Ruiny Majów Xunantunich w Belize

Ruiny Majów Xunantunich

Ruiny Majów Xunantunich w Belize

Belize to mały kraj, słabo zaludniony z niewielką liczbą atrakcji turystycznych. Gdy wybierałam się do ruin Majów Xunantunich, nie spodziewałam się ujrzeć tam nic nadzwyczajnego. Powiem jednak szczerze, że byłam zachwycona. Po mrocznych ruinach w Tical, które z czystym sercem można nazwać ruinami, Xunantunich zachwycił mnie otwartą przestrzenią i architektonicznymi detalami. Chwile spędzone na szczycie piramidy pamiętam do dziś. Było to niesamowite uczucie, które mimo ogromnego zmęczenia niezwykle na mnie podziałało.

Ruiny Majów Xunantunich

Ale, czy daleko jeszcze?

Po dotarciu do granicy z Belize okazało się, że do najbliższego miasteczka, jakim jest Benque Viejo del Carmen, mogę dostać się tylko taksówką. Co to, to nie – pomyślałam, taksówkom, jak zawsze mówię zdecydowanie nie, gdyż nie rozumiem, dlaczego na często uczęszczanych trasach brak jest autobusów. Złapię stopa – pomyślałam. No i się trochę przeliczyłam, bo na tej trasie tylko taksówki kursują. Trzy kilometry to przecież niedużo, spokojnie sobie je przejdę, a potem wsiądę w autobus, który zawiezie mnie do ruin – tak brzmiały moje kolejne myśli. Tu także pomyłka.

Ruiny Majów Xunantunich

Owszem przeszłam te trzy kilometry z wielkim plecakiem w pełnym słońcu i bez wody, jednak gdy dotarłam do autobusów, byłam wykończona. Tam panowie kierowcy powiedzieli mi, że nie warto czekać na autobus, który nie wiadomo kiedy odjedzie, a ruinki przecież są już blisko. Wiecie, że mimo iż miałam mapę, która mi jasno mówiła, że to 1,5 km drogą, a potem kolejne 1,5 km szutrówką pod górę, to i tak im uwierzyłam, że już blisko i ruszyłam w drogę.

Ruiny Majów Xunantunich

Tak szłam tym asfaltem, aż w końcu ktoś się nade mną zlitował i podrzucił mnie chociaż do promu, od którego zaczyna się droga do ruin. Gdy kupowałam bilet wstępu, byłam tak wykończona, że pomyślałam nawet o tym, żeby olać zwiedzanie i tak tu sobie w cieniu posiedzieć. No bo przecież dotarłam do ruin, kupiłam bilet, a resztę mogę przecież zobaczyć w internecie. Poważnie, tak ze mnie to słońce wszystkie siły wyssało, że już nawet logicznie myśleć przestałam. Po wypiciu litra wody, ogarnięciu się i odsiedzeniu pięciu minut ruszyłam jednak na zwiedzanie.

Ruiny Majów Xunantunich

Co to jest Xunantunich

Miasto Xunantunich było raczej niewielkie, jednak otaczało je wiele samowystarczalnych rolniczych farm, które karmiły ludzi w nim żyjących. Dobra jakość gleby, bliskość rzek i spokojna sytuacja polityczna spowodowały, że Xunantunich trwał bardzo długo. Rozkwit miasta przypada na lata 600-750 n.e. Następnie, po nagłym i do tej pory niepoznanym wydarzeniu, miasto zostało opuszczone. Jest to niezwykle ciekawe, jak tak nagle kończy się życie, tak potężnego miejsca i nikt nie wie dlaczego.

Ruiny Majów Xunantunich

Jakie są ruiny Majów Xunantunich

Mnie ruiny Majów Xunantunich zachwyciły. Bardzo przyjemny zielony teren, w którym usytuowano ciąg budowli tworzących niezwykłą całość. Przestrzeń wypełniała cisza i przejmująca pustka. Gdy wdrapałam się na piramidę, widok był nieziemski. Płaskie zwieńczenie pozwalało wygodnie usiąść i cieszyć się chwilą. Przed samym szczytem trzeba było przejść wąskim, lecz wysokim korytarzem. Tuż pod sufitem zauważyłam ogromną ilość nietoperzy, co dodało temu miejscu jeszcze więcej tajemniczości i tego niezwykłego czaru. Byłam zachwycona i totalnie zapomniałam o trudach podróży.

Ruiny Majów Xunantunich

Mam nadzieje, że zdjęcia choć trochę zobrazują wam, dlaczego aż tak mi się tam podobało. Nie mogę powiedzieć, że były to najpiękniejsze ruiny, jakie w życiu widziałam, gdyż wciąż te w Palenque uważam za najbardziej okazałe. Tu jednak poczułam małomiasteczkowy sielski klimat, który może mieć odniesienie do tego, czym to miejsce było w przeszłości. Mogło być to także spowodowane małą ilością ludzi wokoło, co ciężko doświadczyć w innych tego typu zabytkach. W Xunantunich tajemnica związana z nagłym opuszczeniem miasta wciąż jednak unosi się w powietrzu. A może to tylko upał tak na mnie podziałał?

październik 2018

 

A może chcesz zobaczyć moją dziesięciomiesięczną przygodę z Ameryką Południową? Jeśli tak, kliknij TUTAJ. Gwarantuję, że warto.
Zapraszam także na wizytę w moim ulubionym kraju, czyli Meksyku. Żeby błyskawicznie się tam przenieść, kliknij TUTAJ.