Dlaczego lubię kubańskie miasto Baracoa

kubańskie miasto Baracoa

Dlaczego lubię kubańskie miasto Baracoa

Kubańskie miasto Baracoa od razu przypadło mi do gustu. Tak jak wcześniej, czyli po przejechaniu prawie całej wyspy czułam, że nie do końca tu pasuję, tak w Baracoa stwierdziłam, że nie jest nawet aż tak źle. Z pierwotnie planowanego trzydniowego pobytu, zrobiły się dni cztery, podczas których poznawałam miasto i okolicę. Zauroczyły mnie tutejsze uliczki, leniwa atmosfera i piękne widoki. Mimo iż wszyscy straszyli mnie, że Baracoa to miasto bardzo turystyczne, na ulicach wciąż dominowali miejscowi, a obok turystycznych knajpek znalazłam też parę restauracji państwowych, gdzie za niewielką kwotę można było zjeść porządny obiad.

kubańskie miasto Baracoa

Parę faktów o Baracoa

Kubańskie miasto Baracoa jest najstarszą hiszpańską osadą na wyspie oraz pierwszą stolicą Kuby. To podobno właśnie tu wylądował Krzysztof Kolumb podczas swojej pierwszej podróży. W swoim dzienniku napisał, że odkrył najpiękniejsze miejsce na świecie, co wiele może powiedzieć o uroku Baracoa. Wtedy żyli tu jeszcze pierwotni mieszkańcy zwani Taíno, niestety zostali oni wykorzenieni przez europejskie choroby. Natomiast po Hiszpanach w Baracoa możemy zobaczyć takie pozostałości jak El Castillo, czy imponujący cmentarz.

kubańskie miasto Baracoa

Ze względu na swoje odizolowanie od reszty Kuby, Baracoa w XVII wieku słynęła z nielegalnego handlu, głównie z Francuzami i Anglikami. Natomiast w drugiej połowie wieku XIX, miasto przyczyniło się do odzyskania niepodległości od Hiszpanii. Po kubańskiej rewolucji do Baracoa wybudowano drogę, która funkcjonuje do dziś.

kubańskie miasto Baracoa

Dlaczego lubię kubańskie miasto Baracoa

Baracoa swoje odizolowanie od reszty Kuby zawdzięcza szerokiemu pasmu górskiemu, którym jest otoczona. Położenie miasta nad Zatoką Miodową w połączeniu z zielonymi górami w tle zachwyci każdego. Do tego kolonialna architektura i piękne słońce tworzą miejsce wprost idealne. Mnie w Baracoa urzekł przede wszystkim sam klimat miasta. Bo niby jest tu turystycznie, można drogą taksówką pojechać na najpiękniejszą kubańską plażę lub wykupić wycieczkę w okoliczne wzgórza, jednak mimo to jest tu też tak kubańsko i to dla odmiany w dobrym tego sława znaczeniu. W parku na ławce, w knajpie na piwie, a nawet w salsowych klubach, większość zgromadzonych to Kubańczycy i to nawet nie aż tak bardzo upierdliwi, jak w reszcie kraju.

kubańskie miasto Baracoa

Co zwiedzać w Baracoa

W samy mieście Baracoa do zwiedzania za wiele nie ma. Przede wszystkim trzeba się poszwendać tutejszymi uliczkami i zajrzeć wszędzie, gdzie się tylko da. Potem spacer nadmorską promenadą, która jest też świetnym miejscem, by wieczorem w ciszy i spokoju posiedzieć sobie i pomyśleć. Na jej jednym końcu znajduje się Fuerte la Punta z 1803 roku, w którym obecnie jest restaurację. Na drugim końcu natomiast konieczne trzeba odwiedzić Fuerte Matachin, zbudowany w 1802 roku, a ostatnio generalnie wyremontowany.

