Przepiękne meksykańskie Campeche

Przepiękne meksykańskie Campeche

Przepiękne meksykańskie Campeche, to pierwsze miejsce podczas mojej obecnej podroży, gdzie poczułam się tak, jak powinnam się czuć w Meksyku. Stare Miasto jest niezwykle urocze i zadbane, jednak poza jego murami, także znajdziemy piękną architekturę. Prawie całe Campeche porośnięte jest małymi kolorowymi domkami. Są one w większości zaniedbane i pełno wokół nich śmieci. Mimo to uliczki te wyglądają niezwykle klimatycznie i do tego autentycznie. Z pootwieranych okien i drzwi dobiega meksykańska muzyka, a na ulicach leniwie w słońcu wygrzewają się wychudzone psy. Warto przyjechać do Campeche, chociażby na jeden dzień.

Po co jechać do Campeche

Jak dla mnie ewenementem jest fakt, że architektura miasta wewnątrz murów obronnych jest prawie identyczna, jak ta po ich stronie zewnętrznej. Oczywiście Stare Miasto jest odpowiednio odrestaurowane i zadbane. Just tu czysto i wszystko wygląda jak z obrazka. Przypomina mi to trochę wersje mini kolumbijskiej Cartageny, coś niesamowitego. Na dodatek, całkowity brak turystów. Wiem, że cały czas jesteśmy poza sezonem, jednak tu na ulicach są dosłownie pustki.

Co zwiedzać w Campeche
  • Baluarte de San Jose el Alto – W mieście mamy dwa forty. San Jose po prawej i San Miguel po lewej. Nie są to wielkie obiekty, ale zdecydowanie warto je zobaczyć. Na dodatek są to całkiem dobre punkty widokowe. Ja moje zwiedzanie zaczęłam właśnie od żółciutkiego San Jose. A skończyłam na Fuerte San Miguel.
  • Benito Juarez Garcia – Po drodze do fortu napotkałam bardzo ładny punkt widokowy. Na nim jeszcze ładniejszy Benito Garcia. Już z bardzo daleka go dostrzegłam. Taki on wielki, jak te wszystkie Chrystusy w Ameryce Południowej, czyli punkt widokowy, który odwiedzić trzeba koniecznie.
  • Pescaderia – Schodząc, mijam Parque Capeche, gdzie widzę licznych biegaczy i innych amatorów sportu. Kawałek dalej napotykam wielkie nowoczesne centrum handlowe, a tuż przed nim od strony lądu dziwna laguna obstawiona łódkami rybaków i małymi domkami, gdzie można zjeść świeżą rybę. Dziwne to połączenie z jednej strony nowoczesny moloch, a z drugiej małomiasteczkowa zatoczka. Niezwykle ciekawe.
  • Melacon – Ładny, zadbany i całkiem długi nadmorski deptak, aż dziwne, że jestem tu sama. Nie ma ani turystów, ani biegaczy, ani też nikogo próbującego sprzedać mi coś do jedzenia czy picia. Podczas spaceru napotykam także pomnik Novia del Mar i parę innych atrakcji.
Stare Miasto Campeche
  • Mury Obronne – Czas wkroczyć na teren ogrodzony murami obronnymi. Już samo na nie patrzenie jest interesujące, a widok z nich także prezentuje się nieźle.
  • Baluarte de la Soledad – Pierwszym obiektem, jaki wypada odwiedzić w Campeche, jest Muzeum Architektury Majów, także z punktem widokowy.
  • Plaza Principal – Tuż za nim natrafiam na główny plac miasta, typowy Zocalo, taki jak widziałam już w wielu meksykańskich miastach i miasteczkach. Zadrzewiony z ławkami w cieniu tak, żeby w upalne dni można było znaleźć kawałek cienia na odpoczynek. Na środku Zocalo mała altanka, gdzie wieczorami odbywają się kameralne koncerty. Tu w owej altance także informacja turystyczna. Wokoło urocze kamieniczki i skromna Katedra.
  • Casa 6 – Przy placu także muzeum, które odwiedzić trzeba. Rekonstrukcja domu zamieszkałego przez klasę wyższą w XVII-XIX wieku. Zobaczymy tu charakterystyczną architekturę z dość sporym wewnętrznym dziedzińcem, jak i kompletnie urządzone sale mieszkalne.
  • Casa Guerrero – Kawałek dalej odnalazłam na swojej mapie inne muzeum, więc postanowiłam wstąpić. Okazało się, że obecnie mieści się tu hotel, ale przynajmniej zobaczyłam ciekawą architekturę kolejnego obiektu.
  • Calle 59 – Całe Stare Miasto jest ładne i zadbane, jednak za jego najbardziej reprezentacyjną ulicę uznaje się deptak na Calle 59. To tu znajdziemy najwięcej restauracji i kawiarni.
  • Mercado – Gdy jednak pragniemy zjeść coś taniego i bardziej tradycyjnego, to tuż za murami starego miasta znajdziemy tradycyjne Mercado. A tam jedzenia do wyboru do koloru. Polecam.
Przepiękne meksykańskie Campeche

Zdecydowanie oprócz wszystkich ruin, cenote, plaż i miejsc tętniących nocnym życie, takie miejscowości jak Campeche także trzeba odwiedzać. Nawet w turystycznym regionie można znaleźć prawdziwe mniej turystyczne perełki, gdzie warto zatrzymać się, chociażby na jeden dzień.

wrzesień 2018

 

Chcesz zobaczyć całą moją dotychczasową przygodę z Ameryką Południową? Jeśli tak, kliknij tutaj. Gwarantuję, że warto.