Zwiedzanie Hongkongu w trzy dni

Zwiedzanie Hongkongu w trzy dni

Zwiedzanie Hongkongu w trzy dni

Zwiedzanie Hongkongu w trzy dni jest dość intensywne, ale za to daje nam satysfakcję, że naprawdę dużo zobaczyliśmy i poczuliśmy klimat tego miejsca. Hongkong zwiedza się bardzo łatwo, dzięki świetnej komunikacji i dość dobrej informacji w języku angielskim. Już na lotnisku możemy się zaopatrzyć w bezpłatne mapy miasta, dzięki którym poruszanie się po skomplikowanej sieci hongkońskich uliczek, będzie zdecydowanie łatwiejsze. Żeby się dobrze do zwiedzanie przygotować, trzeba wiedzieć, że atrakcje turystyczne są dosyć mocno rozrzucone. Najłatwiej podzielić je terytorialnie. Ja zaczęłam od wyspy Lantau na której znajduje się lotnisko, potem Nowe Terytoria i na koniec wisienka na torcie, czyli wyspa Hong Kong.

Na trzy dni plan idealny, jednak jeśli macie więcej czasu, też nie będziecie się nudzić. Najlepszym sposobem na jego spędzenie są piesze wycieczki po zielonych częściach miasta, a jest ich naprawdę sporo z czego chętnie korzystają zwłaszcza miejscowi. Najpopularniejszą drogą hikking’ową jest szlak MacLehosa’a ciągnący się, aż przez około 100km, przy czym w wielu punktach można go przerwać, skoczyć do miasta, a rankiem w pełni sił na niego powrócić w tym samym miejscu. Jeśli nie jest z Was typ wędrowca, możecie wybrać wycieczkę do sąsiedniego Makalu, zwanego chińskim Las Vegas. Dawna portugalska enklawa, to kolonialna zabudowa z ogromną ilością kasyn i infrastrukturze sprzyjającej zabawie.

Zwiedzanie Hongkongu w trzy dni

Pierwsze wrażenia ze zwiedzania Hongkongu

Jak widać w Hongkongu jest co robić i można spędzić tam wiele czasu. Rejon ten, jako była kolonia brytyjska, zdecydowanie różni się od Chin. Jednak jest też wiele cech wspólnych, które współgrając, tworzą ciekawą strukturę. Niektórzy mówią, że właśnie tu Wschód spotyka się z Zachodem, czy to spotkanie jest udane to nie wiem, ale na pewno jest unikatowe na skalę światową. Przyjeżdżając tu spodziewałam się bogatego, prężnego miasta, czystego z biznesowym ładem, ale też z chińskim klimatem. Pierwsze wrażenie nie należało do najlepszych. Zaskoczyły mnie bardzo stare wysokościowce, które wyglądają szpetnie i nieestetycznie. Zabrakło mi też chińskiego klimatu jaki znałam z chińskich dzielnic w innych miastach. Do tego szare, zachmurzone niebo pozbawiło Hongkong większości uroku.

Drugie oblicze miasta Hongkong

Wszystko zmieniło się po zmierzchu. Nagle oświetlona panorama miasta zaczęła wyglądać niesamowicie, majestatycznie i władczo. Zobaczyłam Hongkong, jaki znam z pocztówek i rzeczywiście wyglądał olśniewająco. Jednak tu też coś mi nie pasowało. Znikli Chińczycy, natomiast bary wypełniły się białymi Brytyjczykami. Czy ja jestem jeszcze w Hongkongu? Przemiana była niesamowita i także zaskakująca. Ceny w barach są tak wysokie, że większość Chińczyków zostaje w domu, imigranci z Filipin spotykają się w parkach, a biali ludzie szaleją tu na całego. Ja zbytnio nie poszalałam, 40 zł za piwo – nie, dziękuję.