kubańskie miasto Baracoa

W Baracoa nie można przegapić także cmentarza, ten naprawdę zachwyca. Droga do niego prowadzi jedną z mniej ciekawych ulic w mieście i przejście nią wzbudza niesamowite zainteresowanie mieszkańców. Można to zaliczyć do nowych doświadczeń i także uznać za punkt obowiązkowy do przeżycia w Baracoa.

kubańskie miasto Baracoa

Gdy już się naspacerujecie w mieście, czas na punkt widokowy. Wprost z terminala autobusowego, długie i strome schody prowadzą do najlepszego miejsca do podziwiania Miodowej Zatoki. Tego widoku przegapić nie można. Kontynuując spacer, dochodzi się do Muzeum Archeologicznego.

kubańskie miasto Baracoa

Centralne miejsce Baracoa

Parque Central, czyli najważniejsze miejsce w mieście. To tu przesiadują tłumy, korzystając z internetu, to także tu zakupicie wycieczkę, lub dacie się namówić na uliczną przekąskę. Czasem też usłyszycie ulicznych grajków, lecz częściej dobiegną do was dźwięki z pobliskich knajpek. Przy parku oczywiście Katedra i parę innych ciekawych obiektów. Wieczorową porą z parku trzeba się udać na deptak Antonio Maceo i tam dać się namówić na potańczenie salsy na dachu jednego z tutejszych klubów.

kubańskie miasto Baracoa

Okolica kubańskiego miasta Baracoa

Pierwsza wycieczka, jaką można samemu łatwo odbyć to długi spacer w zróżnicowanym otoczeniu. Najpierw trzeba przejść całą Plażę Miodową, a jest ona rzeczywiście długa. Potem małą łódką należy przedostać się na drugi brzeg cieśniny, gdzie zaczyna się Parque Natural Majayara. Są tu jaskinie, najróżniejsze plantacje i mała przereklamowana plaża (Playa Blanca). Atrakcje może nie wywarły na mnie większego wrażenia, ale samo przebywanie w parku i długi spacer wśród otaczającej mnie zieleni był czymś niesamowitym, co zdecydowanie mogę polecić.

kubańskie miasto Baracoa

Druga i chyba największa atrakcja w okolicy to Lomo del Yunque. Góra ta ze względu na swój oryginalny kształt dostała nazwę kowadła, a jej wysokość to 575 m. Jest to uroczy trekking wśród palm i paproci, niestety tylko z przewodnikiem, z którym wycieczka kosztowała mnie 16 USD. Zdecydowanie jednak było warto. Ten prawie trzygodzinny spacer okrzyknięty jest najlepszym trekkingiem na całej Kubie i rzeczywiście wśród wszystkich moich wędrówek na wyspie ta podobała mi się najbardziej.

kubańskie miasto Baracoa

Czego nie można przegapić w Baracoa

Żeby poczuć kubańskie klimaty, koniecznie trzeba odwiedzić jedną z państwowych restauracji. Jedzenie jest tam tanie, nie za wysokiej jakości, ale przynajmniej można się najeść i przede wszystkim można poczuć klimat komunistycznych knajp, jaki ja znałam wcześniej tylko z opowiadań.

kubańskie miasto Baracoa

Po obiedzie czas na deser i tu typowa potrawa z tych stron, którą kupicie od ulicznych sprzedawców w parku. Mowa tu o Cucurucho, czyli mieszance suszonego kokosu, pomarańczy i ananasa przyprawionej sporą ilością cukru. Wszystko owinięto w liść palmowy, co tworzy bardzo ładny i praktyczny rożek. Ostrzegam jednak, że Cucurucho jest tak słodkie, że mimo iż wygląda na małą i niewinną przekąskę, ciężko go zjeść do końca.

grudzień 2018

 

A może chcesz zobaczyć moją dziesięciomiesięczną przygodę z Ameryką Południową? Jeśli tak, kliknij TUTAJ. Gwarantuję, że warto.
Zapraszam także na wizytę w moim ulubionym kraju, czyli Meksyku. Żeby błyskawicznie się tam przenieść, kliknij TUTAJ.