padać. Nie wiem z czego, ten deszcz się wziął, nie wiem też czemu, słońce nadal mocno świeciło. Było to bardzo przyjemne orzeźwienie, jednak zjawisko trochę niecodzienne. Pierwszy raz chyba trafiłam na tak dziwny deszcz z niczego. Najpierw delikatny, potem ulewny, a potem się skończył. Wszystko trwało to może z godzinkę. Myślę, że część spacerowiczów nie zauważyło nawet, że padało.

zwiedzanie kolumbijskiej Cartageny

Czy Cartagena to najpiękniejsze miasto Kolumbii?

Na początek przejechałam prawie przez całe miasto i szczerze mówiąc, nic nadzwyczajnego w oczy mi się nie rzuciło. Potem zaczęłam spacerować bliżej centrum. No i niby ładniej. Są parki, morze i jakiś pomnik się czasem trafi. Jednak rozwalone krawężniki, śmieci na chodnikach i ogólne zaniedbanie przestrzeni nie wygląda fajnie. Następnie jednak trafiłam na historyczne centrum miasta. No i tu muszę przyznać, że rzeczywiście jest przepięknie. Kolorowe kolonialne budynki, otoczone starymi murami miejskimi prezentują się świetnie. Spacer tymi uliczkami należy do niezwykle przyjemnych, więc żadnych więcej już atrakcji nie potrzeba. Do tego można przejść się po murach, dzięki czemu mamy całkiem ładny widok zarówno na część historyczną miasta, na morze, jak i na nowszą zabudowę znajdującą się po drugiej stronie murów. Czy to wystarczy, żeby nazwać Cartagenę najpiękniejszym miastem Kolumbii? Chyba jednak nie. Chociaż z drugiej strony, to dużej konkurencji nie ma.

zwiedzanie kolumbijskiej Cartageny

Plan na zwiedzanie kolumbijskiej Cartageny

Zwiedzanie Cartageny w skrócie wygląda tak, że potrzebujemy jeden dzień na zobaczenie atrakcji w mieście. Pół dnia potrzeba także na Isla de Tierra Bombooraz i pół dnia na pobliski wulkan El Totumo. Resztę czasu spędzamy na plażach, czy to na wyspach, czy też na lądzie. Plaż jest tu pod dostatkiem, więc jest w czym wybierać i to ile czasu na nie poświęcimy, zależy tylko i wyłącznie od indywidualnych upodobań.

  • Isla de Tierra Bombooraz jest świetnym miejscem zarówno na spacer, na plażę, jak i na zwiedzanie. Najlepiej jest wypłynąć z portu turystycznego (Muelle Turistico) promem, którym podpłyniemy prosto pod Fuerte San Fernando de Bocachica. Oglądamy ruiny i udajemy się na długi i przyjemny spacer na przeciwległy brzeg wyspy. Tam urocza plaża Punta Arenas i chwila odpoczynku. Po czy łapiemy stateczek, którym szybko dopływamy na stały ląd przy Playa Castillo Grande. Świetna wycieczka na cały dzień lub pół w zależności ile czasu chcemy przespacerować i ile posiedzieć na plaży.
  • Wulkan el Totumo wiąże się natomiast z wykupieniem wycieczki. Niestety koszt dojazdu do niego na własną rękę przewyższa koszt udania się tam z grupą. I tak za 45 tys. pesos kolumbijskich zostaniemy zawiezieni pod sam wulkan. Nie jest on zbyt duży i sam w sobie raczej nie byłby wielką atrakcją, gdyby nie fakt, że można do niego wejść i popluskać się w bulgoczącym błotku. Niestety tłok tam taki, że przyjemność z tej kąpieli do największych nie należy.
Cartageńskie plaże

Plaże w okolicach Cartageny owszem są ładne, jednak ja zdecydowanie wolę te w okolicach Santa Marta. Tutaj najbardziej popularną plażą jest playa Blanca. Można udać się na nią z wycieczką za około 100 zł. W cenie mamy rejs na wyspę, obiad i względnie inne atrakcja. Ja polecam jednak miejski autobus, który dowiezie nas na playa Blanca może w mniej uroczych warunkach, ale przynajmniej za przyzwoitą cenę paru złotych. Znacznie droższe wycieczki można wykupić natomiast na Islas Del Rosario. Tu niestety już niczym innym nie dojedziemy ani nie dopłyniemy, jak tylko z wycieczką. Podobno jest tam pięknie, ja osobiście wysp tych nie odwiedziłam, więc stwierdzić tego nie mogę.