Zwiedzanie Hongkongu w trzy dni

Warto wiedzieć

Obecnie Hongkong to specjalny region administracyjny Chińskiej Republiki Ludowej, od lat się zmienia, a teraz zmiany te będą jeszcze bardziej dynamiczne. Czy na lepsze? Hongkończycy nie są zadowoleni z tego co się dzieje, nie za wiele jednak mogą zrobić, a nam, zwykłym turystom pozostaje podziwianie tego miejsca takim, jakie jest i z zaciekawieniem śledzenie jego dalszych losów.

Z ciekawostek powiem Wam jeszcze, że nazwa Hongkong oznacza pachnący port. Port rzeczywiście jest i to całkiem prężny, ale że pachnący? Niestety, ani o porcie, ani o reszcie regionu nie mogę tego stwierdzić.

ZWIEDZANIE HONGKONGU W TRZY DNI

Przeprowadzę Was teraz po kolei, przez odwiedzane przeze mnie rejony Hongkongu. Mam nadzieję, że ten intensywny trzydniowy spacer pozwoli Wam, chociaż trochę poczuć klimat tego miejsca, a może nawet zachęci Was do szybkiego przyjazdu tutaj.

Dzień pierwszy w Hongkongu

Wyspa Lantau – duża wyspa z masą terenów zielonych, małych wiosek i ciekawych plaż. Tu ląduję. Ponieważ w dalszą podróż wybieram się pociągiem i nie będę już tu wracać, to właśnie od niej zaczynam zwiedzanie. Ląduję o godzinie siódmej rano. Od razu wymieniam w kantorze pieniądze, bo potrzebuję drobnych na autobusy.

  • Krótka przejażdżka autobusem nr S1, a potem nr 23 i jadę do najsławniejszego miejsca na wyspie – klasztoru Po Lin, ogromnego buddyjskiego kompleksu. Ciekawe miejsce, ładnie zagospodarowane. Jego wielką atrakcją jest największy na świecie, brązowy posąg siedzącego buddy, mierzy on aż 34 metry. Brzmi zacnie, prawda? Na żywo robi trochę mniejsze wrażenie, ale nadal jest warty obejrzenia.

Zwiedzanie Hongkongu w trzy dni

  • Kolejny autobus dowiózł mnie do portu w miejscowości Mui Wo, skąd promem popłynęłam na wyspę Hong Kong. Na dzisiejsze popołudnie zaplanowałam zwiedzanie dzielnicy Sheung Wan. Rejon troszkę zaniedbany, ale bardzo klimatyczny. Obskurne, obdrapane mury, zaniedbane podwórka, kontrastują z nowymi barami, do tego świątynie, sklepiki i suszone ryby, warto to zobaczyć.
  • Będąc tu, jako obowiązkową, trzeba zaliczyć przejażdżkę najdłuższym systemem ruchomych schodów na świecie. Ma on aż 790m, pokonuje konkretne wzniesienie, a przejazd nimi trwa około 20 minut. Same schody, jak schody, mnie jednak zachwyciło zaglądanie do wnętrz okolicznych budynków. Z poziomu schodów widać dokładnie jak pracuje fryzjer, co robi sprzedawca na zapleczu, jak zwykła rodzina je obiad lub ktoś tam coś remontuje. W scenach tych było tak dużo szczerości i naturalności, dlatego pamiętajcie, żeby się dobrze rozglądać, bo warto.
  • Teraz troszkę w dół na Hollywood Road. Zobaczymy tu wszystko. Ceramika, meble, przedmioty religijne oraz najróżniejsze starocie. Spacer jest krótki, ale ciekawy.
  • Świątynia Man Mo, jedna z najstarszych w Hongkongu. Zwisające spirale kadzideł tworzą tu niesamowity klimat, który od razu po wejściu potęguje ich zapach. Do tego dym świec i kadzideł, tworzy mistyczną atmosferę.

