Yangshuo – malowniczy zakątek Chin

Yangshuo – malowniczy zakątek Chin

Yangshuo – malowniczy zakątek Chin, zwiedzany rowerem

Yangshuo – malowniczy zakątek Chin, bo tylko tak można go nazwać. Owiana legendą mozaika pól, rzek i wapiennych skał, tworzy niesamowitą scenerie. Planując wycieczkę po Chinach, było to jedno z tych miejsc, którego odpuścić nie mogłam. Z Kantonu szybki pociąg na nowy dworzec Yangshuo, stamtąd godzinka w autobusie i już jestem w sielskim miasteczku. Tylko czemu cały czas leje deszcz?

Yangshuo – malowniczy zakątek Chin

W strugach deszczu doszłam do hostelu, po drodze mijając różnokolorowe stoiska. W recepcji na migi dogadałam się z panią, rzuciłam rzeczy, zakupiłam mapkę okolicy, wynegocjowałam rower i w drogę. Mam tu tylko jedno popołudnie, więc nie ma co czekać na poprawę pogody, trzeba działać.

Poczuć się jak Chińczyk

Jedną z rzeczy jakie mnie w Chinach zaskoczyła, to niesamowity uliczny ruch. Wszyscy trąbią, wzajemnie przecinają sobie drogę, trafi się także ktoś jadący pod prąd. Chaos niesamowity. Pierwszeństwo zawsze ma ten większy, czyli samochód, potem motorynki, rowery i na końcu piesi. Trochę już do tego przywykłam, więc przejścia, przez nawet najbardziej ruchliwe drogi, mam wystarczająco opanowane, teraz czas na rower.

Yangshuo – malowniczy zakątek Chin

Przejechać przez tętniące życiem miasto z początku wydało mi się niemożliwe. Byłam ostrożna, ale jakoś poszło. Po wyjechaniu za miejską bramę, ruch zelżał i pojawiła się szeroka ścieżka rowerowa i piękne tereny wokoło. Wracając czułam lekki strach przed ponownym pokonaniem drogi przez miasto. Ku mojemu zdziwieniu poszło bardzo sprawnie. Poczułam się jak prawdziwy Chińczyk, lawirujący pomiędzy przechodniami i samochodami. Super przygoda.

Cuda natury

Mimo padającego deszczu, widoki cieszyły mnie bardzo. Intensywna zieleń i sterczące, obrośnięte roślinnością wzgórza, wyglądały nieziemsko. Udałam się do najbardziej polecanej atrakcji okolicy, czyli na Księżycowe Wzgórze z wielkim majestatycznym księżycowym łukiem. Najpierw podziwiałam owy łuk. Trochę pożałowałam, że tym razem nie wzięłam ze sobą sprzętu wspinaczkowego, bo drogi sportowe wytyczone na nim wyglądały naprawdę zachęcająco. Potem jednak zdałam sobie sprawę, że nawet jeśli jutro by nie padało, to pośród tych krzaków, łuk raczej nie wyschnie i ze wspinania i tak byłyby nici, więc bym się tylko wkurzała.

Yangshuo – malowniczy zakątek Chin

Kawałek za łukiem jest szczyt Księżycowego Wzgórza. Mamy stąd widok na pola poprzecinane nitkami rzek. W otoczeniu magot (ostańców krasowych) wyglądają niesamowicie. Niestety, nie tak pięknie, jak na wcześniej widzianych fotografiach, a przy tym bezdusznym szarym niebie, moje zdjęcia będą wyglądały nieciekawie. No trudno, pogody się nie wybiera, ale trochę mi przykro, że to co najbardziej w Chinach chciałam zobaczyć, przywitało mnie taką aurą, przez co odebrało temu miejscu masę uroku.

Wieczorny deptak i miejskie specjały

Yangshuo, zdecydowanie jest miejscowością turystyczną. Mimo, iż brak tu białych ludzi, nikt nie mówi po angielsku, a wszystkie napisy są chińskie, to turystów tu nie brakuje. Oczywiście są to Chińczycy. Wieczorem tłumnie wylegli na turystyczne, specjalnie przygotowane i ładnie oświetlone deptaki. Mój spacer w tym tłumie skupił się na sprzedawcach chińskich przysmaków. Ceny bardzo przystępne, więc pozwoliłam sobie na spróbowanie paru rzeczy. Moim faworytem zdecydowanie zostało tofu, smażone o odpowiedniej konsystencji z ostrym sosem, smakowało nieziemsko. Na drugim miejscu uplasował się placek z warzywami, bez konkretnej nazwy. Totalnie, nie zachwyciły mnie szaszłyki z różnych dziwnych rzeczy. Bardzo ostre, bez konkretnego smaku, niektóre gumowe, a na niektórych same kości. Po prostu, nie mój gust. Liczyłam też, że najem się tu moich ulubionych pierożków Dim Sum. Tu ich jednak nie było, za to w niedalekim Guiling najadłam się ich za wszelkie czasy i to za grosze. Uwielbiam.

Yangshuo – malowniczy zakątek Chin

Yangshuo – malowniczy zakątek Chin

Yangshuo to piękna, aczkolwiek bardzo turystyczna miejscowość. Trzeba tu koniecznie przyjechać, żeby zobaczyć piękno krajobrazu, pojeździć rowerem wśród Chińczyków i wtopić się w wieczorny tłum z chińskimi turystami. Nie mogłam pozwolić sobie na zostanie tutaj dnia dłużej, ponieważ zbliżające się narodowe święto zmusiło mnie do zakupienia z wyprzedzeniem biletu do Chengdu (a i tak nie dostałam miejsc leżących, więc spędziłam 20 godzin na twardych siedzeniach). Nie popełnijcie mojego błędu i zostawcie sobie czas na lepsze zwiedzenie okolicy. Pomimo deszczu, trochę jednak zobaczyłam i wiem że jest tu pięknie. Niestety, nie dowiem się jak cudownie jest w Yangshuo przy pięknym błękitnym niebie, pozostawię tą kwestię mojej wyobraźni.

kwiecień 2017