Zwiedzanie kolumbijskiej Cartageny – zwiedzanie miasta
  • Parque India Catalina – Na wstępie powitał mnie pomnik pięknej, nagiej pani India Catalina.
  • Las Murallas – Potem wkroczyłam na mury miasta. Obrałam taktykę wchodzenia na mury i schodzenia z nich przy okazji zwiedzania innych pobliskich miejsc. Generalnie przewijały się one co chwilę. Można jednak zwiedzić najpierw atrakcje wewnątrz murów, a potem przejść je całe jednym ciągiem.
  • Parque Apolo – Uroczy i niezwykle zadbany park zlokalizowany tuż za murami miasta. Znajdziemy tu spokój, porządek i mały kościółek Iglesia el Cabrero.
  • Casa Museo Rafael Nuńez – Tu żył i umarł Rafael Nuńez, który aż cztery razy był prezydentem Kolumbii. Miłe i interesujące muzeum, dające chwile wytchnienia od otaczającego upału.

zwiedzanie kolumbijskiej Cartageny

  • Plaza de San Diego – Zaczynam zwiedzanie wewnątrz murów. Najpierw trafiłam na mały placyk, na którym królują sprzedawcy rękodzieła. Wokoło pełno knajpek, zresztą jak na całym starym mieście.
  • Iglesia de Santo Domingo – Pierwszy obiekt sakralny odwiedzony przeze mnie wewnątrz murów. Niewielki żółty kościółek a przed nim plac zastawiony restauracyjnymi stolikami. Taka właśnie jest Cartagena, nastawiona na konsumcję.
  • Plaza Bolivar – Główny plac miasta, porośnięty drzewami dającymi przyjemny cień. Ładne miejsce jednak brak tu barów i kawiarenek, więc ludzi także niewiele.
  • Palacio de la Inquision – Museo Historico Nacional – Przy placu znajduje się najważniejsze muzeum w mieście. Dla mnie jednak Cartagena nie jest miastem kojarzącym się z muzeami, więc to bez wyrzutów sumienia je omijam.
  • Catedral de Cartagena – Przy placu także Katedra. Jej wieżę dostrzegłam już z daleka, sam obiekt jednak mnie nie zachwycił.

zwiedzanie kolumbijskiej Cartageny

  • Museo del Oro – Weszłam na chwilę, bo akurat wstęp był bezpłatny, więc czemu by nie. Nie zobaczyłam jednak nic, czego nie widziałabym w podobnych muzeach w innych miastach Kolumbii. Zwłaszcza będąc wcześniej w największym muzeum złota, znajdującym się w Bogocie, to muzeum można ominąć.
  • Museo de la Esmeralda – Esmerala w języku hiszpańskim oznacza szafir. Jest to jedno z dobrodziejstw Kolumbii, wydobywane w wielu miejscach tego kraju. Dobrze więc zapoznać się z procesem jego wydobycia, jak i obejrzeć niezwykłą biżuterię z tym pięknym, zielonym kamieniem.
  • Choco Museo – Muzeum czekolady jest to raczej sklep niż muzeum. Co jednak najważniejsze, to że oprócz zakupu możemy tu także spróbować najróżniejszych czekoladowych produktów. Oj, były przepyszne.
  • Museo Naval del Caribe – Historia Cartageny z perspektywy morza karaibskiego. Ataki piratów, fortyfikacje i ludzie Karaibów, a do tego biblioteka i liczna dokumentacja karaibskich dziejów. Duży, dość dobrze przygotowany obiekt, więc warto do niego wstąpić.
  • Plaza de San Pedro de Claver – Tylko parę kroków dalej znalazłam się na okazałym placu, przyozdobionym sporym kościołem i licznymi modernistycznymi rzeźbami. Na placu można także spotkać panie poubierane w tradycyjne stroje i chętnie za niewielką opłatą pozujące do zdjęć.