Zwiedzanie Hongkongu w trzy dni

  • Idąc dalej mijam jeszcze parę mniejszych świątyń, z ciekawością zaglądam do środka i nie zawsze wiem, czy to na pewno świątynia, czy może ołtarzyk u kogoś w domu?
  • Sheung Wan Market, market, do którego zaszłam przez przypadek, odkryłam jednak bardzo swojskie, nieturystyczne miejsce. Brud, brak angielskich napisów i pijani Chińczycy przy stoliku, co podobno należy do rzadkich widoków.
  • Western Market, edwardiański styl i nostalgiczny układ z przeszłości, wyglądają oszałamiająco. Ciepłe światło, wszechobecne kolorowe tkaniny i urocze poddasze czekające na uroczystości weselne.

Zwiedzanie Hongkongu w trzy dni

Tu oficjalne zwiedzanie dnia pierwszego zakończyłam. Zmiana dzielnicy (nocowałam w Wan Chai), szybki prysznic i nocne podboje. Trochę się poszwendałam po okolicy żeby poczuć klimat miasta, dokładnie przyjrzałam się ulicy słynącej z blasku czerwonych latarni, lecz nie znalazłam na niej nic wartego uwagi, więc udałam się w stronę wody.

Promenada wokół Hong Kong Convention & Exhibition Centre to nocne must see, bo właśnie stąd jest najlepszy widok na przeciwległy brzeg (Victoria Harbour, Kowloon, Central). Ja podziwiałam widoki, a inni turyści podziwiali mnie. Ku mojemu zdziwieniu Chińczycy niezbyt często obcują z białym człowiekiem, dlatego nie zdziwcie się, jak będziecie dość często proszeni tu o zdjęcia, a w Chinach będzie to standardem.

Dzień drugi w Hongkongu

W tym dniu, niestety wiele czasu spędziłam w metrze. Nowe terytoria są tak rozległe, że jeśli chce się dużo zobaczyć jest to nieuniknione. Administracyjnie, cały obszar pomiędzy Kowloon, a właściwą granicą z Chinami to Nowe Terytoria, więc dobrze przemyślcie co tu chcecie zobaczyć.

  • Wong Tai Sin Temple – wow, mega żywe kolory, całe tłumy wiernych, tysiące świec i kadzideł. Na pierwszy rzut oka widać, że tej świątyni nie oblegają turyści, ale wierni, którzy przybyli tu w celu modlitwy.

Zwiedzanie Hongkongu w trzy dni

  • Klasztor Dziesięciu Tysięcy Buddów, przechowuje się tu około 13 tyś podobizn świętego. Sama świątynia nie robi jednak takiego wrażenia jak droga do niej. Idziemy krętymi schodami i idziemy, jednak przez cały czas towarzyszą nam oszałamiające złote posągi, co jest naprawdę niesamowite. Droga do tego klasztoru, nie jest jednak oczywista. Zanim znalazłam to wspaniałe miejsce, przeszłam przez inne, które wywarło na mnie także ogromne wrażenie. Była to ogromna, kilkupoziomowa nekropolia. Na każdym piętrze parę sal, które dookoła dokładnie zostały wyłożone urnami. Sam obiekt super, ale w otoczeniu rodzin, które licznie tu przybywały z kwiatami w ręku, miejsce to nabrało niesamowitego klimatu. Nie znajdziecie go w żadnym przewodniku, ale gwarantuję, że wizyty tu nie pożałujecie.

Zwiedzanie Hongkongu w trzy dni

  • Kat Hing Wai, tradycyjna osada, podobno występują w niej też panie w tradycyjnych strojach. Niestety ja żadnej takowej nie spotkałam. Spotkałam jednak panie przy wejściu, po okrzykach których nie wiedziałam, czy mam uciekać, czy stać w miejscu i podnieść do góry ręce. Okazało się, że wstęp do wioski jest płatny, niedużo bo około 1,5zł ale czy od razu trzeba tak krzyczeć? Sama wioska, to rozpadające się kamienice, jedna pół metra od drugiej. Jest brudno i biednie. Gdyby nie to, że to wszystko otacza wspólny mur, nie byłoby czego oglądać. Dla mnie warto było tu przyjechać, dla przejmującego krzyku pani strażniczki. Jest to również jedno z niewielu miejsc w Hongkongu, gdzie ceny jedzenia są dla mnie całkiem przystępne.
  • Czas na centrum Kowloon, ależ tam się ciężko poruszać. Na pierwszy punkt obrałam sobie International Commerce Centre, czyli najwyższy budynek w mieście. Dotarcia do niego nie zaliczę do łatwego, gdyż liczne remonty i nowe inwestycje, skutecznie mi to utrudniły. Po drodze, niechcący zaliczyłam parę ekskluzywnych marketów i jak dotarłam już do miejsca destynacji, z którego setnego pietra planowałam podziwiać Hongkong, niebo zaciągnęło się czarnymi chmurami, co w połączeniu z ceną biletu na sky desk skutecznie od wjazdu na górę mnie odstraszyło.

