Riobamba i wulkan Chimborazo w tle

Riobamba i wulkan Chimborazo

Riobamba i wulkan Chimborazo w tle

Do Riobamba przyjechałam, myśląc tylko o wulkanach. To one były moim celem i to o nich śniłam. Rzeczywistość jednak potratowała mnie dosyć brutalnie. Tak więc po raz kolejny musiałam się obejść smakiem, a marzenia o wulkanach schować do kieszeni na później.

Jaka jest Riobamba

Riobamba to nieduże ekwadorskie miasto. Jak każde miasto w tym kraju, to także jest zadbane i architektonicznie dość dobrze przemyślane. Przynajmniej jeśli mowa o starym centrum. Niestety poza nim jest biedniej, brudniej i jakoś tak nijako. Jakby jednak nie było, szczerze mogę powiedzieć, że Riobamba mi się spodobała i to nawet bardzo. Znalazłam tu wszystko, czego turysta, jak i zwykły mieszkaniec może potrzebować. Jest miły market i uliczne jedzenie. Są muzea i fajne uliczki, po których można miło spacerować. Są też parki na chwilę odpoczynku i supermarket na normalne zakupy. Generalnie jest całkiem nieźle. Na dodatek to właśnie z tego miasta najlepiej wybrać się na dwie bardzo ciekawe wycieczki. Pierwsza z nich to sławne miasteczko o nazwie Baños. Jest to najbardziej turystyczne miejsce Ekwadoru. Druga wycieczka to najwyższy wulkan Ekwadoru o nazwie Chimborazo.

Riobamba i wulkan Chimborazo

Co trzeba zobaczyć w Riobamba

  • Kościoły – Zdecydowanie kościołów jest tu trochę i warto do paru z nich wstąpić. Ja odwiedziłam polecony mi Casa Madre, jednak nic ciekawego tam nie zobaczyłam.
  • Parque Maldonado – Główny plac miasta, ładny i zadbany. Warto przycupnąć na chwilę na tutejszej ławeczce.

Riobamba i wulkan Chimborazo

  • Iglesia de la Catedral Diocesis de Riobamba – Ten kościół wzbudził mój szczególny zachwyt. Niby mały i niepozorny, a jednak niezwykle interesujący o niepowtarzalnym charakterze.
  • Museo de la Ciudad – W tym muzeum znajdziemy wszystko. I meble i dzieła sztuki i kawałek historii. Mnie najbardziej spodobały się stare zdjęcia przedstawiające ważne miejsca w mieście. Fajnie było je przyrównać do obecnej rzeczywistości.
  • Mercado de la Merced – Jeden z lepszych marketów, na jakie trafiłam w Ekwadorze. Ten posiada także specjalną sekcję, gdzie sprzedawane są tylko tutejsze świnki. Są one wyłożone w całości na stole, dzięki czemu klient może sobie zażyczyć dokładnie, którą partię zwierzątka chce zjeść.
  • Parque Sucre Monumento a Neptuno – Kolejny plac miejski. Ten mnie trochę rozczarował, gdyż na starych fotografiach prezentował się znacznie lepiej niż obecnie. Zniknęło ogrodzenie i wraz z nim chyba znikł też klimat tego miejsca.
  • Museo Casa de la Cultura – Nic ciekawego, ale jak już jest po drodze i to za darmo, to wstąpić wypada.
  • Estacion del Tren – Oprócz samej stacji i ciekawego placu przed nią, w obiekcie znajdziemy także całkiem interesujące muzeum.
  • Parque 21 de Abril – Park jak park, ale jest to jedyny w mieście punkt widokowy, więc warto na niego wstąpić. Przy dobrej pogodzie można stąd nawet zobaczyć pobliskie wulkany.

Riobamba i wulkan Chimborazo

  • Parque Guayaquil – Duży park, ze sceną i małym jeziorkiem. Mnie on nie zachwycił, jednak podobno organizowane są tu różne wydarzenia, na które warto wstąpić. W jego sąsiedztwie znajduje się także informacja turystyczna. O dziwo panie są tu dobrze poinformowane i mają dość ciekawe mapki.

Baños – najpopularniejsze miasto Ekwadoru 

Baños to najsławniejsze miejsce w Ekwadorze. Urocze miasteczko, otoczone bujną zielenią. Słynie przede wszystkim z gorących źródeł, jednak poza nimi, także nie brakuje tu innych atrakcji. Więcej na temat tego niesamowitego miejsca znajdziecie tutaj.

4 rzeczy, które trzeba zrobić w Baños

Największy Wulkan Ekwadoru

O Chimborazo marzyłam od dawna. Fajnie byłoby się wspiąć na największy wulkany Ekwadoru. Niestety przyjemność ta jest całkowicie poza zasobnością mojego portfela. Na wulkan Chimborazo wspiąć się samotnie nie można, jest to prawnie zabronione i są też tego częste kontrole. Wyjście z przewodnikiem to koszt około 300 dolarów, więc jak dla mnie zdecydowanie za dużo. Odpuściłam więc tę wspinaczkę i pogodziłam się z faktem, że nie dane mi jest znaleźć się w punkcie najbardziej oddalonym od środka ziemi. Tak, to właśnie tutaj znajduje się taki punkt. Wiadomo wszystkim, że Mont Everest jest najwyższym szczytem świata, jednak jeżeli mowa o oddaleniu wierzchołka od centrum naszej planety, to ten zaszczytny rekord przypada właśnie wulkanowi Chimborazo.

Riobamba i wulkan Chimborazo

Samodzielnie można jednak wejść na wysokość 5 tys. m n.p.m. Do wierzchołka stąd co prawda całkiem daleko, jednak widoki są tu także oszałamiające i zdecydowanie warto to zobaczyć.

Dlaczego uwielbiam Riobamba

Riobamba, jak każde ekwadorskie miasto jest miejscem zadbanym i uporządkowanym, o interesującej architekturze. Warto tu trochę pospacerować, popróbować dobrego jedzenia i spędzić leniwie czas. Riobamba to także świetne miejsce na najprzeróżniejsze dalsze wypady. Oprócz wspomnianego Baños i wulkanu, mamy tu także fajny trekking do Laguna Condor Cocha lub parę innych miejsc wartych odwiedzenia. Zdecydowanie jest to ten zakątek Ekwadoru, gdzie nie da się nudzić.

czerwiec 2018

 

Chcesz zobaczyć całą moją dotychczasową przygodę z Ameryką Południową? Jeśli tak, kliknij tutaj. Gwarantuję, że warto.