Kubańska dolina Viñales i jej atrakcje

Kubańska dolina Viñales

Kubańska dolina Viñales i jej atrakcje

Kubańska dolina Viñales nie bez powodu została w całości wpisana na światową listę dziedzictwa UNESCO. Jest tu po prostu pięknie. Po mega głośnej i tłocznej Hawanie znalezienie się w takim otoczeniu to dosłownie raj dla duszy. Wszystko wokoło zielone, przepełnione ciszą i spokojem. Miejsce jest idealne na parę dni aktywnego odpoczynku, spędzonego na spacerach po tutejszych dolinach.

Kubańska dolina Viñales

Jakie jest Viñales

Miasteczko Viñaes jest niewielkie i przepełnione turystami. Cała główna ulica obrosła wszelkiej maści restauracjami, jednak co ciekawe, ceny w nich są mocno zróżnicowane. Za ten sam obiad w jednym miejscu zapłacimy 5 CUC, a w drugim tylko 1,5 CUC. Dodatkowo w całym mieście mieszkańcy w swoich małych kolorowych domkach wynajmują pokoje turystom. Na ulicy natomiast, każdy próbuje sprzedać mi konną wycieczkę po sławnej dolinie Viñales. Jednak mimo tego turystycznego charakteru miasta, jest to bardzo miłe miejsce, nieprzesiąknięte jeszcze cwaniactwem Habaneros (mieszkańców Hawany).

Kubańska dolina Viñales

Atrakcje turystyczne Viñales

W samym mieście, oprócz dobrego jedzenia i tanich drinków, nie ma do roboty nic. Wszystkie atrakcje kryją się natomiast w okolicznych zielonych terenach. Najpopularniejsza wycieczka, jaka jest proponowana turystom, to konny trip przez doliny. Powiem szczerze, że przez chwilę nawet to rozważałam, potem jednak zobaczyłam wychudzone szkapy, które mimo dobrych zarobków swych gospodarzy, najwidoczniej za dużo do jedzenia nie dostawały. Z wycieczki zrezygnowałam, a jej trasę postanowiłam przejść pieszo.

Kubańska dolina Viñales

Viñales – dzień pierwszy

Do miasta dotarłam dosyć późno, jednak od razu miałam ochotę na jakiś trekking. Z innymi turystami poznanymi w autobusie, wybraliśmy się na krótki spacer do Cuevas de Silencio. Najpierw trzeba było dojść do końca wioski, potem zaczęły się tereny zielone. Było cicho i spokojnie. Minęliśmy mały zbiornik wodny, a potem Valle de Silencio, gdzie przeszliśmy obok plantacji tytoniu. Na koniec Cuevas de Silencio. Tu niestety pewien pan chciał nas skasować za wstęp. Po chwili odkryliśmy jednak, że tak naprawdę to za wiele w tej jaskini nie ma, a wszytko można zobaczyć, podchodząc do niej po błocie od drugiej strony. Tak więc bez żalu, zbadawszy teren, zawróciliśmy.

Kubańska dolina Viñales

Viñales – dzień drugi

Ten dzień przeznaczony był na przejście trasy, którą proponowały nam konne wycieczki. Najpierw trafiliśmy na plantację kawy. Tam miły pan opowiedział nam co nieco o jej produkcji, a potem zaparzył ten magiczny pyszny trunek. Na Kubie małą szybką kawę piją wszyscy. Jest ona tania i sprzedawana na każdym rogu. Problem jest tu jednak taki sam, jak był w Kolumbii, mianowicie kawę tę, sprzedaje się od razu mocno posłodzoną. Tu na farmie na szczęście dostaliśmy czysty napój, bez żadnego niepotrzebnego cukru.

Kubańska dolina Viñales

Następnym punktem była plantacja tytoniu. To w przeciwieństwie do kawy było dla mnie całkiem nowym doświadczeniem. Oprócz procesu jego produkcji dowiedziałam się także paru ciekawostek. Np. że cudowny kubański rząd daje nasiona tytoniu farmerom, lecz potem zabiera im aż 90% plonów, skupując je za dosłownie grosze, a sprzedając potem za grube dolary.

Kubańska dolina Viñales

Następnie doszliśmy do Cueva del Palmarito, czyli jednej z ważniejszych atrakcji turystycznych rejonu. Spacer jej ciemnym korytarzem wymagał latarki oraz zdjęcia butów lub ich zamoczenia. Było to ciekawe doświadczenie. Niektórzy nawet skorzystali z kąpieli, gdyż jaskinia kończyła się ślepym zatopionym zaułkiem. Po jaskiniowych doświadczeniach, czekała nas długa i skomplikowana droga do punktu widokowego. Parę razy ją zgubiliśmy, a nawigacja wprowadziła nas w krzaki, jednak w końcu doszliśmy do celu. Widok na dolinę był niesamowity. Piękna, oświetlona promieniami słońca dolina, zróżnicowana roślinność, pasące się konie i pasma zielonych pagórkowy w tle. Zdecydowanie najlepsze miejsce podczas całego spaceru.

Kubańska dolina Viñales

Na koniec został nam sławny mural, namalowany w latach 60 XIX wieku na życzenie Fidela Castro. Mural de la Prehistoria miał opowiadać historię ludzkiej ewolucji, wyszły jednak straszne kolorowe plamy, które mnie osobiście nie zachwyciły. Spacer skończyliśmy przy kolejnym punkcie widokowym, tuż przy głównej drodze. Tam czekał na nas kolejny niezapomniany widok i nudne czekanie na autobus powrotny do Viñales.

Kubańska dolina Viñales

Czy warto odwiedzić Viñales

Zdecydowanie Viñales jest to jedno z tych miejsc na Kubie, których przegapić nie można. Niezwykła natura określana nawet mianem karaibskiego Laosu, warta jest zobaczenia. Uroki małego miasteczka i tutejszych plantacji tytoniu i kawy na tle zielonych wzgórz są niezwykle miłą odmianą po paru dniach spędzonych w Hawanie. Wizyta w Viñales daje możliwość poznania Kuby od zupełnie innej, zdecydowanie lepszej jej strony.

listopad 2018

 

A może chcesz zobaczyć moją dziesięciomiesięczną przygodę z Ameryką Południową? Jeśli tak, kliknij TUTAJ. Gwarantuję, że warto.
Zapraszam także na wizytę w moim ulubionym kraju, czyli Meksyku. Żeby błyskawicznie się tam przenieść, kliknij TUTAJ