Zwiedzanie Hongkongu w trzy dni

  • Po kolejnej gąszczy miejskich labiryntów, kładek i remontowych przejść, dotarłam do Tsim Sha Tsui. Owszem można tu poszaleć na ekskluzywnych zakupach, ale jeśli o zwiedzanie chodzi to średnio.
  • Spacer ku przystani Star Ferry, potem sławna Wieża Zegarowa, czyli pamiątka po starym dworcu kolejowym. Dla chętnych (mnie z barku czasu nie zainteresowało) muzeum i teatr kosmosu oraz muzeum sztuki.
  • Czas na Aleję Gwiazd, czyli hołd złożony tutejszej branży filmowej. Niestety, z powodu remontów, została ona przeniesiona w inne miejsce. Teraz mamy ogród gwiazd, który nie zachwycił mnie za mocno. Owszem, można tu przyłożyć rękę do dłoni Jackie Chan’a, jednak to już chyba nie to somo co nadmorska aleja.

Zwiedzanie Hongkongu w trzy dni

  • Wracając koniecznie trzeba wstąpić do Peninsulu, Najwspanialszego budynku w dzielnicy. Warto obejrzeć jego wnętrza, bo naprawdę emanują przepychem.

Z wyspy na ląd można się też dostać promem. Jest on tańszy, ale podróż ta zajmuje dużo więcej czasu. Niestety w silnym deszcze nie ma to sensu, więc zrezygnowałam i poszłam na metro.

Dzień trzeci w Hongkongu

Dzień trzeci – ostatni, zaczęłam odkładanym, ze względu na złą pogodę wzgórzem. Victoria Peak emanuje kosztownościami, bowiem jest to najbardziej wytworna dzielnica miasta. Jednak, nie ze względu na bogactwo trzeba go odwiedzić, ale na widoki. Można tu wjechać kolejką, a potem zapłacić za dostęp na Victoria Tower, jednak nie o to nam chodzi. Zdecydowałam się wejść samodzielnie i dojść na właściwy szczyt. Old Peak Road zaprowadziła mnie pod wieże, dalej musiałam kombinować, bo rozwidleń dróg było sporo. Po  dotarciu na szczyt niewiele zobaczyłam, bo całe niebo zaciągnęło się mgłą. No cóż, jest to mój ostatni dzień w Hongkongu, i tych przepięknych widoków, nie dane mi już będzie zobaczyć. Wierzę jednak, że są wspaniałe.

  • Spacer po Centrum, czyli najważniejsze na koniec. Po zejściu z Victoria Peak przechodzę przez pierwszy w mojej karierze podróżnika, bezpłatny ogród zoologiczny. Co prawda nie za wiele tu do oglądania, ale zawsze to miły akcent w mieście. Dalej mijam katedrę św. Jana, ciekawy obiekt, jednak z europejskimi katedrami w ogóle mi się nie kojarzy.
  • Mijam przykład tutejszej architektury, czyli Citibank Plaza i już jestem w Hong Kong Park. Miły akcent, dający wytchnienie po burzliwym zwiedzaniu miasta. Tu także znajduje się jedno z ważniejszych hongkońskich muzeów, czyli Flagstaff House Museum. Chińskie naczynia do parzenia herbaty i nie tylko, fajnie wpaść tu na chwilkę.
  • Ze sławnych budowli Centrum należy także wspomnieć Bank of China Tower, Hong Kong and Shanghai Bank oraz Statue Square.
  • Czas na must see Hongkongu, czyli dwupoziomowy tramwaj. Zasady są dwie. Po pierwsze wsiadasz tyłem a odbijasz kartę przodem przy wyjściu (inaczej niż w autobusie i metrze). Po drugie puszczasz pierwszy tramwaj, bo w drugim jest zawsze więcej miejsca. Podróż tym środkiem lokomocji jest powolna, ale wrażenia niezapomniane.