zwiedzanie kolumbijskiej Cartageny

  • Plaza de la Aduana – Mimo iż wszystkie okoliczne uliczki zapełnione były po brzegi turystami, tu o dziwo było pusto, co mocno mnie zaskoczyło. Przejście tędy, będąc w centrum, jest jednak obowiązkowe.
  • Plaza de los Coches – Najbardziej znany plac miasta, gdyż umiejscowiony jest przy samej bramie, którą najczęściej wkracza się na teren historycznego centrum. Można tu zakupić tradycyjne słodkości, a wieczorem potańczyć salsę w pobliskich knajpkach. Ostrzegam jednak, że salsa tańczona na karaibskim wybrzeżu jest zupełnie inna od tej znanej z Cali. Do mnie nie przemówiła, ale może wam się spodoba.
  • Torre del Reloj – Nad bramą wprowadzającą na teren otoczony murami, znajduje się historyczna wieża zegarowa, która zdecydowanie zwraca na siebie uwagę.
  • Castillo San Felipe de Barajas – Po wyjściu poza stare mury, od razu można dostrzec obiekt górujący nad miastem. W 1647 roku na wzgórzu San Lazaro rozpoczęto budowę malutkiej cytadeli. W 1798 roku zakończono modernizację obiektu, która przekształciła go w potężną twierdzę, składającą się z wielopoziomowego labiryntu linii fortyfikacyjnych i baterii artyleryjskich. Zamek ten jest naprawdę wielki, a spacer po jego murach zajmuje sporo czasu. Uważam jednak, że wizyta wewnątrz zamku nie wnosi za wiele, gdyż największe wrażenie sprawił on na mnie, gdy oglądałam go z zewnątrz.

zwiedzanie kolumbijskiej Cartageny

  • Cerro de La Popa – Nieco dalej w głąb miasta znajduje się jedyny prawdziwy punkt widokowy. Tu podjechać już trzeba autobusem, jednak zdecydowanie warto odwiedzić to miejsce, gdyż widok ze wzgórza jest niesamowity.
  • Mercado de Bazuro – No i w końcu najprawdziwszy latynoski market. Trochę mi ich w Kolumbii brakowało, jednak ten zdecydowanie wynagrodził mi ich brak w innych miastach. Mercado de Bazuro jest ogromne i zakupić tu można dosłownie wszystko. Z produktów spożywczych są tu zarówno przepyszne owoce, jak i np. oczy krowy, których widoku niestety chyba nigdy nie zapomnę.

zwiedzanie kolumbijskiej Cartageny

  • Plaza de la Trynidad – Dzielnica Getsemani to najlepsze miejsce na wieczór. Mamy tu także historyczne obiekty i ciekawy klimat, jednak dzięki temu, że znajduje się ona poza murami, jest znacznie tańsza i mniej nadąsana. Plaza de la Trynidad to przykościelny plac, na którym wieczorami trwa głośna impreza, mimo iż w kościele odbywa się właśnie mszę. Uliczne jedzenie, tanie piwo kupowane w plastikowych kubkach w pobliskim sklepie i uliczne występy. Świetne miejsce, żeby zrelaksować się po całym dniu zwiedzania lub plażowania. Tego przegapić nie można.
Mieszkańcy wybrzeża Karaibskiego

Jak w każdym kraju, tak i tutaj, mieszkańcy ciepłego wybrzeża są trochę inni od tych mieszkających w głębi lądu. Są jakby bardziej otwarci, głośni, nachalni i beztroscy w negatywnym tego słowa znaczeniu. Przede wszystkim już pierwszego dnia zostało mi wykrzyczane prosto w twarz, jakie to ja mam piękne oczy. I tak chyba z trzy razy. Do tego inne pochwały mojej urody i zapytania o imię, przedstawione w sposób średnio przyjemny. Niby nic nadzwyczajnego i nie chodzi o to, jak bardzo mija się to z prawdą. W Cartagenie pierwszy raz się z tym spotkałam w tak nachalny sposób, a po Ameryce Południowej podróżuję już od prawie 10 miesięcy. Nie zraziło mnie to do Cartageny, jednak potrzebowałam chwili, żeby do tego stanu rzeczy przywyknąć.

zwiedzanie kolumbijskiej Cartageny

Moje wrażenia z Cartagena de Indias

Cartagena de Indias to pełna nazwa tego założone w 1532 roku przez Pedra de Heredię miasta. Szczerze, to mam co do niej mieszane uczucia. Niby rozumiem powszechny zachwyt nad tym miastem, bo mamy tu tak naprawdę wszystko. Są plaże, wyspy, biedne tanie dzielnice, jak i piękne historyczne centrum miasta. Jest co robić w dzień i w nocy. Czy można chcieć czegoś więcej? Ja, podobnie jak wiele osób, z którymi miałam okazje rozmawiać, z Cartageny uciekałam dość szybko. Dwa, trzy dni i wystarczy. Wszyscy jadą do pobliskich mniejszych miejscowości, gdzie może i w mieście nie jest aż tak pięknie, ale przynajmniej jest autentycznie. Plaże natomiast, zdecydowanie swym urokiem wygrywają z tymi cartageńskimi.

wrzesień 2018

 

Chcesz zobaczyć całą moją dotychczasową przygodę z Ameryką Południową? Jeśli tak, kliknij tutaj. Gwarantuję, że warto.