Zwiedzanie Hongkongu w trzy dni

  • Tramwaj przeniósł mnie do zatoki Causeway. Uff, zdążyłam, bo o 12:00 jest podobno niesamowity wystrzał. Codziennie w południe, odpalana jest tu armata. Wystrzał tak głośny, że aż podskoczyłam. Jest to kolejna rzecz, która warto zobaczyć w Hongkongu.

Na tym zakończyłam moje zwiedzanie. Spacer przez niesamowitą Wan Chai dopełnił klimatu miasta. Uliczki na których kupić można dosłownie wszystko i to jak na Hongkong w całkiem przyzwoitej cenie, więc jeśli potrzebujesz pamiątki to to jest najlepsze miejsce, żeby ją zdobyć. W planach miałam jeszcze południowe tereny wyspy, ale mieszkańcy skutecznie mnie od tego odwiedli, tłumacząc że są to miejsca typowo pod turystów i to mnie przekonało.

Czy Hongkong zachwyca?

Mnie nie zachwycił, pewnie dlatego że spodziewałam się troszkę innego miejsca. Myślałam, że nowoczesnością dorówna innym biznesowym miastom, a stylem zachowa chiński klimat. A tu jakoś tak odwrotnie. Do tego liczne prace budowlane i roboty drogowe, skutecznie popsuły niektóre widoki. Ciekawe co im z tego wyrośnie i jak Hongkong będzie wyglądał za parę lat. Wracać nie planuję, jednak myślę, że jest to na tyle oryginalne miejsce, że każdy powinien je chociaż raz w życiu poczuć i zobaczyć.

kwiecień 2017

  • MatkaPatka

    Zazdroszczę, chciałabym kiedyś zobaczyć na własne oczy 🙂

  • Ależ Ci zazdroszczę takiej wyprawy! Sama bym się do Azji wybrała poznać kulturę, spróbować jedzenia i trochę pozwiedzać.

  • Trzy dni to za mało ale jak czasami się nie ma więcej to poradnik w sam raz na taki krótki wyjazd!

  • Niesamowite miejsce! Zwiedzenie Chin musi być wyjątkowym doświadczeniem. Chociaż słysząc o tym, że Chińczycy bez najmniejszej krępacji charkają i plują w miejscach publicznych, to mój zapał nieco słabnie. 😉

    • Mi też to mocno przeszkadzało, dlatego polecam słuchawki w uszach z dobrą muzyką lub ciekawym audiobookiem i tak wyposażona możesz zwiedzać Chiny z przyjemnością 😉

  • Czyżbyś była w posiadaniu pierwszego bloga podróżniczego, którzy naprawdę przyjemnie się czyta? Wow! Powiem, że nie jestem typem zwiedzacza i raczej należę do tych, którzy byczą się na plaży na wakacjach zamiast zwiedzać, ale Twój opis jest na tyle szczery, a nie przerysowanie piękny, że aż chce się czytać!
    Znalazłam tu kilka miejsc, które chciałabym zobaczyć na własne oczy. Na pewno chciałabym być w Makalu, Hollywood Road, przejechać się tymi schodami ruchomymi i kupić pamiątki w Wan Chai (uwielbiam pamiątki!). Fajnie też, że piszesz o rzeczach, których nie można znaleźć w przewodnikach.

    • Dziękuję za miłe słowa 🙂 Staram się tak opisać zwiedzane miejsce, żeby każdy mógł wybrać coś dla siebie i stworzyć swój własny plan działania korzystając z moich doświadczeń. Zawsze też piszę szczerze o odczuciach z danego miejsca, sztuczne upiększanie, moim zdanie niczemu nie służy, a wręcz jest oszustwem wobec czytelników.

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Zobaczyć tyle miejsc w zaledwie trzy dni to naprawdę nie lada wyczyn 🙂 Pomimo, że Honkong Cię nie zachwycił – ja i tak chętnie bym się tam wybrała i na pewno potrzebowałabym więcej czasu, żeby to wszystko zwiedzić 🙂

  • Barbara C.

    Fantastyczna relacja! Pewnie nigdy tam nie dotrę, ale zawsze z zainteresowaniem czytam o Chinach! Dzięki!

  • Sylwia Cacko

    Bardzo fajny post ! 😊 zwiedzenie tak wielu miejsc brzmi nie możliwie, ale jednak dobry plan to podstawa 😊

  • Bardzo treściwa relacja wzbogacona ładnymi zdjęciami.

  • Zazdroszczę! Mnie od lat marzy się wyjazd w nieco bardziej „egzotyczne” miejsce. 🙂 Chętnie wybrałabym się do Hongkongu, może kiedyś się uda. 🙂

  • Magdalena M

    Cudowna relacja i wspaniałe zdjęcia! Bardzo zazdroszczę podróży do Hong Kongu. Sama z chęcią wybrałabym się w orientalne zakątki świata. Pozdrawiam 🙂

  • MrsGrono.com

    Bardzo ladne zdjecia i fajna relacja z wyprawy 🙂

  • Renata Więckowska

    No i co mogę powiedzieć? Chyba tylko wow… Świetne zdjęcia i opis pełen wrażeń.

    • Dziękuję 🙂 cieszę się, że udało mi się przekazać trochę emocji 🙂

  • Matko kochana co ja bym dała, żeby to zobaczyć na własne oczy 😉

  • Zdjęcia niesamowite czuć ten klimat i urok

  • Aż chciałbym się spakować i ruszyć w drogę choćby po to by porównać obrazki z TV z rzeczywistością. Nawet te remonty bym jakoś przebolał.

  • Ewelina

    W trzy dni? Serio??? Na tak daleką i egzotyczną podróż miałabym lekki niedosyt.. ale podziwiam… marzy mi się po 10 dni w takich pięknych miejscach! A i z ciekawości sprobowalabym tego mega drogiego piwa..

    • Na Hongkong tylko trzy dni, reszta przeznaczona na Chiny, które są ogromne, a tyle w nich pięknych miejsc są zobaczenia :)Też często mam niedosyt po takim szybkim zwiedzaniu, ale zawsze jestem szczęśliwa, że udało mi się i tak dużo zobaczyć 🙂

  • Podziwiam, że tak dużo udało Ci się zobaczyć w 3 dni! Kiedy sama zdecyduję się w przyszłości na podróż do Hong Kongu, na pewno Twój wpis będzie moim pomocnikiem 🙂

  • Cudna rekomendacja, nic tylko tam jechać 🙂

  • Ola

    W Hong Kongu byłam tylko dwa niepełne dni, bo była to baza przesiadkowa. Ale coś tam zobaczyłam, głównie piekne nocne widoki 😉 i spędziłam czas w Disneylandzie 😉

  • Tyle atrakcji, mnóstwo ciekawych miejsc, do których warto zajrzeć, świetne posumowanie, inspiruje do zwiedzania. 🙂
    Bookendorfina

  • Prawdopodobnie migdy tam nie dotrę, ale wygląda imponująco 😀

    • Nigdy nie mów nigdy, nie wiesz co los dla Ciebie szykuje 🙂

  • Po zachodzie słońca robi niesamowite wrażenie 🙂 oj jakbym chciała zobaczyć to na własne oczy

  • Uwielbiam Twoje podróże i relację: -) można się oderwać na chwilę od pracy i pomarzyć. Pozdrowienia!

    • Dziękuję 🙂 Warto czasami zrobić sobie przerwę i pomarzyć o dalekich krajach 🙂 Pozdrawiam